Derby Teksasu dla Spurs
San Antonio Spurs odnieśli już swoje 54 zwycięstwo w sezonie, pokonując w Toyota Center w Houston miejscowe "Rakiety" 115:107. "Ostrogi" do zwycięstwa poprowadził głównie Tony Parker.
Francuz zakończył mecz z dorobkiem 21 punktów i 6 asyst, trafiając rzuty w ważnych momentach spotkania. To było duże zwycięstwo dla nas po bardzo ciężkiej, fizycznej grze - powiedział.
Ale nie tylko on był ważną postacią w układance Poppovicha tego dnia, gdyż aż ośmiu jego graczy zanotowało podwójną zdobycz punktową. Manu Ginobili uzyskał tym razem 19 "oczek", miał 3 asysty i 3 przechwyty, Blair dołożył 14 punktów i 9 zbiórek, a weterani - McDyess i Duncan odpowiednio 12pkt i 12zb oraz 11pkt i 7zb.
Poppovich tak ocenił spotkanie:
Czuję się szczęśliwy z powodu tego zwycięstwa, gdyż w Houston zawsze trafiamy na wiele problemów. Ich gracze są bardzo ciężcy do upilnowania.
W stwierdzeniu coacha Spurs jest sporo racji, gdyż szczególne problemy nastręczyli im "mali" - Kevin Martin zakończył mecz z dorobkiem 28 punktów, Courtney Lee 16 punktów i 7 zbiórek, a Lowry 13 punktów i 9 asyst.
Najważniejsze akcje przeprowadził Tim Duncan, który po swoich 4 punktach z rzędu na 30 sekund przed końcem meczu wyprowadził swój zespół na prowadzenie 111:107, po którym było już wiadomo, że Spurs meczu nie przegrają.
On nie jest facetem, który dostaje piłkę a my patrzymy, co on dalej z nią zrobi. Ale w niektórych sytuacjach tak się właśnie dzieje. Mimo to on jest nadal wielkim, naprawdę wielkim graczem - powiedział o swoim koledze Manu.