Turów zgodnie z planem
W Tarnobrzegu niespodzianki nie było. Faworyzowany PGE Turów pewnie pokonał beniaminka TBL 83:70 i zgarnął komplet punktów. Losy spotkania rozegrały się właściwie już w pierwszej kwarcie, wygranej przez gości 26:17.
Wtedy też stało się jasne, że słowa trenera Pamuły o wyrównanej walce z każdym rywalem nie znajdą pokrycia.
Zgorzelczanie, żądni sukcesu dominowali właściwie w każdym elemencie i z minuty na minutę pogrążali gospodarzy. Gracze Siarki, wyraźnie zaskoczeni takim początkiem długo nie mogli się otrząsnąć i biernie przyglądali się wyczyn rywala. Po kilku minutach do walki tarnobrzeżan poderwał Michael Deloach i dzięki temu, Siarka nadrobiła kilka punktów. Straty do przeciwnika zdołała zmniejszyć jeszcze w drugiej części kiedy to korzystając z rozluźnienia w szeregach gości przeprowadziła kilka udanych kontrataków i nadzieję wśród miejscowych kibiców na korzystny wynik odżyły.
Jak się później okazało, niepotrzebnie. Po zmianie stron, zgorzelczanie wyciągnęli wnioski z poprzedniej kwarty i przyspieszyli tempo gry. Za sprawą nieomylnego Marko Brkicia szybko pozbawili miejscowych wszelkich złudzeń i ponownie wyszli na bezpieczne prowadzenie. Podopieczni Bogdana Pamuły, momentami próbowali co prawda podjąć walkę z rywalem, ale na niewiele się to zdawało. Turów był, bowiem pewny swego i do ostatnich minut kontrolował boiskowe wydarzenia. Dzięki temu, zgarnął kolejny komplet punktów i jego gracze mogli w dobrych humorach udać się w długą drogę powrotną.
Siarka Tarnobrzeg – PGE Turów Zgorzele 70:83 (17:26, 22:17, 13:22, 18:18)
Siarka: Michael Deloach 25, Daniel Wall 15, Stanley Pringle 13, Louis Truscott 7, Rafał Rajewicz 6, Eric Taylor 4, Tomasz Pisarczyk 0, Stefan Blaszczynski 0
PGE Turów: Marko Brkic 19, Michał Gabiński 12, Robert Tomaszek 11, Torey Thomas 10, Konrad Wysocki 9, Bartosz Bochno 6, David Jackson 6, Ivan Zigeranovic 4, Oskar Bukowiecki 2, Daniel Kickert 2, Michael Kuebler 2