Harden pomaga w kolejnym triumfie Thunder

Dodano: 12 marca 2011 09:54
Harden pomaga w kolejnym triumfie Thunder
Hubert Krzywda, Informacja własna/nba.com
WikiMedia

James Harden nie jest postacią anonimową w NBA, chociaż do tej pory był w głębokim cieniu kolegów z drużyny - Russella Westbrooka i Kevina Duranta. Wszystko jednak zaczyna się zmieniać na jego korzyść po odejściu z drużyny Jeffa Greena.

Wybrany z numerem 3 w drafcie z 2009 roku zawodnik coraz częściej daje znać o sobie, o czym przekonać się mogli minionej nocy zawodnicy Detroit Pistons, którzy ulegli w Oklahoma City Arena 94:104.

Harden zdobył 22 punkty (7/11 z gry), miał 3 przechwyty i 3 asysty. Wyróżnił się szczególnie tym, że trafiał w przełomowych fragmentach spotkania pod koniec drugiej i trzeciej kwarty spotkania. Do momentu All Star Game Harden notował średnie 10.3 punktu, jednak od tego czasu, tj. dziesięciu spotkań jego średnia punktowa wzrosła do 17.7 na mecz, z czego zadowolenia nie kryje sam zainteresowany:

Tracimy Jeffa, tracimy piętnaście punktów i wiele zbiórek, wobec czego mam szansę na większą ilość gry. Zrobiłem krok do przodu by pomóc drużynie.

On jest bardzo ważnym zawodnikiem dla nas. Kiedy wchodzi z ławki do nas, to patrzymy na niego, ponieważ jest jedną z głównych opcji w ofensywie - tak z kolei powiedział o swoim koledze Kevin Durant.

Pod wrażeniem gry Hardena był także szkoleniowiec gości - John Kuester:

Harden jest jednym z tych zabójców, którzy nie potrzebują zbyt wiele aby pokazać na co ich stać. Zrobił dzisiaj kilka ważnych rzutów dla swojej drużyny.

Właśnie rzuty m.in Hardena sprawiły, że Pistons przegrywali 75:93 przed startem czwartej kwarty. Z dobrej strony pokazał się jak zwykle Durant, który zdobył 24 punkty, 9 zbiórek i 5 asyst. Swoje dołożył też Westbrook, który uzyskując 13 punktów i 11 asyst stał się piątym zawodnikiem w historii, który w ciągu trzech pierwszych sezonów ma na koncie 4 tys. punktów, 1.5 tysiąca asyst i 1 tys. zbiórek. Przed nim dokonali tego jedynie Oscar Robertson, Anfernee Hardaway, LeBron James i Chris Paul.

Ozdobą meczu był blok Ibaki, jaki zafundował Hamiltonowi  w końcówce meczu ściągając go do parteru razem z piłką. Wspomniany "ulubieniec" coacha Pistons był na przekór jemu najskuteczniejszym graczem w zespole, kończąc mecz z 20 punktami na koncie.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp