Spurs - Kings i nietoperz...
Wydarzeniem meczu pomiędzy San Antonio Spurs a Sacramento Kings było poza wymiarem sportowym pojawienie się ponownie w hali "Ostróg" nieproszonego gościa, jakim był nietoperz...
"Gacek" pojawił się po raz pierwszy w hali San Antonio w zeszłym sezonie i także w meczu przeciwko Kings. Wtedy krążącego wokół parkietu latającego ssaka złapał Manu Ginobili, co spotkało się wpierw z pochwałami jego odwagi i refleksu, a potem oskarżeniami ze strony organizacji etycznego traktowania zwierząt (PETA).
Ginobili doświadczony tamtym wydarzeniem nie uczestniczył tym razem w łapaniu nietoperza:
PETA mnie wtedy obraziło. Powiedziałem więc, że się tym razem nie zajmę tym i niech zrobi to kto inny.
Manu zajął się więc grą, co wyszło na korzyść Spurs, którzy pokonali Królów 108:103. Argentyńczyk zanotował dzisiaj na swoim koncie 24 punkty i miał 7 asyst, trafiając kluczowe rzuty dla wyniku w czwartej kwarcie, oraz świetnie znajdując partnerów pod koszem. Jeszcze lepiej zaprezentował się Tony Parker, który uzyskał 27 "oczek" i 6 asyst. Tim Duncan dołożył kolejne "double-double" - 15 punktów i 10 zbiórek.
W ekipie Spurs nie zagrał tym razem Richard Jefferson, który jako powód absencji podał sprawy osobiste.
Wśród rywali, którzy ulegli Spurs już jedenasty raz z rzędu najlepiej zaprezentowali się Omri Casspi i Jeramaine Taylor, którzy rzucili po 16 punktów.
Dla Spurs było to już 53 zwycięstwo w sezonie, co daje im bezsprzeczne przodownictwo w Konferencji Zachodniej jak i całej lidze NBA.