Warriors zniszczyli Magic 'trójkami'.

Dodano: 12 marca 2011 08:12
Warriors zniszczyli Magic 'trójkami'.
Hubert Krzywda, Informacja własna/nba.com
WikiMedia

Golden State Warriors zadali dzisiejszej nocy kłam stwierdzeniu, że są miękkim zespołem, o czym wspominali sami zawodnicy. Ellis i spółka pokonali przed własną publicznością Orlando Magic 123:120 po dogrywce pomimo 21 punktowego deficytu z drugiej kwarty.

Na niespełna 3 minuty przed końcem drugiej kwarty gracze Stana Van Gundy prowadzili bezpieczną różnicą 21 "oczek" (53:32) i wydawało się, że nic nie może im zagrozić w tym meczu, Byli jednak w błędzie, a to szczególnie za sprawą fantastycznej skuteczności gospodarzy zza łuku, skąd trafili w sumie 21 razy na 35 prób. Przyznać należy w tym miejscu, że Magic w tym względzie byli niewiele gorsi trafiając w sumie 15 krotnie.

Monta Ellis zanotował 39 punktów i 11 asyst, Dorrell Wright uzyskał 32 punkty (8/11 za 3!), a Stephen Curry dołożył 22 punkty i 12 asyst.

Zawodnicy Golden State wykonali tytaniczną pracę, aby dogonić rywali, jednak opłaciło się, co pokazuje wynik końcowy. Końcowe fragmenty dogrywki określały się przez celne trafienia z linii rzutów wolnych gospodarzy, na co przy stanie 117:121 "trójką" odpowiedział Richardson (7 takich trafień w meczu i 30 punktów), dla którego to spotkanie miało wymiar symboliczny, gdyż spędził w Oakland trochę czasu. Na więcej Magic nie było stać, gdyż próby doprowadzenia do remisu po ponownych rzutach J-Richa i Hedo Turkoglu (24 punkty) zakończyły się niepowodzeniem.

Jameer Nelson dodał 24 punkty, natomiast słabiej w ataku zaprezentował się tym razem Dwight Howard, który prócz 13 punktów zebrał aż 21 piłek.

Stan Van Gundy był rozczarowany wynikiem:

Jeśli nie możemy zabezpieczyć rzutów za trzy punkty, to będziemy przegrywać kolejne mecze w ten sposób.

W zupełnie odmiennych nastrojach był szkoleniowiec Warriors, Keith Smart:

Będziemy jeszcze nie jeden raz szokować ludzi takimi występami jak ten i odniesiemy kilka tak wielkich zwycięstw. To jest proces tworzenia zespołu, który będzie co rok silniejszy.

Mecz poprzedziła minuta ciszy, którą ogłoszono ze względu na wydarzenia, jakie wstrząsnęły wczoraj Japonią.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp