Jak odreagował porażkę Kobe Bryant?
Każdy choć trochę wprawiony w NBA kibic doskonale zdaje sobie sprawę, jak wielką dumę, ale i etykę pracy, ma Kobe Bryant.
Ta pierwsza została najwyraźniej urażona po wczorajszej porażce z Miami Heat, co postanowił zrekompensować sobie, używają tej drugiej.
Po zakończeniu spotkania, tradycyjnej naradzie w szatni i prysznicu Kobe Bryant wrócił na parkiet w American Airlines Arena i...przez ponad godzinę rzucał do kosza. Powodem tego mogły być głosy krytyczne, które uderzyły w niego po meczu. "Black Mamba" trafił tylko 6 z 18 rzutów, w tym 2/11 w drugiej połowie. Spudłował też kilka w końcówce. Stracił piłkę w decydującym momencie. Tego było za wiele.
Kevin Ding, dziennikarz opisujący mecze Los Angeles Lakers od ponad 10 lat mówi, że nie widział czegoś podobnego, no chyba, że w Play-Offs w 2004 roku.
Na pytanie żurnalistów, czemu zdecydował się na taki dziwny manerw Kobe odpowiedział - "Staram się być lepszym. To przecież moja praca." Dla tych, którzy potrafią czytać między wierszami jasne jest jednak, że Bryant musiał być sfrustrowany jak nigdy.