Na przekór wszystkiemu - Miami pokonali Lakers!

Dodano: 11 marca 2011 07:17
Na przekór wszystkiemu  - Miami pokonali Lakers!
Bartłomiej Berbeć, Informacja własna, zdjęcie: espn.com
MediaWiki

Chyba nikt o zdrowych zmysłach nie mógł przypuszczać, że pogrążeni w głębokim kryzysie Miami Heat będą w stanie nawiązać walkę z panującymi Mistrzami NBA, w dodatku ostatnio rozpędzonymi, Los Angeles Lakers.

A jednak, to gospodarze tryumfowali 94:88, udowadniając jak piękna jest ta liga.

Najlepszymi strzelcami meczu byli konsekwentnie Chris Bosh (co także na pewno jest niespodzianką) i Kobe Bryant - autorzy 24 punktów. Dwyane Wade dorzucił 20 "oczek", a LeBron James 19. Pau Gasol zanotował 20. To jednak defensywa była bohaterem tego meczu po stronie Miami Heat.

To właśnie kilka kluczowych zagrań po własnej stronie parkietu pozwoliło im wygrać bardzo zaciętą końcówkę, której towarzyszyły ogromne emocje. Na największą uwagę zasługuje zwłaszcza przechwyt Dwyane'a Wade'a, który obsłużył w kontrze LeBrona Jamesa, a ten potężnie zapakował, czym doprowadził do wrzenia kibiców w American Airlines Arena, którzy żyli tym meczem jak nigdy. Świetnie zagrał też po chwili Zydrunas Ilgauskas, który zbił piłkę z obręczy po niecelnym rzucie Rona Artesta. Właśnie te zagrania zadecydowały o wygranej gospodarzy, chociaż KB24 też miał swoje momenty - wielka trójka na remis po 88 na 2 minuty przed końcem spotkania. Ostatnie słowo należało jednak do Dwyane'a Wade'a, który zdobył przesądzającego kosza na 92:88.

Najpiękniejszą, a zarazem najbardziej znaczącą scenę meczu był sam moment celebracji zwycięstwa, kiedy to LeBron James i Dwyane Wade rzucili się sobie w ramiona. Było widać w tym bardzo wiele emocji, ale przede wszystkim ulgę. Przez ostatnie kilka dni napisano morze słów o złej atmosferze w szatni, o łzach i o konflikcie tych dwóch gwiazd. Potrzebowali tej wygranej niczym tonący brzytwy. Udało się. Warto też zwrócić uwagę, że James w końcu zdecydował się powierzyć piłkę Wade'owi w kluczowym momencie. Opłaciło się.

Tym samym Miami Heat wygrali oba tegoroczne spotkania z Los Angeles Lakers i mają pewną przewagę psychiczną przed ewentualnymi Finałami.

Atmosferę szybko starał się ostudzić Phil Jackson - "Nie jestem za bardzo fanem stylu koszykówki, jaki prezentują Miami Heat." LBJ nie daje się jednak podpuśić - "Nie dajmy się złapać na te gierki słowne. Phil będzie Philem."

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp