Ważna wyjazdowa wygrana Knicks
Memphis Grizzlies są jednym z postrachów dla czołowych drużyn tej ligi. Podopieczni Lionela Hollinsa utarli już nosa kilku wyżej notowanym ekipom i przerwali parę serii wygranych, m.in. Dallas Mavericks przed kilkoma dniami.
Tym bardziej musi więc cieszyć wygrana w hali FedEx Forum zespołu New York Knicks. Goście wygrali ten mecz 110:108.
Pierwszy zwycięski rzut w swojej karierze w barwach Knickerbockers zanotował Carmelo Anthony. Zawodnik trafił z półdystansu na 0,5 sekundy przed końcem, nad wyciągniętymi rękami Tony Allena. Kiedy piłka wyleciała z jego rąk już wiedział, że będzie bohaterem wieczoru.
Mało brakowało, a goście wypuściliby pewną wygraną z rąk. Po wsadzie Landry Fieldsa w połowie trzeciej kwarty prowadzili już 17 "oczkami" (74:57). Całą przewagę jednak roztrwonili. Gospodarze dogonili ich w samej końcówce. Przy stanie 105:108 rewelacyjną akcję 2 + 1 zaliczył Zach Randolph, co poderwało publikę. Nie na długo jednak.
"To był jeden z tych rzutów, które wiesz od samego początku, że wpadną" - mówił o ostatniej udanej akcji w meczu "Melo". "Miałem w tym meczu dużo takich rzutów, które nie weszły. Ten jeden wpadł."
Anthony był najlepszym strzelcem swojego zespołu z 31 punktami. 26 dołożył Amar'e Stoudemire. Zach Randolph zakończył mecz z double-double - 20 "oczek", 11 zbiórek. 22 dorzucił Tony Allen.