Suns wygrywają z Rockets - świetny Gortat!
Dodano: 9 marca 2011 07:10
Autor: Cezary Szwarc, Informacja własna
Zdjęcie: Ewelina Biel-Krzywda
Phoenix Suns po nerwowej końcówce pokonali Houston Rockets na własnym parkiecie 113-110 i kontynuują tym samym swoją walkę o wejście do playoffów. W czwartej kwarcie do zwycięstwa ekipę miejscowych poprowadził Vince Carter, który zdobył łącznie 32 punkty. Bardzo dobry mecz z koleją podwójną zdobyczą na swoim koncie zaliczył Marcin Gortat.W pierwszej połowie, kiedy najlepszym strzelcem Suns był jeszcze Hakim Warrick, Słońca przegrywały nawet różnicą dziesięciu punktów, jednak na początku drugiej połowy dogonili swoich rywali i w bardzo wyrównanej walce wytrwali do ostatnich minut. Wtedy do pracy wziął się Vince Carter, który w samej tylko ostatniej odsłonie zdobył 16 oczek i wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Team z Houston nie miał wyboru i musiał faulować. Niestety piłka trafiała ciągle do rąk Steve’a Nasha, który nie zwykł mylić się z linii rzutów wolnych. Ogółem Carter zapisał się w statystykach 32 punktami, 6 zbiórkami i 3 asystami. Steve Nash w swoim stylu rozdał 14 kluczowych podań, do których dodał jeszcze 9 oczek. Rekord kariery pobił wspomniany Hakim Warrick, który już w samej pierwszej połowie miał ponad 20 punktów, a w razem uzbierał ich 32, dorzycając do tego jeszcze 8 zbiórek i 4 asysty. Marcin Gortat zawodził dziś nieco w ataku, gdzie w pierwszej połowie było mu dużo trudniej rozgrywać pick and rolle, kiedy defensywa rywali niebyła odpowiednio rozciągana przez kontuzjowanego Channinga Frye’a. Polak trafił 6 ze swoich 15 rzutów z gry, co dało mu 13 oczek. Na szczęście dużo lepiej był po bronionej stronie parkietu, gdzie Marcin królował na ”desce” zbierając 16 piłek i blokując 3 rzuty. W zespole pokonanych najlepiej spisał się Kyle Lowry, który zdobył 32 punkty i kilka razy zagroził Suns swoimi punktami w ostatnich minutach. Co ciekawe w nowych klubach zmierzyli się dziś między sobą, wymienieni przed trade deadline Aaron Brooks i Goran Dragic. Z tego pojedynku lepiej wyszedł nowy nabytek Rockets, który w kilkanaście minut z ławki zdobył 6 oczek i rozdał 3 asysty. Brooks z kolei chybił wszystkie swoje sześć rzutów i zebrał tylko 2 piłki na atakowanej desce.
Więcej informacji:
Marcin Gortat