W pogoni za MVP - część 4 (2010/11)
Tegoroczny wybór kandydata do nagrody MVP będzie naprawdę bardzo ciężki. Podczas, gdy w ostatnich latach mniej więcej od stycznia krystalizowała się już czołówka zawodników ścigających się o to trofeum, to tym razem sprawa wygląda zupełnie inaczej.
Pamiętamy jak całkiem niedawno przecież, przez ostatnie dwa lata LeBron James nie pozostawił żadnych złudzeń rywalom, kto rządzi w lidze. Pamiętamy także, jak Kobe w końcówce sezonu pokonał Paula. I wreszcie pamiętamy, jak przed czterema laty nagroda MVP powędrowała po raz pierwszy w historii do Europy, a konkretnie do Niemiec i Dirka Nowitzkiego, którego Dallas Mavericks rozgrywało fantastyczny sezon.Wytypowanie zdecydowane lidera obecnie jest wręcz niemożliwe. Można jedynie domniemywać i spekulować.
Większość obserwatorów skupiona jest na graczach Wschodu. Z prostej przyczyny. Doszło bowiem w kilku zespołach do ciekawych rotacji i znaczących wzmocnień. I właśnie w tych zespołach widzi się potencjalnego triumfatora tej indywidualnej nagrody.Ale po kolei. Celtics mają Rajona Rondo, który rzadziej niż na początku sezonu, ale miewa mecze takie jak ubiegłej nocy – na poziomie 16 pkt i 15as. Chicago mają wspaniałego Rose’a, który w pojedynkę potrafi pokonać Miami, San Antonio czy New Orleans, ale przegrywa w starciach z Warriors czy Raptors. Heat? Wiadomo – są Wade i James, którzy w tym zestawieniu liczyli się już wtedy, kiedy było wiadomo że zagrają od tego sezonu razem w jednym zespole. Ciągle mocną pozycję ma Amar’e, którego wartość nie zmaleje nawet po przyjściu Melo. No właśnie, a co mamy począć z bohaterem chyba najdłuższego w historii NBA melodramatu? Myślę, że trzeba dać mu trochę czasu na wkomponowanie się w nową drużynę i wtedy dopiero ocenimy go na podstawie statystyk tak indywidualnych jak Knicks.
Ale zaraz, zaraz…Czy taki stan rzeczy może podobać się miłośnikom drużyn z Zachodu? Przecież ta Konferencja jest dużo mocniejsza, o czym świadczy dodatni bilans aż 10 zespołów przy zaledwie 6 na Wschodzie. Idąc za ciosem należy wyciągnąć kolejne mocne argumenty.
Po pierwsze, tutaj gra wciąż aktualny Mistrz NBA z najlepszym trenerem w lidze i prawdopodobnie najlepszym graczem ostatniej dekady, który na dodatek pokonał ostatnio"Maczetę" i został MVP All Star Game…Chociaż gra Lakers może drażnić (pokonanie Celtics, Thunder, porażki z Bobcats i Cavaliers) to Bryant powinien być stawiany na równi z pozostałymi.
Po drugie, na Zachodzie gra najlepszy strzelec ligi, a ci zawsze są wysoko w takich rankingach. Poza tym Thunder to już nie kopciuszek, tylko postrach każdej drużyny w lidze. A kto wie, czy Durant nie podkręci tempa jeszcze w końcówce sezonu regularnego i pokaże wszystkim, że MVP na ostatnich Mistrzostw Globu jakie mu przyznano nie było dziełem przypadku i zechce dorzucić kolejne indywidualne wyróżnienie?
Po trzecie, tutaj są Spurs, czyli najlepsza obecnie drużyna w całej lidze. Ale czy z czystym sumieniem można by przyznać któremuś z ich zawodników nagrodę dla Najwartościowszego Gracza Ligi? Wątpliwe. Z całym szacunkiem dla Manu, ale czegoś tu brakuje…hhhm- statystyk?Fani Dirka upierać się będą właśnie przy nim. Pamiętając jednak co się stało z Mavs cztery lata temu i w jakich okolicznościach przyznano mu nagrodę (Dallas odpadli w pierwszej rundzie play off z rąk GSW, jako trzecia drużyna w historii NBA, która zajęła pierwsze miejsce w Konferencji odpadając z ósmym zespołem) pozostał spory niesmak. Z nim jest tak jak i drużyną Mavericks – można ich brać na poważnie do momentu, kiedy nie rozpoczną się play off. Wtedy trafia się na Spurs, Nuggets lub Hornets i jest po zawodach.Komu MVP?
- Derrick Rose
- LeBron James
- Kevin Durant
- Kobe Bryant
- Dwight Howard
- Dwyane Wade
- Rajon Rondo
- Dirk Nowitzki
- Amar'e Stoudamire
- Manu Ginobili