Zapowiedź 19 kolejki TBL
Już w sobotę rusza 19 kolejka Tauron Basket Ligi. Tym razem, jednak oczy wszystkich koszykarskich sympatyków i ekspertów będą zwrócone nie tylko na czołowe drużyny naszej ekstraklasy, ale i te zajmujące niższe lokaty. Wszystko dlatego, że walka o utrzymanie wkroczyła w decydujący etap.
Warto dodać przy tym, że na chwilę obecną tabelę zamyka Siarka Tarnobrzeg, która ma niewiele mniej puktóq, co Kotwica Kołobrzeg, która jeszcze niedawno aspirowała do miejsc w środku tabeli.
Tyle, że kołobrzeżanie mają rozegrany o jeden mecz mniej i za sobą niesamowite wręcz zwycięstwo nad Asseco Prokomem Gdynia. W takich chwilach bez wątpienia buduje się charakter zespołu, co może mieć kolosalne znaczenie w tych ostatnich meczach sezonu zasadniczego. Los jednak chciał, że obie drużyny spotkają się raz jeszcze, w najbliższą sobotę. Wobec tego możemy być pewni, że gdynianie będą za wszelką cenę chcieli zrewanżować się Kotwicy za porażkę na własnym parkiecie, co zapowiada spore emocje. Niewiadomym jest tylko, jakie oblicze zaprezentują podopieczni Dariusza Szczubiała. W minioną środę, w Trójmieście zagrali naprawdę dobrze i jeśli zdołają utrzymać taką formę, to znów mogą stanowić olbrzymie zagrożenie dla Mistrzów Polski. W przeciwnym wypadku, o nawiązaniu równorzędnej walki może w ogóle nie być mowy. A to dlatego, że gracze dowodzeni z ławki trenerskiej przez Tomasa Pacesasa mają ogromny potencjał i w każdej chwili mogą go wykorzystać. Dodatkowo na ich korzyść przemawia fakt, że coraz lepiej poczyna sobie Krzysztof Szubarga, który sprawia wrażenie, jakby w ogóle nie zaliczył półrocznej przerwy związanej z kontuzją. Czy to wystarczy do triumfu w hali Millenium? Prokom nie może być tego pewny z racji obecności w ekipie rywala Teda Scotta i wspierających go Anthony’ego Fishera oraz Jassie Sapp’a. Ta trójka strzelców, gdy złapie wiatr w żagle jest wręcz nie do powstrzymania i wszyscy związani z kołobrzeskim klubem liczą, że ich wspaniały tercet znów zaskoczy. Czy Kotwica po raz drugi w ciągu czterech dni pokona Mistrza? Przekonamy się w sobotę o godzinie 18. Arcyciekawie zapowiada się pojedynek w Warszawie. Miejscowa Polonia, która ze wszystkich sił walczy o miejsce premiowane uczestnictwem w fazie play-off podejmie na własnym parkiecie wspomnianą już we wstępie Siarkę Tarnobrzeg. Sytuacja podkarpackiego jedynaka na 4 kolejki przed końcem sezonu zasadniczego jest delikatnie mówiąc nie do pozazdroszczenia. Jeśli podopieczni Bogdana Pamuły mają jeszcze nadzieje na utrzymanie ligowego bytu, muszą ten mecz po prostu wygrać. Należy jednak pamiętać, że w hali „Koło” gra się niezwykle trudno o czym w ostatnich tygodniach przekonała się m in. Polpharma Starogard Gdański, czyli niedawny triumfator rozgrywek o Puchar Polski. Ponadto, wydaje się, że trener Wojciech Kamiński dysponuje lepszym pod względem jakości składem. I ujmy nie przynosi tutaj bynajmniej wiek poszczególnych graczy Czarnych Koszul. Wszystko dlatego, że w obliczu całego sezonu prezentują oni o wiele bardziej wyrównany poziom, czego odzwierciedleniem jest aż 8 zwycięstw odniesionych w 18 spotkaniach. Zatem, czy tarnobrzeżanie zdołają się włączyć do walki o komplet punktów? Tradycyjnie będzie to zależeć od postawy chimerycznych Amerykanów. Jeśli są w formie, mogą naprawdę bardzo wiele. W innym przypadku natomiast, cała koncepcja gry zespołu legnie w gruzach. Poza tym, w porównaniu do warszawskiego teamu, atuty Siarki w grze podkoszowej są bardzo małe, co może mieć kluczowy wpływ na losy spotkania. Czy Siarka na złość krytykom zwycięży w stolicy? Przekonamy się w sobotę o 18.
Emocji nie powinno zabraknąć także w Słupsku. Do hali Gryfia zawita walczący o zachowanie miejsca w pierwszej „trójce” Trefl Sopot, który wyraźnie snuje już plany o zdobyciu medalu. Przed kilkoma miesiącami za bezsprzecznego faworyta wskazałbym gospodarzy, którzy wtedy dominowali nad każdym innym ligowcem. W ostatnich tygodniach jednak, siły się wyrównały i trudno przewidzieć, kto będzie mógł się pochwalić wygraną po tym starciu. Słupszczanie z pewnością będą chcieli zrehabilitować się za nieoczekiwaną porażkę w Poznaniu, która odbiła się szerokim echem w koszykarskiej Polsce. Ponadto, na pewno zależy im też na utrzymaniu pozycji lidera przed fazą play-off, co podniosłoby też prestiż klubu. Tyle, że Trefl nie podda się bez walki. Sopocki klub przed tygodniem również zaznał porażki, w derbowej konfrontacji z Asseco Prokomem, w związku z czym zdobycie kompletu punktów jest dla niego priorytetem. Martwić może fakt, że ostatnio loty znów obniżyli Paweł Kikowski i Adam Waczyński. Nie od dziś wiadomo, że jeśli ta dwójka ma dobry dzień, potrafi bez trudu rozprawić się z każdym przeciwnikiem. W przypadku braku wsparcia z ich strony, ciężar gry spocznie na Filipie Dylewiczu. Doświadczony reprezentant Polski w dalszym ciągu imponuje skutecznością i podopieczni Dainiusa Adomaitisa będą musieli cały czas mieć go na uwadze. Czy popularny „Dylu” poprowadzi swój zespół do zwycięstwa? Okaże się w sobotę o godzinie 18.
Skoro mowa o sobotnich spotkaniach, to czas przenieść się także do Włocławka. Anwil, który ostatnio rozgromił tarnobrzeską Siarkę, tym razem będzie miał nieco trudniejsze zadanie. Wszystko dlatego, że przyjdzie mu zmierzyć się z PBG Basketem Poznań. To, że poznaniacy są drużyną nieprzewidywalną wiedzą już chyba wszyscy. Wielokrotnie, bowiem w tym sezonie zawodzili, ale też potrafili wspiąć się na wyżyny umiejętności i odprawiać z kwitkiem wyżej notowanych rywali. Taka sytuacja miała miejsce właśnie przed tygodniem, kiedy to drużyna kierowana przez Miliję Bogicevicia dość niespodziewanie pokonała lidera rozgrywek, Energę Czarnych. W związku z tym, wszyscy związani z wielkopolskim klubem liczą, że uda się w pokonanym polu zostawić także wicemistrzów Polski. To nie będzie jednak takie proste. Gospodarze, choć generalnie prezentują się poniżej swoich możliwości, mają w swoich szeregach niesamowity duet wysokich graczy, który tworzą Nikola Jovanović i Paul Miller. Oprócz tego, trener Emir Mutapcić ma do dyspozycji także Dardana Berishę, który w ostatnim spotkaniu błysną formą, zdobywając 19 punktów. Wśród koszykarzy PBG Basketu przeciwwagę powinni stanowić dla nich odpowiednio Vladimir Tica i Eddie Miller. Zarówno Serb, jak i Amerykanin odgrywają ważne role w poznańskiej drużynie i wiele piłek kierowanych będzie właśnie do nich. Kto wyjdzie z tego pojedynku z tarczą? Zobaczymy w sobotę o godzinie 19. Transmisja z tego spotkania w PLK TV oraz TVP Bydgoszcz.
W oddalonym o kilkaset kilometrów na północ Koszalinie, AZS sprawdzi formę Polpharmy. Starogardzianie mają obecnie na koncie dwie porażki z rzędu, w tym ostatnią po dogrywce z PGE Turowem Zgorzelec. I choć w obu tych spotkaniach podopieczni Zorana Sretenovicia walczyli ambitnie, to faktem jest, że w wyniku tego zsunęli się na 4 pozycję w tabeli, co z pewnością nie satysfakcjonuje kibiców ze stolicy „Kociewia”. Teraz sympatycy klubu liczą, że ich faworyci wrócą na zwycięską ścieżkę i pewnie pokonają „Akademików”. Tradycyjnie uwaga wszystkich koncentruje się na Robercie Skibniewskim. Niechciany na początku sezonu w Anwilu doświadczony rozgrywający, wyrasta na czołowego playmakera TBL i to od niego w dużej mierze zależy postawa „Farmaceutów”. Poza tym, koszalinianie muszą mieć na uwadze Michaela Hicksa, który po drobnym przestoju znów zaczyna „dziurawić” koszę we wszystkich halach. Żeby jednak, zbytnio nie chwalić wymienię również te mniej pozytywne aspekty związane ze starogardzkim klubem. Do nich zalicza się z pewnością Deonta Vaughn i Brian Gilmore. I choć ten pierwszy doprowadził do remisu we wspomnianym spotkaniu z Turowem niemal w ostatniej sekundzie, to trudno się oprzeć wrażeniu, że ze strony tej dwójki brakuje jednak odpowiedniego wsparcia w postaci punktów z dystansu. Czy AZS wykorzysta te braki? Wiele będzie zależeć od jego aktualnej dyspozycji. Podopieczni Mariusza Karola, z racji problemów technicznych zaistniałych w Kołobrzegu, swój ostatni ligowy mecz rozegrali przed dwoma tygodniami. Pewnego rodzaju niewiadomą jest, jak ta przerwa podziała na poszczególnych graczy, więc ostateczny wynik pozostaje kwestią otwartą. Czy „Akademicy” znów zaskoczą? Zobaczymy w niedzielę o godzinie 18.
Równolegle odbędzie się pojedynek derbowy, na który kibice w Zgorzelcu czekają od dawna. W nim, kolejny z klubów walczący o medal, PGE Turów Zgorzelec stanie naprzeciwko Zastalu Zielona Góra. W pierwszej konfrontacji tych ekip lepsi okazali się zgorzelczanie, którzy wygrywając w Zielonej Górze sprawili miłą niespodziankę sobie i kibicom. Teraz, w nadgranicznym mieście wszyscy liczą na powtórkę, z racji choćby tego, że Zastal od połowy sezonu znacznie obniżył loty, czego najlepszym dowodem jest dopiero ósma pozycja w ligowej hierarchii. Ekipą z Winnego Grodu kieruje już jednak, inny szkoleniowiec i włodarze klubu mają nadzieję, że pod jego wodzą osiągane wyniki będą znacznie lepsze. Mowa o Tomaszu Jankowskim, który w wyniku roszad awansował na stanowisko pierwszego trenera zespołu. Popularny „Jankes” debiut ma już za sobą i warto dodać przy tym, że wypadł on okazale. Wysoka wygrana na własnych parkiecie z warszawską Polonią nie pozostała bez echa, w związku z czym o lekceważeniu rywala ze strony Turowa nie może być mowy. Poza tym, podopieczni Jacka Winnickiego muszą pamiętać, że Zastal to już nie tylko Walter Hodge i Chris Burgess, ale też James Maye, który nadspodziewanie dobrze wkomponował się do zespołu. Czy mimo to, Turów pozostanie hegemonem w południowo – zachodniej Polsce? Przekonamy się w niedzielę o godzinie 18. Transmisja z tego spotkania w TVP SPORT.