Mateusz Bieg: Ciągle się uczę
Koszykarz AZSu Koszalin, Mateusz Bieg, opowiada o swoich fankach, obecnej sytuacji i planach na przyszłość. Wszystko to specjalnie dla portalu koszykowka.net. Mateusz Bieg nie otrzymuje zbyt dużo szans od trenera Akademików, Mariusza Karola. Jest jednak jeszcze młodym koszykarzem i najlepsze lata jego kariery dopiero przed nim. Mateusz nie ma zamiaru spoczywać na laurach i przez cały czas się rozwija. Koszykówka jest jego życiem i dąży do bycia jak najlepszym zawodnikiem.
Adam Więckowski: Każdy kibic koszalińskiej koszykówki doskonale wie, że ma Pan wiele fanek. Sporo z nich przychodzi na mecz tylko po to, żeby zobaczyć Pana na parkiecie. Takie sytuacje motywują do dalszej pracy czy raczej przeszkadzają skupić się na grze?Mateusz Bieg: To niestety chyba przeżywają małe rozczarowanie, gdyż nie dostaję szans pokazania się na parkiecie. A czy przeszkadza skupić się na grze ? Gdy jesteś na parkiecie, 100% Twojej uwagi pochłania sytuacja na nim, wiekszość z nas po meczu nie jest w stanie stwierdzić co się działo na trybunach, czy doping był mocny czy słaby. Tak to już jest, żeby dobrze wykonać swoją pracę na parkiecie, musisz odciąć się od wszystkiego i skupić się tylko na grze.AW: Dlaczego akurat AZS, skoro pochodzi Pan ze Słupska? (miasta od zawsze zaciekle rywalizują)MB: Mój agent przez około pół roku nie mógł znaleźć dla mnie klubu, więc nosiłem się z zamiarem skończenia przygody z koszykówką. Miałem już iść na studia do Akademii Morskiej w Szczecinie, jednak mój tata doradził, abym spróbował swoich sił w Koszalinie. Pokazałem się na jednym z treningów u trenera Bartona, spodobało mu się moje podejście do treningów, moja gra i tak tutaj zostałem.
AW: Nie czuje Pan lekkiego niedosytu? W końcu gra Pan bardzo mało.MB: Cały sezon jest dla mnie jedną wielką lekcją, uczę się od starszych, bardziej doświadczonych graczy żemoisła koszykarskiego. Daję z siebie wszystko na treningach i widzę sam po sobie, że robię postępy. Chcesz stać się lepszy, musisz rywalizować z lepszymi. Niedosyt czuję jak najbardziej, podczas meczów chciałbym pomóc drużynie jak umiem najlepiej.
AW: Jak ocenia Pan szanse AZSu na wejście do tegorocznej fazy play-off?MB: Gdy każdy z zawodników wzniesię się na wyżyny swoich możliwości, to realny jest nasz awans do fazy play off. Przed nami kilka bardzo trudnych meczów, w których nie możemy pozwolić sobie na potknięcie. Zawsze powtarzam, że jeśli będzie zdrowie, to będzie dobrze. :)
AW: Sezon się skończy i co dalej? Zamierza Pan zostać w Koszalinie?MB: Nie mówię nie, zamierzam ciężko pracować w tzw. off-seson, aby zrobić jak największe postępy. Jeśli trener przewidzi dla mnie jakaś rolę na parkiecie gwarantującą mi minuty, to jak najbardziej. Jeśli nie, chciałbym spróbować swoich sił w 1 lidze, gdyż po roku w ekstraklasie potrzebuję minut aby się doskonalić.
AW: Jest Pan jeszcze młodym zawodnikiem, więc większość kariery dopiero przed Panem. Co chciałby Pan osiągnąć jako koszykarz, w jakim klubie występować?MB: Chciałbym być po prostu jak najlepszy, grać w profesjonalnym klubie i pracować z profesjonalnymi ludźmi. Poprowadzić swoją kariere tak, aby było co wspominać przy jej końcu i aby w trakcie być po prostu szczęśliwym.
AW: Tak na zakończenie, wróciłby Pan do Słupska, gdyby otrzymał Pan propozycje gry dla Czarnych?MB: Na dzień dzisiejszy najważniejsze są dla mnie minuty na parkiecie.Rozważę każdą propozycję, która dałaby mi możliwość rozwoju i doskonalenia się, a czy będą to czarni, czy inny klub, to się okażę.