Kompromitacja w Kołobrzegu
W ramach 18. kolejki Tauron Basket Ligi, Kotwica Kołobrzeg miała podjąć na własnym boisku odwiecznego rywala, AZS Koszalin. Niestety, mecz został odwołany z przyczyn technicznych.
W Kołobrzegu nie działały żadne urządzenia, w tym zegary i tablice. Decyzją komisarza meczu, Krzysztofa Koralewskiego, spotkanie się nie odbyło i jego nowy termin nie jest jeszcze znany.
Do Kołobrzegu zjechało się blisko 200 kibiców z Koszalina. Był to wyjątkowy mecz z uwagi na wieloletnią rywalizacje tych drużyn. Trzeba przyznać, że kołobrzescy włodarze i organizatorzy nie stanęli na wysokości zadania i to przez nich koszalinianie musieli wracać do domu po niecałogodzinnym pobycie w hali "Milenium".
Pierwszy komunikat pojawił się o godzinie 18. Mecz miał się odbyć z 15 minutowym opóźnieniem. W tym czasie zawodnicy nieustannie się rozgrzewali i przygotowywali do pojedynku. Kibice nie ustawali w dopingu i starali się zachować dobrą atmosferę na trybunach. Wszystko przerodziło się jednak w ciągłe wyzwiska z obu stron. Każdemu kończyła się cierpliwość i na hali rozlegały się liczne gwizdy. W okolicach godziny 18:30 ogłoszono, że mecz się nie odbędzie z przyczyn technicznych. Była to sytuacja wyjątkowa i na pewno nie przypadła do gustu zgromadzonym kibicom. Wiele przygotowań, specjalne transparenty i poświęcony czas poszły póki co na marne. Takie sytuacje nie powinny mieć miejsca w zawodowej lidze. Kołobrzeg złapał plamę na honorze i może być ciężko ją wymazać.
Zawodnicy w celu polepszenia nie najlepszej atmosfery wzięli udział w konkursie rzutów z połowy boiska. Tę konkurencję wygrali przyjezdni za sprawą Winsome'a Fraziera.
"Ta cała sytuacja była niespotykana. Czasami po prostu się tak dzieje w meczach ligowych. Tak naprawdę nigdy nie wiadomo kiedy taka sytuacja może mieć miejsce. Musimy być gotowi do gry w nowym terminie. To pierwsza taka sytuacja w karierze" - skomentował Frazier.
Pozostaje czekać na decyzje władz w tej kwestii. Wszystko wskazuje na to, że mecz zostanie ponownie rozegrany na terenie Kołobrzegu. Warto dodać, że pieniądze za bilety można odzyskać w kasach hali "Milenium".
"Szczerze mówiąc, wszystko jest w rękach władz PLK, regulaminów i tego typu sytuacji. Pierwszy raz spotkałem się z sytuacją, że mecz został odwołany z przyczyn tak zwanych „technicznych. Wielokrotnie tablice były niesprawne, ale zawsze jakimś sposobem udawało się je przed meczem albo podczas meczu naprawić i mecz toczył się dalej. Faktycznie, czasem się grało bez czasu, ale wtedy czas był podawany ze stolika przez mikrofon" - mówił trener gości, Mariusz Karol.
"W ciągu ponad 40 lat, podczas których jestem w koszykówce, nie miałem takiego przypadku. Oczywiście oprócz meczów juniorskich, ale wtedy można było to robić stoperami. Ale wiadomo, podczas meczów tej rangi zdarzają się spięcia, ale na ogół wychodzi się z tego obronną ręką. Czasami zegar 24 sekund się psuł, ale to nie jest taki problem. Natomiast tu przy dużym dopingu problem mógłby się pojawić. Czekamy na decyzję PLK. Mam nadzieję, że znajdą dla nas termin" - skomentował całą sytuację trener gospodarzy, Dariusz Szczubiał.