Horror dla Turowa
W pojedynku Polpharmy Starogard Gdański i PGE Turowa Zgorzelec do wyłonienia zwycięzcy potrzebna była dogrywka. W niej, mimo ogromnej woli walki ze strony gospodarzy lepsi okazali się zgorzelczanie, którzy wygrali w ostatecznym rozrachunku 93:90.
Komplet punktów piątej ekipie poprzedniego sezonu zapewnił duet David Jackson – Torey Thomas, który razem zdobył ponad połowę punktów całego zespołu.
To, że podopieczni Jacka Winnickiego mają wielkie apetyty na zwycięstwo widać było już w pierwszych minutach. Zgorzelczanie niespodziewanie łatwo radzili sobie w starogardzkiej hali i z minuty na minutę powiększali prowadzenie. Wielu zastanawiało się już, czy dominacja Turowa przekreśli szanse gospodarzy na triumf już w pierwszych minutach. Jak się jednak, później okazało, „Farmaceuci” wrócili do gry i w drugiej kwarcie wręcz wypunktowali wszystkie słabości przeciwnika. Dzięki temu nie tylko odrobili straty z początku spotkania, ale i objęli kilkupunktowe prowadzenie. W ich szeregach podobać się mogła gra Roberta Skibniewskiego, który świetnie radził sobie w rozegraniu, a jedyną rzeczą do której można by mieć zastrzeżenia, były rzuty z dystansu w jego wykonaniu. Nie zmieniało to jednak faktu, że do przerwy podopieczni Zorana Sretenovica prowadzili różnicą 9 punktów, co stawiało ich w nieco lepszym położeniu.
Tyle, że po zmianie stron inicjatywę znów przejęli gracze Turowa i wynik zaczął oscylować wokół remisu. Choć obie strony próbowały wypracować sobie choćby minimalną przewagę, to wobec dobrej gry w obronie obu ekip, nie było to możliwe. Wśród zawodników Turowa prym wiedli wspomniani na początku Thomas i Jackson, którzy punktowali niemal z każdej pozycji. W Polpharmie z kolei, odważnie poczynali sobie Tomasz Cielebąk i Michael Hicks. Ekipie „Kociewskich Diabłów” zabrakło jednak, wsparcia ze strony Kirka Archibeque’a, który tego wieczoru wyraźnie nie mógł wejść w swój rytm gry.
Taka wyrównana walka trwała niemal do samego końca. Gdy wydawało się, że mecz zakończy się w regulaminowych 40 minutach, sprawy w swoje ręce wziął Deonta Vaughn, równo z końcową syreną doprowadzając do wyrównania. Wówczas, wydawało się, że starogardzianie pójdą za ciosem i w dodatkowym czasie gry postawią kropkę nad i. Tak się jednak nie stało, bowiem to goście okazali się nieco lepsi, wygrywając kolejny z serii ważnych meczów ligowych.
Polpharma Starogard Gdański - PGE Turów Zgorzelec 90:93 (11:18, 27:12, 21:29, 15:18, 13:16) Polpharma: Michael Hicks 17, Robert Skibniewski 18, Uros Mirković 15, Tomasz Cielebąk 12, Kamil Chanas 11, Marcin Dutkiewicz 10, Deonta Vaughn 5, Brian Gilmore 2. PGE Turów: Torey Thomas 26, David Jackson 22, Robert Tomaszek 18, Konrad Wysocki 12, Marko Brkić 11, Michał Gabiński 4.