Noc bez niespodzianek
Za nami noc z sześcioma spotkaniami w NBA. Tym razem obyło się bez niespodzianek, ale nie znaczy to wcale, że nie było ciekawie.
Do Los Angeles zawitał Boston Celtics ze swoimi dwoma nowymi zawodnikami - Nenadem Krsticem i Jeffem Greenem. Lepiej o dziwo zaprezentował się Serb, który w ciągu 20 minut zanotował 9 punktów oarz 6 zbiórek. Green na parkiecie spędził prawie 18 minut i zdobył tylko 7 punktów, dodając po zbiórce i bloku.
Boston wygrał kto spotkanie 99:92, jednak przez całą pierwszą połowę miał niewiele do powiedzenia. Szczególnie dobrze zaprezentował się Randy Foye, który uzyskał 32"oczka" i miał 7 asyst. Blake Griffin jak zwykle grał efektownie kończąc mecz z dorobkiem 21 punktów oraz 11 zbiórek. Celtics do roboty wzięli się dopiero w trzeciej kwarcie, kiedy do głosu doszła "wielka trójka" - Pierce zakończył mecz z 24 punktami, Allen 22, a Garnett z 16 i 11 zbiórkami. W zespole Clippers nie zagrali jeszcze nowi zawodnicy - Mo Williams oraz Jamario Moon.
Dwoił się i troił Deron Williams w spotkaniu przeciwko Rockets, jednak jego 15 punktów i 17 asyst nie pozwoliło odnieść ostatecznego sukcesu. Houston wygrali z Nets pewnie 123:108, a najlepsi na parkiecie byli Kevin Martin, który uzyskał 30 punktów, Chase Budinger -27 oraz Luis Scola -23. W zespole "Rakiet" zadebiutował Goran Dragic, który w ciągu 10 minut miał 6 punktów oraz jedną asystę.
Aspirujący do pierwszego miejsca w Konferencji Wschodniej Bulls pewnie pokonali Bucks 83:75 kontrolując przebieg meczu od początku trzeciej kwarty, którą wygrali zdecydowanie 31:20. Najlepszym graczem "Byków" był Joakim Noah, który zdobył 8 punktów i miał 17 zbiórek. Deng dołożył 19, a Rose 17 "oczek". Dla pokonanych 16 punktów i 8 asyst zdobył Mbah a Moute. Jesteśmy w coraz lepszym rytmie teraz, gdy jesteśmy wszyscy razem. Wrócił Joakim i to nam bardzo pomogło. Teraz możemy uzyskać coraz lepsze wyniki - powiedział Derrick Rose po spotkaniu.
Piątą z rzędu wygraną zanotowali gracze Dallas Mavericks, którzy nie bez problemów pokonali Wizards 105:99. Kapitalnie grę prowadził prawie 38 letni Jason Kidd, który miał tylko 3 punkty, ale aż 14 asyst i 8 zbiórek. Wspierał go jak zwykle Dirk Nowitzki, który zakończył mecz z 21 punktami, Jason Terry dołożył ich 25, a Tyson Chandler zdominował grę na desce notując 23 punkty oraz 13 zbiórek. Wśród "Czarodziejów" najlepszy był John Wall, który osamotniony w swoich poczynaniach uzyskał 24 punkty oraz 5 zbiórek i 5 asyst.
Z dumnie podniesioną głową do kolejnego meczu może chodzić w Detroit John Kuester, który pozostaje w konflikcie z kilkoma swoimi graczami, których ani na moment nie wpuścił na parkiet w wygranym przez Pistons spotkaniu z Jazz przed własną publicznością 120:116. Mieliśmy wiele ciekawego do pokazania tej nocy. Niech Bóg błogosławi tych chłopaków, którzy byli tu dzisiaj i swoją ciężką pracą pokazali, że nikt nie ma prawa tutaj do niczego. Szcunek możesz zdobywać co dzień, a nie czerpać go z przeszłości - powiedział coach, który jak widać z powyższej wypowiedzi nie zamierza kłaniać się buntownikom, którzy z różnych przyczyn jakie podali nie zagrali w drugim już meczu z rzędu. Wobec tego ciężar gry spadł na innych, wśród których wyróżnił się Rodney Stuckey - 28 punktów, 5 zbiórek oraz 8 asyst. Monroe dodał 16 zbiórek, a Austin Daye 18 punktów. W zespole "Mormonów" najlepiej zaprezentował się Paul Millsap - 23pkt,11zb,6as oraz Devin Harris, który uzyskał 17 punktów i 12 asyst.
Wostatnim meczu bez historii Memphis Grizzlies nie dali szans Sacramento, pokonując "Królów" pewnie 120:92. Zach Randolph uzyskał 23 punkty i 12 zbiórek, a Marc Gasol dołożył 21 punktów i 6 zbiórek. Wart odnotowania jest zapewne fakt, że na parkiecie przez 20 minut zaprezentował się jeden z najlepszych azjatyckich koszykarzy - Hamed Haddadi, który co trzeba wyraźnie przyznać, ten czas dobrze wykorzystał. Irańczyk zdobył 10 punktów i 10 zbiórek. W zespole Kings 24 punkty zaliczył Beno Udrih.