Niespodzianka w Cleveland - Knicks pokonani!
Dodano: 26 lutego 2011 09:03
Autor: Cezary Szwarc, Informacja własna
Zdjęcie: MediaWiki
New York Knicks ulegli Cleveland Cavaliers 105-115. Tym samym ekipa z "Wielkiego Jabłka" nie zdołała zrewanżować się Cavs za porażkę z 18-ego grudnia, kiedy zostali pokonani po dogrywce.
Dzisiejszy pojedynek zakończył się w regulaminowym czasie gry, głównie dzięki pewnej ręce Ramona Sessionsa na linii rzutów wolnych.Poza tym świetne spotkanie rozegralł duet podkoszowych: Antawn Jamison - J.J. Hickson, którzy zdobyli łącznie 52 oczka, 28 zbiórek i 6 bloków (w tym aż pięć J.J.'a).
Już w pierwszej akcji defensywnej Hickson pokazał swoją motywajcę, kiedy udzielił pomocy miniętemu koledze i z poświęceniem zablokował o tablicę, rzut Chaunceya Billupsa. Knicks mimo tego zaczęli spotkanie lepiej od gosdpodarzy notując po pierwszych trzech minutach wynik 7-3 na swoją korzyść. Wtedy do głosu doszli Kawalerzyści, którzy zaliczyli szybki run 17-3. W odpowiedzi pod koniec kwarty bezlitosny był jednak Carmelo Anthony, który praktycznie samemu ostatecznie doprowadził swój nowy zespół do prowadzenia po pierwszej części gry: 30-28. Na starcie drugiej dwunastki kompletnie zawodził Daniel Gibson, który sprawiał wrażenie obrażonego o to, że nie został wymieniony, albo po prostu nie radził sobie z głośnymi ostatnio prywatnymi problemami. Zespół z Ohio obudził się jednak po kilku minutach stagnacji i z pomocą Ramona Sessionsa i J.J. Hicksona doprowadził do wyniku remisowego po pierwszej połowie pojedynku. Dokładnie na 53-53 ustalił go Ramon Sessions, trafiając trójkę równo z syreną. W szatni przyjezdnych panowała chyba niezbyt dobra atmosfera i Carmelo Anthony wyczuł, że jak tak dalej pójdzie, to zwycięstwo ucieknie im sprzed nosa. Postanowił do tego nie dopuścić i podobnie, jak w drugiej połowie pierwszej odsłony przejął ofensywe nowojorczyków, dzięki czemu napędził stracha Cavs, którzy zmuszeni zostali wporwadzić pewne zmiany, ponieważ broniący Melo - Eyenga wpadł w kłopoty z faulami. W jego miejsce wszedł Alonzo Gee i okazał się to być strzał w 10. Alonzo juz w jednej z pierwszych akcji zaliczył efektowny wjazd pod kosz wzdłuż linii końcowej, zakończony wsadem, a po drugiej stronie parkietu uprzykrzał życie Anthony'emu. Przypadkowo znaleziony przez trenera świetny match-up na gwiazdę Knickerbockers, wykorzystywany był już praktycznie do końca meczu. Gee pod koniec tego fragmentu gry dorzucił jeszcze ważną trójkę i "Winno-Złoci" przed decydującą rozgrywką mieli przewagę ośmiu punktów - 83-75. Jak powszechnie wiadomo, końcówki zaciętych starć i playoffy, to "czas weteranów" Najlepszym przykładem tego byli dziś Chauncey Billups, który z pewną pomocą Stoudemire'a prowadził gości do ostatnich minut, walcząc o każdy punkt i duet Jamison - Parker, którzy naprzemian punktowali dla Cavaliers. Melo nadal był skutecznie ograniczany przez młodziaków z Ohio, a Mr. Big Shot i Amar'e nie wystarczyli do tego aby odebrać dziś zwycięstwo Cavs. Kiedy brakowało już czasu na nadrabianie straty, Knicks zaczęli faulować, ale na sześć rzutów Ramona Sessionsa oddawanych w oststnich minutach - pieć znalazło drogę do kosza. Do tego bardzo ważną trójkę trafił Daniel Gibson, dla którego było to drugie trafienie z dystansu w meczu. W drużynie zwycięzców oprócz w/w dwójki Jamison, Hickson, bardzo dobrze zagrał Sessions, który zanotował 22 oczka, 8 asyst i 4 zbiórki. Wszechstronnymi statystykami popisał się też Anthony Parker - 16 oczek, 5 zbiórek i 4 asysty, a 11 punktów z ławki dorzucil Alonzo Gee. Wśród przegranych najlepiej spisała się trójka Stoudemire, Anthony, Billups - zdobyli Oni odpowiednio po 31, 27 i 26 oczke, przy czym Amar'e do swoich punktów dołożył jeszcze 11 "desek", Chauncey 8 asyst, a Melo 8 zbiórek i trzy kluczowe podania. Więcej informacji o Cleveland Cavaliers znajdziecie w Polskiej Strefie Fanów Cavs