Zapowiedź 18 kolejki TBL
Najbliższa kolejka Tauron Basket Ligi upłynie pod znakiem dwóch wielkich pojedynków derbowych. W pierwszym z nich podrażniona pechową porażką w Zgorzelcu, Kotwica Kołobrzeg podejmie chimeryczny AZS Koszalin. W drugim zaś, Mistrz Polski, Asseco Prokom Gdynia zmierzy się z krewnym zza miedzy, Treflem Sopot.
W pozostałych spotkaniach emocji również nie powinno zabraknąć a to z racji choćby kończącego się sezonu zasadniczego.
By jednak, nie trzymać długo w niepewności, naszą cotygodniową zapowiedź rozpoczniemy właśnie od lokalnych rywalizacji. Kołobrzeżanie, dla których stracie z „Akademikami” jest chyba najważniejszym w sezonie, najlepszych humorów nie mają. Wszystko dlatego, że przed tygodniem mieli wielką szansę na zdobycie kompletu punktów, ale po raz kolejny w negatywny sposób dał o sobie znać Ted Scott. Amerykanin znów chciał zgarnąć na siebie cały splendor, lecz jego indywidualizm nic dobrego nie przyniósł. Trener Dariusz Szczubiał powinien w związku z tym odbyć szczerą rozmowę z zawodnikiem na ten temat, bowiem Kotwica ma w swoich szeregach jeszcze kilku wartościowych graczy i przy odrobinie chęci współpracy może dać to piorunujące efekty. Jeśli jednak, to nie nastąpi, „Czarodzieje z Wydm” muszą liczyć się z porażką. Koszalinianie z kolei również łatwej sytuacji nie mają i najbliższy mecz będzie dla nich kolejnym z kategorii „walka o przetrwanie”. Podopieczni Mariusza Karola, wzmocnieni doskonale znanym w Polsce Gradym Reynolds’em zapewne od początku meczu będą chcieli narzucić swoje warunki gry i jak najszybciej wypracować korzystny dla siebie rezultat. Czy ten plan im się powiedzie? Zobaczymy w sobotę o godzinie 18.
Wydaje się, że o wiele łatwiej jest ocenić losy starcia dwóch ekip z Trójmiasta. Tam, niekwestionowanym faworytem wydaje się Asseco Prokom, który w ostatnich tygodniach prezentuje się naprawdę dobrze i jak na realia ligowe, znów stał się drużyną niemal nieosiągalną. Zespół prowadzony przez Tomasa Pacesasa przede wszystkim odzyskał swój styl. Ponadto, w kadrze pojawiło się kilku zawodników z Qyntelem Woodsem na czele, którzy potrafią w pojedynkę rozstrzygnąć o losach meczu, nie zapominając przy tym o grze zespołowej. Dodatkowo, wspomnieć należy jeszcze o rozkręcającym się z każdym dniem Filipie Widenowie, a także powracającym po ciężkiej kontuzji Krzyśku Szubardze. Rozgrywający reprezentacji Polski ma już za sobą debiut w barwach gdyńskiej ekipy i trzeba obiektywnie przyznać, że wypadł on całkiem dobrze. Czy to wszystko sprawi, że Mistrzowie Polski będą mieli łatwą przeprawę z sopockim Treflem? Tego nie należy się spodziewać. Trefl, choć dobre występy przeplata słabymi nadal jest zaliczany do krajowej czołówki i może wygrać właściwie z każdym. Oczy ekspertów z pewnością skierowane będą na Filipa Dylewicza. Doświadczony skrzydłowy, który przez lata był trzonem w Prokomie Treflu, stanie po drugiej stronie barykady i będzie chciał pogrążyć złotego medalistę z poprzedniego sezonu. Czy do spółki z duetem Adam Waczyński – Paweł Kikowski to się powiedzie? Dowiemy się w sobotę o godzinie 20.
Spośród pozostałych spotkań, przed szereg wyłania się starcie Zastalu Zielona Góra i warszawskiej Polonii. Dla gospodarzy będzie to pierwszy mecz pod wodzą dotychczasowego asystenta Tomasza Jankowskiego. I choć popularny „Jankes” zbyt wiele czasu na zaprowadzenie zmian nie miał, to jednak wszyscy z niecierpliwością oczekują, jak zaprezentuje się beniaminek TBL pod jego wodzą. Nie da się ukryć wszyscy związani z klubem oczekują zmiany. W ostatnich dwóch miesiącach zastali wygrał, bowiem zaledwie 2 razy, co zdecydowanie nie zaspokaja ambicji zielonogórskich włodarzy. Wedle ich zapowiedzi, po roszadzie na stanowisku szkoleniowca i zakontraktowaniu kilku nowych zawodników ma być o wiele lepiej. Zastanawia, jak tym razem wypadnie James Maye, który po dołączeniu do drużyny wyraźnie przejął pałeczkę lidera od Chrisa Burgess’a i Waltera Hodge’a. Czy Amerykanin poprowadzi swój zespół do upragnionego zwycięstwa? Nie będzie to jednak, takie proste. Wszystko dlatego, że naprzeciwko koszykarzy z Winnego Grodu stanie stołeczna Polonia, która choć nie ma w swoim składzie gwiazd, zadziwiająco dobrze radzi sobie w obecnej edycji rozgrywek. Na dowód tego, warto przytoczyć ich ostatnie zwycięstwo nad Polpharmą Starogard Gdański, która kilka dni wcześniej zdobyła Puchar Polski. Czy zadziwiająco dobrze działający kolektyw prowadzony przez trenera Wojciecha Kamińskiego po raz kolejny zadziwi koszykarską Polskę i zgarnie komplet punktów? Okaże się w sobotę o godzinie 15.
W Poznaniu z kolei, miejscowi kibice z niecierpliwością czekają na przyjazd Energi Czarnych Słupsk. Dla gospodarzy konfrontacja z tak silnym zespołem będzie okazją do rewanżu za ostatnią przegraną w Sopocie. Podopieczni Miliji Bogicevicia wyraźnie podjęli starania, by awansować jeszcze o kilka pozycji w ligowej hierarchii przed zakończeniem rundy zasadniczej, wobec czego o stracie punktów w stolicy Wielkopolski nie ma mowy. Największe nadzieje, zarówno sympatycy, jak i włodarze klubu pokładają w umiejętnościach Eddie’go Millera. To właśnie w dużej mierze dzięki niemu poznaniacy mają na koncie 7 zwycięstw i wciąż liczą się w walce o play-off. Tym razem jednak, lider wielkopolskiej ekipy będzie musiał się sporo napocić, jeśli chce zapewnić swojej drużynie wygraną. Wszystko dlatego, że za przeciwnika będzie miał chyba najlepiej zbilansowaną pod względem personalnym drużynę Tauron Basket Ligi. Słupszczanie, po ostatnich wzmocnieniach liczą, że uda im się utrzymać pierwszą pozycję w lidze, dzięki czemu byliby w bardzo komfortowym położeniu przed kolejną fazą obecnej edycji ekstraklasy. Dużo zależeć będzie także od Jerela Blassingame’a. Rozgrywający Czarnych, jest prawdziwym mózgiem zespołu prowadzonego przez Dainiusa Adomaitisa i to do niego należy obowiązek kreowania gry. W meczu z tarnobrzeską Siarką, filigranowy Amerykanin oprócz 12 punktów zanotował na swoim koncie także 10 asyst. Czy w najbliższy weekend zaprezentuje się równie dobrze. Przekonamy się w sobotę o godzinie 18.
Bardzo trudne zadanie po raz kolejny czeka tarnobrzeską Siarkę. Beniaminek TBL na własnym parkiecie podejmie Anwil Włocławek, który ma za sobą m in. efektowne zwycięstwo nad Zastalem. Nie da się ukryć, że gospodarze faworytem tej rywalizacji raczej nie są i ich ewentualna wygrana byłaby wielkim zaskoczeniem. W ekipie Bogdana Pamuły można spodziewać się występu pozyskanych niedawno Stefana Błaszczyńskiego i Rafała Rajewicza, którzy przynajmniej w założeniach mają pomóc w walce o utrzymanie. Ponadto, możliwe jest, że na parkiecie pojawi się także Bartosz Krupa, który ostatnio pauzował z powodu kontuzji. Czy odmienią oni oblicze zespołu, który przed tygodniem dostał srogie lanie od Energi Czarnych? Trudno przypuszczać, by tak się stało, bowiem włocławianie choć w tym sezonie zawodzą, wydają się być o wiele silniejszą ekipą od podkarpackiego jedynaka w ekstraklasie i przeważają niemal w każdym elemencie. Tradycyjnie, wśród podopiecznych Emira Mutapcicia wiele do powiedzenia będzie miał Paul Miller. Amerykański środkowy jest zdecydowanie najjaśniejszą postacią wicemistrzów Polski i defensorzy Siarki z pewnością będą musieli być na nim odpowiednio skoncentrowani. Ponadto, ciekawi jak zaprezentuje się pozyskany niedawno Scott Morrison. W swoim debiucie, mierzący 210 cm zawodnik nie zdobył nawet punktu i wszyscy liczą, że tym razem poprawi tą statystykę. Kto zgarnie komplet punktów? Zobaczymy w sobotę o godzinie 18.
W poniedziałek zaś, kibiców czeka ostatni, ale jakże interesujący pojedynek, w którym zmierzą się Polpharma Starogard Gdański i PGE Turów Zgorzelec. Podopieczni Zorana Sretenovicia doznali ostatnio przykrej porażki z Polonią Warszawa, w związku z czym, można przypuszczać, że zrobią wszystko, by powetować sobie zeszłotygodniową wpadkę. A mają ku temu powody, bowiem jako zespół radzą sobie w lidze naprawdę dobrze i wciąż walczą o miejsce na podium po rundzie zasadniczej. Wiele zależeć będzie od Roberta Skibniewskiego, który tym razem będzie musiał sprostać defensorom jednej z najlepszych drużyn w naszym kraju. I choć mit o nienagannej obronie Turowa przeminął już jakiś czas temu, to prawdą jest, że koszykarze ze Zgorzelca wciąż należą w tym elemencie do czołówki. Jak zatem, zareaguje na to zgrany kolektyw „Farmaceutów”? W nadgranicznym mieście nie ukrywają, że czują respekt w stosunku do rywala i podopieczni Jacka Winnickiego przez pełne 40 minut będą musieli mieć się na baczności. Zgorzelczanie mają jednak cenną broń w postaci Marko Brkicia oraz Roberta Tomaszka. Współpraca tej dwójki w ostatnim czasie układa się zadziwiająco dobrze i to dzięki nim, Turów wygrał niedawne spotkanie z Kotwicą. Czy ten duet wysokich graczy ponownie da o sobie znać i poprowadzi swój team do cennego zwycięstwa? Przekonamy się w poniedziałek o godzinie 18.