Kemp nie daje o sobie zapomnieć
Kto pamięta jeszcze Shawna Kempa? Jednego z największych „wariatów” połowy lat 90 tych? No więc dla tych, którzy nie pamiętają można w skrócie zobrazować go w ten sposób:
Był jednym z najlepszych czwórek tamtego okresu, grającym na poziomie około 20 punktów i 10 zbiórek na mecz, do tego niezwykle efektownym graczem. Wszystko pękło w momencie, gdy podpisał ponad 100 mln kontrakt z Cleveland i przytył sporo kilogramów.
W 1994 roku zdobył złoto na Mistrzostwach Świata w barwach USA "Dream Team II", a w 1996 roku zagrał w finale ligi przeciwko Chicago Bulls.
A teraz ma coś do powiedzenia na temat Blake’a Griffina.
Kocham grę Griffina. Ale finałowy wsad jaki wykonał był jednym z najsłabszych, jakie widziałem w konkursie wsadów od bardzo długiego czasu. Lubię chór i tym podobne sprawy, ale nad tym samochodem powinien przeskoczyć, a nie wisieć na koszu i wylądować na masce. Powinien przynajmniej spróbować przeskoczyć go z przodu.
Wypowiedział się także w innych kwestiach:
co do rekwizytów i udziwnień w trakcie konkursu:To jest coś nowego, czego wcześniej nie było. Myślę, że Slam Dunk Contest stracił na popularności, jaką miał kiedyś i teraz kilku facetów próbuje go odbudować. Były próby z trzema piłkami, dwiema tablicami i gdy zobaczyłem jak na parkiet wjeżdża samochód byłem podekscytowany, że zobaczę coś naprawdę niesamowitego. A tymczasem on wylądował na środku maski…Stwierdził też, że mimo 41 ukończonych lat też by tak potrafił, a nawet lepiej:Myślę, że pomimo wieku mogę to zrobić. Myślę, że musimy zorganizować najlepszy chór w mieście i to zrobię. Ustawimy dwa samochody obok siebie, może Priusy i będziemy przez nie skakać (smiech)O swojej obecnej formie:Myślę, że jestem w lepszej formie niż wtedy, kiedy odchodziłem z NBA (2003 rok). Przez lata miałem czystsze życie i ze względu na to, że jestem starszy jestem też mądrzejszy. Myślę nie raz, że z chęcią zagrałbym jeszcze w NBA, oglądając tych wszystkich chłopaków stwierdzam, ze dałbym radę.
„Rainman” wspomina też swój pierwszy kontakt w lidze z Charlsem Barkleyem.Graliśmy wtedy z 76ers. Siedzieliśmy w szatni i Brakley wysłał kogoś do mnie z wiadomością, że wyśle mi swoje buty z autografem po meczu. Byłem wielkim fanem Brakleya, dla mnie jako młodego chłopaka był kimś, na kim się wzorowałem. Odesłałem mu jednak wiadomość, że bardzo dziękuję i najlepszą odpowiedzią było moje 19 punktów w pierwszej połowie. To był fakt, wobec którego nie musiałem nic więcej mówić. Pokazałem mu, że nadchodzi nowy wymiar koszykówki. Nic nie powiedział, ale wiedział doskonale co się stało. Od tej pory rozpoczęła się nasza ostra rywalizacja.Jak widać Kemp jest nie tylko w dobrej formie fizycznej, jak sam twierdzi, ale także i psychicznej, co dobrze wróży, gdyż jego ciągotki do używek są znane bardzo dobrze. Miejmy nadzieję, że tym razem mówi prawdę i nie ma już z tym problemu. Co do samego zawodnika, niestety nie jest do końca spełnionym talentem w NBA, ale ilu jeszcze takich graczy w przeszłości było? Z pewnością wielu i nie jest on ani w tym pierwszy ani też niestety ostatni.