Sensacja w Atenach
Lietuvos Rytas Wilno nie przestaje zadziwiać. Pierwszy sygnał do tego, że Litwini mają aspiracje na coś więcej aniżeli egzystencja tylko w fazie Top 16 dali pokonując w Baskonii Caję Laboral.
Jak pamiętamy równo z końcową syreną nieprawdopodobnym rzutem z dystansu popisał się wtedy Khalid El-Amin. Tym razem były rozgrywający Chicago Bulls znów wystąpił w głównej roli w decydującym fragmencie meczu.
El -Amin wykorzystał bowiem dwa rzuty wolne na 3 sekundy przed końcem spotkania i poprowadził swój zespół do niespodziewanego zwycięstwa nad utytułowanym rywalem i to w jego hali w stosunku 68:67.
Wyróżnienie tylko rozgrywającego Lietuvosu nie byłoby sprawiedliwe wobec australijskiego skrzydłowego Brada Newleya, który w samej końcówce meczu zdobywał ważne punkty i dobrze spisywał się w obronie. Dzięki woli walki goście zdołali odrobić sześciopunktową stratę do "Panaty" i odnieść upragnione zwycięstwo. Dzięki temu triumfowi Lietuvos ma na koncie 3 zwycięstwa, tyle samo co ich dzisiejszy przeciwnik. Jeśli jutro Caja Laboral upora się z Malagą, to o awansie do 1/4 zadecyduje ostatnia kolejka spotkań fazy Top 16.
Panathinaikos Ateny - Lietuvos Rytas Wilno 67:68
P: Batiste 11, Nicholas 10, Perpeloglou i Diamantidis 8, Tsartsaris 7, Kaimakoglou i Tepic po 6, Sato 2, Vougioukas 1
L: Newley 16, El-Amin 11, Bjelica 10, Bajramovic 7, Valanciunas 6, Nalga i Strawberry po 6, Jasaitis 4, Babrauskas 1