DeRozan niezadowolony z decyzji sędziów

Dodano: 23 lutego 2011 09:45
DeRozan niezadowolony z decyzji sędziów
Adam Więckowski, Informacja własna
WikiMedia

W ten weekend byliśmy świadkami największego święta koszykówki na świecie. Każdy z jego dni był na swój sposób wyjątkowy i niezapomniany. Sporo kontrowersji przyniosła sobota, a dokładniej bardzo popularny konkurs wsadów.

Jego zwycięzcą okazał się być doskonale dysponowany Blake Griffin. Z takim werdyktem nie zgadza się inny uczestnik tego konkursu, DeMar DeRozan.

DeRozan odpadł już w eliminacjach i musiał uznać wyższość wcześniej wspomnianego Griffina oraz Javale'a McGee. Obydwoje z tych panów uzbierali więcej punktów niż DeMar i rywalizowali między sobą w wielkim finale.

Kontrowersji przysporzyła pierwsza próba DeRozana, która została oceniona na "tylko" 44 punkty. Koszykarz, po wcześniejszym doskonałym odbiciu piłki od kosza przez Amira Johnsona, przełożył piłkę w powietrzu i zapakował ją prawą ręką w bardzo efektowny sposób. Za podobną próbę, tylko mniej efektowną i według wielu ekspertów łatwiejsza, Griffin zdołał uzyskać 46 punktów. Blake występował przed własną publicznością, co mogło mieć wpływ na werdykt sędziowski.

"Jestem typowym dunkerem. Konkursy polegają na tym, że wykonujesz wsady. W grę nie wchodzą żadne rekwizyty, w ogóle mnie nie obchodzą. Wyszedłem na parkiet zmotywowany i starałem się pokazać z jak najlepszej strony. Wykonałem najbardziej kreatywny wsad jaki mi przychodził do głowy. Wiem, że to podobało się moim kibicom, zresztą, każdy widział reakcje publiczności. Trenowałem bardzo dużo, specjalnie zostawałem dłużej i wszystko szlifowałem. Chciałem wypaść jak najlepiej. To jest to, co lubię. Lubię robić wsady" - mówił DeRozan.

"Nie wiem czy zgodziłbym się na kolejny występ w takim konkursie. Jeżeli byłby to konkurs WSADÓW, to na pewno wziąłbym w nim udział. Nienawidzę rekwizytów, nikt nie wie co będzie za rok. Niedługo może zobaczymy trampolinę..."

"Muszę przyznać, że czuję się oszukany. Ten konkurs to lekkie nieporozumienie" - zakończył.

Trzeba przyznać, że pretensje DeRozana są uzasadnione. Gdyby konkurs nie był rozgrywany w Los Angeles, to zwycięzcą mógłby zostać ktoś zupełnie inny.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp