Zapowiedź 17 kolejki TBL

Dodano: 18 lutego 2011 12:27
Zapowiedź 17 kolejki TBL
Adam Popek, Informacja własna
MediaWiki

Po dwutygodniowej przerwie spowodowanej rozgrywkami Pucharu Polski, Tauron Basket Liga powraca do gry. W najbliższej kolejce czeka nas kilka interesujących starć, w tym pojedynek dwóch ekip, które choć mają wysokie aspiracje,  w ostatnim czasie zawodzą.

Mowa o zespołach Anwilu Włocławek i Zastalu Zielona Góra, które jako pierwsze wyjdą na parkiet podczas nadchodzącego weekendu.

Trudno przewidzieć kto z tej konfrontacji wyjdzie zwycięsko. Pewnym jest, że zarówno włocławianie, jak i podopieczni Tomasza Herkta zrobią wszystko, by zdobyć upragniony komplet punktów, co z kolei gwarantuje spore emocje.  Anwil za wszelką cenę będzie chciał też powetować sobie porażkę w final four Pucharu Polski.  Podopieczni Emira Mutapcicia mieli wielki apetyt na zdobycie tego trofeum, lecz w końcowej fazie musieli uznać wyższość Polpharmy. W związku z tym, nie pozostaje im nic, jak tylko skupić się na ligowych zmaganiach. Na ich korzyść przemawia też fakt, że w coraz lepszej formie jest Paul Miller. Wobec rozwiązania kontraktu z innym środkowym, Erikiem Hicksem, jego rola w drużynie zdecydowanie wzrosła i wszyscy związani z kujawskim klubem liczą, że w najbliższych tygodniach nie zawiedzie. Ponadto nie bez znaczenia pozostaje też atut własnego parkietu, który będzie po stronie wicemistrzów Polski.  Jak zatem zaprezentuje się Zastal w wyjazdowej scenerii? Choć zielonogórzanom daleko do formy z początku rozgrywek, to nadal można posłużyć się wobec nich określeniem, że tworzą solidny zespół. Po dwóch wzmocnieniach w postaci Davida Burgessa i Jamesa Maye siła podkoszowa, jak i obwodowa ekipy z Winnego Grodu wzrosła, więc można się Zastal łatwo nie odpuści. Tym bardziej, że w ostatniej kolejce doznał przykrej porażki z Energą Czarnymi, w związku z czym podobnie jak Anwil, będzie chciał się odegrać. Kto zatem poprawi sobie humory w sobotnie popołudnie? Zobaczymy w sobotę o godzinie 15.W Warszawie, kibice w hali Koło będą świadkami równie ciekawej potyczki. Do stolicy zawita, bowiem świeżo upieczony zdobywca Pucharu Polski, Polpharma Starogard Gdański. Wobec ostatnich wydarzeń, faworytem są goście, ale należy przy tym pamiętać, że podopieczni Wojciecha Kamińskiego sprawili już niejedną niespodziankę. Interesująco zapowiada się bezpośredni pojedynek rozgrywających obu ekip. Zarówno Robert Skibniewski, jak i Marcin Nowakowski należą do czołówki, jeśli chodzi o ranking playmakerów i w swoich drużynach odgrywają dużą rolę. Spośród tej dwójki wydaje się, że nieco lepszą sytuacje ma jednak wychowanek Śląska Wrocław. Wszystko dlatego, że w ekipie Polpharmy jest więcej klasowych zawodników, z którymi doświadczony rozgrywający może współpracować. I właśnie ten element może okazać się kluczowy, jeśli chodzi o losy rywalizacji. Wobec tego, Czarne Koszule swojej szansy muszą upatrywać w dyspozycji strzeleckiej Darnella Hinsona oraz popisach graczy podkoszowych. Nie od dziś wiadomo, że Harding Nana do spółki z Davidem Palmerem i Tonym Easleyem potrafią zdominować walkę na tablicach i starogardzianie z pewnością będą musieli się sporo napracować, by ich powstrzymać. Czy zwarty kolektyw, który tworzą „Farmaceuci” po raz kolejny okaże się zwycięski? Przekonamy się w sobotę o godzinie 18.Po rozpoczęciu drugiej rundy sezonu zasadniczego, Energa Czarni zawodzili na całej linii. Wielu obawiało się, że taki stan rzeczy utrzyma się przez najbliższe tygodnie. W ostatniej kolejce jednak, na złość krytykom słupszczanie pewnie pokonali na wyjeździe zielonogórski Zastal, czym udowodnili, że nie zapomnieli jak się gra w koszykówkę. Teraz, po 14 dniowej przerwie znów będą chcieli pokazać się z jak najlepszej strony i zostawić w pokonanym polu kolejnego rywala. Tym razem, będzie nim tarnobrzeska Siarka. Oceniając realnie sytuację, beniaminek naszej ekstraklasy nie ma większych szans na zdobycie kompletu punktów. Choć jego szeregi wzmocniło ostatnio dwóch graczy, to jednak poziom przez nich prezentowany pozostaje wielką niewiadomą, zwłaszcza, że jest to ich pierwsza styczność z Tauron Basket Ligą. Gospodarze z kolei, również dokonali roszad w składzie, tyle że w porównaniu do Siarki wydają się być one o wiele bardziej trafne. Dodatkowo, Czarni przeważają jeszcze w jednym elemencie, jakim jest szeroka kadra zespołu. Trener Dainius Admomaitis ma, bowiem zdecydowanie większe pole manewru od swojego vis’a’vis Bogdana Pamuły, co sprawia, że szanse podkarpackiego zespołu drastycznie maleją. Tarnobrzeżanie w związku z tym mogą liczyć jedynie na indywidualne popisy chimerycznych Amerykanów oraz łut szczęścia.  Czy mimo to, dokonają niemożliwego i wywiozą ze Słupska komplet punktów? Okaże się w sobotę o godzinie 18.Na to spotkanie, kibice w Koszalinie czekają od dłuższego czasu. Wszystko dlatego, że do hali AZS-u zawita aktualny Mistrz Polski, Asseco Prokom Gdynia. Zawodnicy trójmiejskiego klubu są z pewnością niepocieszeni wydarzeniami z minionego weekendu, kiedy to w rozgrywanym na ich terenie final four Pucharu Polski, odpadli już w półfinale. Teraz pozostaje im tylko wierzyć, że uda się obronić tytuł mistrzowski. Jednym z kroków ku temu będzie najbliższe starcie z „Akademikami”. Koszalinianie są bardzo niewygodnym rywalem i choć prezentują nierówną formę, mogą wygrać niemal z każdym. Najlepszym dowodem na potwierdzenie tych słów jest ich ostatnie zwycięstwo nad PGE Turowem Zgorzelec, który zakończył w ten sposób passę kilku wygranych z rzędu. W związku z tym, podopieczni Tomasa Pacesasa muszą mieć się na baczności. Gdyńscy kibice spore nadzieje pokładają w sprowadzonych niedawno koszykarzach. Qyntel Woods i Tommy Adams, bo o nich mowa, z marszu wyrastają na czołowe postaci Asseco Prokomu i w pojedynku z AZS-em na pewno dadzą z siebie wszystko. Poza tym, nie należy zapominać też o Filipie Widenowie, który po odejściu kilku zawodników na przełomie roku, zdecydowanie odżył i trener Pacesas nie boi się na niego stawiać. Czy gdynianie odniosą kolejne zwycięstwo, czy podzielą los PGE Turowa? Przekonamy się w niedzielę o godzinie 18.W związku ze wspomnianą porażką, zgorzelczanie w najbliższej kolejce nie mogą stracić punktów. Tyle, że wykonanie tego zadania wcale nie musi być łatwe. A wszystko dlatego, że do nadgranicznego miasta zawita nieobliczalna Kotwica Kołobrzeg. Jaką drużyną są kołobrzeżanie, doskonale wiadomo. Jednego dnia potrafią zagrać fenomenalnie, drugiego nie będą potrafiili nawiązać nawet walki z rywalem. Nie zmienia to jednak faktu, że podopieczni Dariusza Szczubiała nadal są groźni, szczególnie jeśli chodzi o graczy obwodowych. Tam, niepodzielnie rządzi Ted Scott. Amerykanin stale notuje ponad 20 punktów w każdym meczu, więc defensorzy Turowa z pewnością będą mieli pełne ręce roboty. Do tego dochodzi jeszcze nowo pozyskany Jessie Sapp, jeden ze współautorów ostatniego zwycięstwa Kotwicy nad Polonią Warszawa. Czy to wszystko sprawi, że „Czarodzieje z Wydm” wygrają po raz kolejny z bardziej utytułowanym rywalem? W poprzedniej rundzie tej sztuki dokonali, ale muszą przy tym pamiętać, że teraz Turów jest już zupełnie innym zespołem. Podopieczni Jacka Winnickiego nieprzypadkowo plasują się na szczycie ligowej hierarchii i swoją grą potwierdzają wysokie aspiracje. Ciekawi przy tym jak zaprezentuje się Marko Brkić. Lider zgorzelczan w przegranym spotkaniu z AZS-em zagrał zdecydowanie poniżej oczekiwań i kibice liczą, że był to tylko wypadek przy pracy z jego strony. Jak potoczą się losy tej rywalizacji? Zobaczymy w niedzielę o 18.

Ostatni mecz nadchodzącej serii rozegrany zostanie nietypowo, bo w poniedziałek. Wtedy na parkiet wyjdą drużyny Trefla Sopot oraz PBG Basketu Poznań. Wydaje się, że nieco więcej atutów po swojej stronie sopocianie. Choć w ostatnich kilku tygodniach troszkę spuścili z tonu, to jednak w dalszym ciągu są klasową drużyną. Postawa Trefla w dużej mierze uzależniona będzie od Filipa Dylewicza. Doświadczony reprezentant Polski jest prawdziwym motorem napędowym swojego zespołu i niejednokrotnie w pojedynkę przesądzał o losach spotkań. Co ciekawe, poznaniacy w swoich szeregach również mają niekwestionowanego lidera. Jest nim nie kto inny, jak Eddie Miller. Były koszykarz warszawskiej Polonii jako jeden z niewielu nie schodzi poniżej pewnego poziomu i trener Milija Bogicević zawsze może na niego liczyć. Ponadto, sympatycy klubu liczą też, że zatrybi ich nowy nabytek, Sasa Ocokoljić. Powracający do profesjonalnej koszykówki Serb już w swoim debiucie udowodnił, że nie zapomniał jak się gra w basket, w związku z czym może okazać się niezwykle pomocny.  Czy wielkopolski team sprawi niespodziankę? Przekonamy się w poniedziałek o godzinie 18.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp