Rekordów ciąg dalszy - Steve Nash
Ray Allen najlepszym snajperem z dystansu wszech czasów - to bodaj najbardziej spektakularny rekord tego sezonu NBA.
W cieniu "Ray Ray'a" wielkich rzeczy dokonują także inni zawodnicy.
W ostatnim spotkaniu Phoenix Suns - przeciwko Utah Jazz - rozgrywający Steve Nash zanotował 14 asyst. Oznacza to, że przeskoczył na liście najlepiej podających w historii NBA samego Gary "The Glove" Paytona (8966) i jest już na 7. pozycji z 8972 ostatnimi podaniami. Teraz przed nim John Stockton, Jason Kidd, Mark Jackson, Magic Johnson, Oscar Robertson i Isiah Thomas. Realnie rzecz biorąc - w zasięgu jego ręki (zakładając grę na podobnym poziomie jak teraz przez kolejne 2-3 sezony) są wszyscy poza legendarnym graczem Utah Jazz.
Co ciekawe to nie jedyny wielki wyczyn Kanadyjczyka w tym spotkaniu. Dzięki trafieniu z dystansu trzykrotnie zrównał się z Eddie Jonesem na 10. miejscu pod względem największej ilości trafień w historii (czyli klasyfikacje, w której pałeczkę pierwszeństwa przejął Ray Allen). Ma ich 1546. W tej klasyfikacji są przed nim jednak ciągle aktywni Jason Terry, Jason Kidd, Chauncey Billups, Peja Stojaković czy Rashard Lewis.
To jednak nie jedyne wyczyny godne odnotowania w tym sezonie. Dwie legendy Los Angeles Lakers - Kobe Bryant i Shaquille O'Neal systematycznie pną się w górę na liście najlepszych strzelców w historii NBA. Ten pierwszy jest na miejscu dziesiątym, ten drugi zaś na siódmym i brakuje mu 990 "oczek" do dogonienia Mosesa Malone'a. KB24 traci natomiast do Elvina Hayesa tylko 91 punktów, co jest kwestią około 4 spotkań.