Lakers zwyciężają w Bostonie - Ray Allen z rekordem!
Dodano: 11 lutego 2011 05:49
Autor: Cezary Szwarc, Informacja własna
Zdjęcie: Obraz własny
Los Angeles Lakers po świetnej drugiej połowie, wygrali z Boston Celtics 92-86. Jeszcze w pierwszej kwarcie niesamowity rekord Reggie’ego Millera pobił Ray Allen, niestety do tego osiągnięcia nie udało się dołożyć Celtom zwycięstwa, które w drugiej połowie odebrał im Kobe Bryant i świetna defensywa Jeziorowców.
"Sugar Ray” rozpoczął starcie z dwoma trójkami starty do Reggie’go Millera, który jak do tej pory był niedoścignionym liderem w historii NBA pod względem trafień za trzy w swojej karierze. Od pierwszych minut było widać, że zagrywki Doca Riversa są rozpisane pod Raya. Ten jednak swoje dwa pierwsze rzuty oddane po urwaniu się po zasłonach od kolegów, trafił z półdystansu, co w żaden sposób nie przybliżyło go do Millera. Kolejny rzut to był już z dystansu, jednak zabrakło dosłownie kilku centymetrów, aby znalazła ona drogę do kosza. Dopiero po 8 minutach pierwszej kwarty Allen wyrównał wynik Millera trafiając trójkę numer 2560 w karierze i zostając współwłaścicielem najlepszego wyniku w historii. Chwilę później spudłował kolejny rzut za 3, jednak na 1.45min do końca pierwszej odsłony, biegnąc szeroko w kontrataku, został dostrzeżony przez Rajona Rondo i trafił trójkę na miarę ”zrzucenia” Reggie’ego ze stołka lidera, przez co stał się najlepszym strzelcem w historii NBA. Kibice szaleli z radości, koledzy gratulowali Ray’owi, a on sam zaraz po trafieniu podbiegł i uściskał swoją matkę, która jak zwykle dopingowała go z trybun TD Garden. Zaraz po odebraniu gratulacji od pani Allen, jej syn udał się do stolika przy linii bocznej, gdzie swoje miejsce zajmowali komentatorzy stacji TNT, która transmitowała dzisiejsze spotkanie. Wśród nich był oczywiście właściciel dotychczasowego rekordu i ekspert NBA dla TNT – Reggie Miller. R.M. pochylił głowę i przy owacjach na stojąco bostońskiej publiczności pogratulował nowemu liderowi. Przez pierwszą połowę i wrzechobecnie towarzyszącą jej ekscytację wyczynem Allena, Lakers nie potrafili odnaleźć swojego rytmu, przez co po dwóch kwartach przegrywali 53-45, a Kobe Bryant na swoim koncie miał zaledwie 3 oczka. Trzecią „dwunastkę” Bryant zaczął już w swoim stylu i sprawę zwycięstwa Jeziorowców postanowił wziąć w swoje ręce. Motywacja kolegów do wyśmienitej defensywy i ogrywanie rywali w ataku, jak pierwszoroczniaków sprawiło, że Celtics bardzo szybko stracili swoją przewagę. Lakers kompletnie zdominowali dziś grę w strefie podkoszowej, gdzie zdobywali zdecydowanie więcej punktów od swoich rywali i zbebrali też o 11 pilek więcej. Do tego doszła wspomniana wyżej świetna gra w destrukcji, która pozwoliła im zatrzymać gospodarzy na zaledwie 30% skuteczności z gry w drugiej połowie. Kobe, który ogółem uzbierał 23 punkty, 5 zbiórek i asysty, zdobył ostatnie 6 oczek dla ekipy z Los Angeles i w swoim stylu zamknął spotkanie. Dla Lakers double-double zaliczyli Pau Gasol – 20pkt, 10zb. i Lamar Odom – 10pkt, 12zb. Ray Allen był najlepszym strzelcem w ekipie przegranych – 20 oczek. Z kolei w roli playmakera nie zawiódł Rajon Rondo, który zdobył 12 oczek i rozdał 10 asyst. Co ciekawe podanie do rekordowej trójki Allena było jego 289 do trafionego rzutu za trzy Raya. Nigdy w swojej karierze „Sugar Ray” nie miał przy sobie rozgrywającego, który asystowałby przy jego rzutach z dystansu tyle razy, co Rondo.