AZS pokonuje PGE Turów Zgorzelec
Kibice zgromadzeni w koszalińskiej hali byli świadkami świetnego widowiska. Po walce do samego końca spotkania, zwycięsko z tego pojedynku wyszli koszykarze AZSu. Tym samym, zawodnicy PGE Turowa Zgorzelec przegrali po raz pierwszy w 2011 roku.
Katem przyjezdnych okazał się być Slavisa Bogavac, autor 26 punktów (5/6 za 2 1/2 za 3 i 13/13 za 1) i 8 zbiórek.
Gracze ze Zgorzelca byli na fali rosnącej. Zdołali pokonać takie zespoły jak Asseco Prokon Gdynia, Czarni Słupsk czy Anwil Włocławek. Niestety dla koszykarzy Jacka Winnickiego, tym razem musieli uznać wyższość Koszalinian.
Od samego początku spotkanie było bardzo wyrównane. Ku uciesze fanów zgromadzonych w koszalińskiej hali, pierwsze punkty zdobył Mirosław Łopatka. Gra toczyła się ząb za ząb i żadna z drużyn nie potrafiła wyjść na większe prowadzenie. Ozdobą pierwszej kwarty były dwie trafione "trójki" przez ulubieńca gospodarzy, Geogre'a Reese'a. Ta część meczu zakończyła się wynikiem 26:25 dla AZSu Koszalin.
Początek drugiej kwarty był fantastyczny dla koszykarzy ze Zgorzelca. Wychodziło im dosłownie wszystko, trafiali z niewiarygodnie trudnych pozycji. David Jackson wykonał zadziwiający rzut zza 7.5m. Koszykarz uciekł spod zasłony i wygiął się w niesamowity sposób. Piłka, wraz z dźwiękiem syreny wieszczącym koniec 24. sekund, trafiła do kosza. Zgorzelczanie mieli doskonałą serię 0:11 i wszystko wskazywało na to, że jest już "pozamiatane". Fatalną dyspozycje Koszalinian przełamał, doskonale dysponowany tego dnia, Slavisa Bogavac. Serb za sprawą akcji 2+1 wprowadził ogromne ożywienie na hali. Pomimo walki do końca kwarty, Akademicy przegrali w tej części meczu 14:20 i na przerwę schodzili z wynikiem 40:45.
Trzecia kwarta spotkania nie przyniosła zbyt wielu emocji. Podopieczni Mariusza Karola starali się mozolnie odrabiać straty, co w pewnym stopniu im się udało. Za sprawą bardzo dobrej gry Winsoma Fraziera i Geogre'a Reese'a Akademicy zdołali zniwelować straty do dwóch punktów.
Kluczowa okazała się ostatnia część meczu. Na 5 minut przed końcem spotkania, PGE Turów prowadził jedenastoma punktami i mało kto wierzył w końcowy sukces gospodarzy. Jednak po trzypunktowym trafieniu Bogavaca, w poczynaniach Zgorzelczan coś się zacięło. Podopieczni Jacka Winnickiego regularnie pudłowali, nie trafili z najłatwiejszych pozycji. Na minutę przed ostatnim gwizdkiem sędziego, na tablicy widniał remis 75:75. W kluczowych sytuacjach, bardzo złe decyzje podejmował rozgrywający PGE Turowa, Torey Thomas. Akademicy doskonale wykorzystali chwilę słabości przeciwnika. Świetny blok Reese'a i waleczność Fraziera dodały motywacji i siły podopiecznym trenera Karola. Królem czwartej kwarty okazał się być Slavisa Bogavac. W ostatniej części meczu zdobył 17 punktów, wykonując przy tym 12 rzutów wolnych (wszystkie celne).
Dzięki fantastycznej postawie kilku graczy z Koszalina, AZS wygrał pierwszy raz od dłuższego czasu.
"To był naprawdę świetny mecz, kibice byli dzisiaj bardzo głośni, na pewno pomogli swojemu zespołowi. AZS grał do końca, a my musimy zobaczyć, co musimy teraz poprawić, chociaż przez ostatnie tygodnie graliśmy dobrze" - mówił o spotkaniu Konrad Wysocki.
W meczu z PGE Turowem Zgorzelec zadebiutował Grady Reynolds. Amerykanin nie będzie dobrze wspominał swojego pierwszego występu w Koszalinie. Zdołał zdobyć tylko 4 punkty, wszystkie z linii rzutów osobistych (0/4 z gry)."Grady potrzebuje czasu, tak samo jak my, ponieważ nie graliśmy długo z centrem. Trochę nam to zajmie, nim w pełni zaaklimatyzujemy się z nowym graczem" - skomentował Mariusz Karol.
AZS Koszalin - PGE Turów Zgorzelec 85:78 (26:25 14:20 22:19 23:14)
AZS: Bogavac 26, Frazier 20, Milicić 12 (8 asyst), Reese 11, Łopatka 7, Reynolds 4, Arabas 3, Śnieg 2.PGE: Thomas 15, Wysocki 11, Zigeranović 10, Tomaszek 9, Kuebler 9, Jackson 8, Brkić 8, Gabiński 5, Bochno 3.