24 porażka z rzędu - Cavs z niechlubnym rekordem

Dodano: 6 lutego 2011 16:17
24 porażka z rzędu - Cavs z niechlubnym rekordem
Cezary Szwarc, Informacja własna
MediaWiki

Cleveland Cavaliers - po bardzo dobrym meczu w swoim wykonaniu - przegrali z Portland Trail Blazers 105:111. "Kawalerzyści" ponieśli 24 porażkę z rzędu i tym samym ustanowili nowy rekord NBA w kategorii kolejnych przegranych w jednym sezonie. 

Głównie zaważyło to, że goście nieprawdopodobnie rzucali z dystansu, skąd trafili aż 12 z 19 swoich prób. Cavs do samego końca byli w grze, ale jak wiemy - za to "W" się nie dopisuje. Zacznijmy może od niechlubnego rekordu... Cavs przegrali ostatnie 34 z 35 meczów, w tym 24 z rzędu w jednym sezonie, co jest najgorszym wynikiem w historii NBA. Po 23 porażki notowali w poprzednich latach Vancouver Grizzlies (1995-96) i Denver Nuggets (1997-98). Co ciekawe Kawalerzyści zaliczyli już nigdyś serię 24 przegranych spotkań. Miało to jednak miejsce na przełomie dwóch sezonów. Przez dłuższy ciąg wczorajszej potyczki, gospodarze dawali nadzieję swoim fanom na pierwsze zwycięstwo od długiego czasu. Cała spotkanie było bardzo wyrównane, o czym świadczyć mogło aż 17 zmian prowadzenia i siedmiokrotnie widniejący na tablicy świetlnej wynik remisowy. Po raz kolejny jednak "Winno-Złoci" zawiedli w ostatnich minutach niewytrzymując presji nerwowej końcówki i marnując wiele łatwych okazji do zdobycia decydujących punktów. Do tego doszła jeszcze skuteczność rywali, która przez 48 minut nie spadała poniżej 50% z gry i aż 60% zza linii oddalonej od kosza o 7.24m. Słaba postawa Cavs oprócz kibiców, przygnębia również samych zawodników, którzy według kilku analityków NBA zza oceanu, zapomnieli już jak "dowozić" zwycięstwo do końcowej syreny. "Przegrywanie przygnębia każdego... Jeśli lubisz konkurować, to każda przegrana - nieważne ile ich będzie, boli tak samo." - mówił w pomeczowych wywiadach rozczarowany obrońca Cavaliers - Daniel "Boobie" Gibson, który z ławki rezerwowych zdobył dziś 12 punktów i 9 asyst. W ostatnich minutach miejscowi mogli jeszcze przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść, ale zawiódł rozgrywający - Ramon Sessions. Co prawda Ramon notuje w pięciu ostatnich starciach średnie na poziomie 15.8 punktu i 7.8 asysty, jednak w końcówce wczorajszego meczu zawiódł, tracąc dwie piłki w ważnych posiadaniach i pudłując rzut sam na sam z koszem. "Tu nie chodzi o to, czy w ogóle wygramy. Na pewno wygrywanie przyjdzie z czasem. Musimy po prostu dalej grać twardo i się nie zniechęcać." W drużynie zwycięzców najlepszym strzelcem był Wes Matthews. Zawodnik pominięty w drafcie 2009, zapisał się w statystykach 31 oczkami, do których dołożył jeszcze 4 zbiórki i 3 asysty. Double-double na poziomie 20 punktów i 10 zbiórek zanotował LaMarcus Aldridge, który notuje aktualnie najlepszy sezon w swojej karierze.
Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp