Powrót Hamiltona, Pistons wygrywają
Po prawie miesięcznej przerwie w grze spowodowanej różnymi czynnikami, nie do końca sportowymi na parkiety NBA powrócił Richard Hamilton. I Pistons wygrali mecz wyjazdowy z Bucks 89:78.
"Rip" zagrał w tym meczu przez 20 minut, zdobył w tym czasie 15 punktów (7/14 z gry) i miał także 3 asysty. Co ważniejsze jednak - na przekór złośliwcom, Pistons z nim w składzie zdołali wygrać mecz.
Sam zawodnik był bardzo zaskoczony postawą trenera:
"Czy to żart? Czy ktoś sobie żartuje ze mnie? Nie miałem o tym pojęcia. Jeszcze wczoraj byłem nieaktywny i nie spodziewałem się, że zagram" - powiedział Rip, gdy trener dysygnował go do gry pod koniec pierwszej kwarty meczu.
Najlepszym zawodnikiem w ekipie z Detoit był coraz lepiej radzący sobie Tracy McGrady, któremu służy widocznie to, że może znajdować się na parkiecie często z piłką w grze. T-Mac zdobył tego wieczoru 20 punktów będąc najlepszym strzelcem meczu.
W ekipie Bucks najwięcej sił na parkiecie zostawił Andrew Bogut, który powrócił po lekkim urazie i zaliczył 18 punktów oraz 9 zbiórek. Słabo zaprezentował się za to Brandon Jennings, który miał tylo 4 punkty oraz 5 assyt.
Sam mecz nie przejdzie do historii. Pistons utrzymywali bezpieczną, kilkupunktową przewagę przez całe spotkanie kontrolując je w pełni.