Czarne Koszule zatrzymane

Dodano: 5 lutego 2011 20:20
Czarne Koszule zatrzymane
Adam Popek, Informacja własna
WikiMedia

Warszawska Polonia w obecnym sezonie jest jedną z najgroźniejszych drużyn. W sobotni wieczór, znalazła jednak pogromcę w postaci Kotwicy Kołobrzeg, która we własnej hali pokonała podopiecznych Wojciecha Kamińskiego 82:76. Głównym autorem sukcesu okazał się nie kto inny, jak Ted Scott.

Amerykanin zdobył 29 punktów, walnie przyczyniając się do zwycięstwa swojej drużyny. Warto dodać, że w ekipie Kotwicy udanie zadebiutował także Jessie Sapp.

Od początku spotkania można było wyczuć, że plasujący się nisko w tabeli kołobrzeżanie zrobią wszystko, by zdobyć komplet punktów. Niezwykle zdeterminowani do osiągnięcia satysfakcjonującego rezultatu już w pierwszej kwarcie wysoko zawiesili poprzeczkę rywalowi. Za sprawą wspomnianego Scotta, seryjnie zdobywali kolejne punkty, a Poloniści nie wiedzieli, jak na to zareagować. W swój rytm gry weszli dopiero po kilku minutach, kiedy to nadrobili wcześniejsze braki i wynik zaczął oscylować wokół remisu. W stołecznej ekipie bardzo odważnie poczynał sobie Darnell Hinson. Zwycięzca konkursu rzutów za trzy z tegorocznego Meczu Gwiazd, choć nie był tak skuteczny jak tamtego wieczoru, stanowił duże zagrożenie dla gospodarzy.

Przewaga gości przybrała na rozmiarach w drugiej kwarcie, kiedy to podopieczni Wojciecha Kamińskiego postanowili wykorzystać przestój kołobrzeżan i zdołali wyjść na minimalne prowadzenie. Stało się tak dzięki temu, że zagrali o wiele lepiej w obronie. Przez to, lider Kotwicy, Ted Scott, jak i nowy nabytek, Jessie Sapp nie mieli już tyle swobody przy oddawaniu rzutów, co wcześniej. Wszystko to sprawiło, że po pierwszej połowie nieoczekiwanie to przyjezdni byli lepsi o jedno „oczko”.

Po zmianie stron, warszawianie znów przystąpili do ataku, lecz tym razem nie przyniosło to tak piorunującego efektu jak wcześniej. Zmotywowani przez trenera Dariusza Szczubiała gracze Kotwicy nie odpuszczali, bowiem ani na chwilę i zdecydowanie bardziej przykładali się do konsekwentnej realizacji założonej taktyki. Efektem tego, nie tylko zastopowali Polonistów, ale i odebrali im prowadzenie, dzięki czemu przed decydującą batalią byli w nieco lepszych nastrojach.

W ostatnich dziesięciu minutach, choć wynik przez większość czasu oscylował wokół remisu, swoją wyższość udowodnili kołobrzeżanie. To oni do końca walczyli o korzystny rezultat i nie pozwolili gościom przejąć inicjatywy. Poza wielokrotnie wymienianą już dwójką Amerykanów, sporo pożytecznej pracy wykonał także Darrell Harris, który dominował w strefie podkoszowej. Na jego wyczyny odpowiedzieć próbował David Palmer, ale tego wieczoru okazało się to zbyt mało. Tym samym, Poloniści, którzy w ostatnim czasie byli na fali, musieli przełknąć gorycz porażki. Nadmorscy gracze natomiast, mogą odetchnąć z ulgą, bo w ich sytuacja robiła się już niebezpieczna.

Kotwica Kołobrzeg – Polonia Warszawa 82:76 (24:18, 14:21, 23:20, 21:17)

Kotwica: Scott 29, Sapp 12, Harris 11, Wołoszyn 11, Fisher 6, Zabłocki 6, Sarzało 4, Diduszko 2, Djurić 1, Sikora 0.

Polonia: Hinson 23, Nana 19, Palmer 15, Wichniarz 8, Easley 5, Nowakowski 4, Łączyński 2, Kwiatkowski 0, Czujkowski 0.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp