Mavs przechytrzyli Celtics
Wczorajszej nocy w Bostonie spotkały się dwie czołowe drużyny swoich Konferencji, mecz więc zapowiadał się bardzo interesująco.
Kibice nie mogli czuć się zawiedzeni. Spotkanie trzymało w napięciu do ostatnich sekund.
Górą byli ostatecznie goście, czyli Dallas Mavericks, którzy ograli Boston Celtics 101:97. Największa w tym zasługa oczywiście Dirka Nowitzkiego. Niemiec rzucił aż 29 punktów. Tyson Chandler zaliczył na środku 14 punktów i 15 zbiórek. 17 "oczek" z ławki dodał wybitny rezerwowy Jason Terry.
Najlepszym strzelcem gospodarzy był Ray Allen. Autor 24 punktów jest już tylko o 6 trójek od pobicia rekordu wszech czasów w ilości trafionych rzutów z dystansu, należącego do Reggie Millera. 16 "oczek", ale tylko 5 zbiórek dołożył mniej aktywny Kevin Garnett. KG nadrobił to jednak kolejną "rozróbą", wdając się w przepychankę z graczami Mavs, a nawet...z sędzią Ericiem Lewisem.
"Celtowie" po trójce z rogu Ray'a Allena mieli mecz na talerzu, prowadząc 95:89, ale przez złą obronę wypuścili go z rąk. Najpierw akcję 2 + 1 zaliczył "Wunderdirk", a potem decydującą trójkę trafił Jason Kidd na 2,5 sekundy przed końcem. Doc Rivers rozrysował alley-oop, ale podanie Rajona Rondo do KG było za wysokie.
"Nie jestem strzelcem, więc dali mi rzucić z otwartej pozycji" - mówił rozgrywający Mavs.
Allen ma teraz 2555 trafionych trójek, Reggie miał ich 2560. Wypowiadał się jednak najpierw o graczu rywali "Przez swoją karierę udowodnił, że umie trafiać te trójki. Przez większość kariery nie pozwalano mu rzucać, bo potrafi robić świetnie masę innych rzeczy." Zapytany o rekord powiedział - "Nie chcę czuć się spychany na boczny tor, bo kiedy o tym mówimy mam poczucie, że muszę rzucać tylko zza łuku. Nie chcę presji. Nie chce wychodzić poza to, co tu robimy."