Zapowiedź 16 kolejki TBL

Dodano: 4 lutego 2011 13:30
Zapowiedź 16 kolejki TBL
Adam Popek, Informacja własna
MediaWiki

Nadchodząca kolejka naszej ekstraklasy dla niektórych drużyn może mieć bardzo duże znaczenie. Bo choć to zaledwie jedna z wielu serii gier, to wobec uciekającego czasu i układu tabeli, kilka zespołów musi podjąć natychmiastowe działania, by osiągnąć zakładany cel. Wśród nich jest m in. Kotwica Kołobrzeg.

„Czarodzieje z Wydm” jak tlenu potrzebują zwycięstwa, które przybliżyłoby ich do utrzymania.

Jednak szyki w sobotni wieczór pokrzyżować im będzie chciała warszawska Polonia. Ma to o tyle negatywne znaczenie dla nadmorskiego teamu, że ten, nie lubi grać przeciwko takim rywalom. Poloniści są, bowiem zespołem bez gwiazd, ale niezwykle ambitnym i zbilansowanym. Wśród graczy pierwszej piątki, każdy wnosi jakość do gry, co pozwala im nawiązywać równorzędną walkę niemal z każdym. Ponadto, trener Wojciech Kamiński dużą wagę przykłada do postawy w defensywie, a to przy samolubnym strzelcu Kotwicy może mieć niebagatelne znaczenie. Ted Scott, bo o nim mowa, musi wreszcie zacząć współpracować z partnerami. Bo co z tego, że w każdym meczu zdobywa średnio ponad 26 punktów, jak jego drużyna plasuje się w dolnych częściach tabeli? Zresztą teraz, nie ma już wyjścia, jeśli choć trochę zależy mu na dobru całego klubu. Kołobrzescy kibice liczą jeszcze na alternatywę w postaci Anthony’ego Fishera, który ostatnio wystrzelił z formą. Czy Kotwica pokona nieobliczalną Polonię? Dowiemy się w sobotę o godzinie 18.

W Starogardzie, opromieniona efektownym zwycięstwem nad liderem tabeli, Polpharma sprawdzi formę powoli odradzającego się Anwilu. W tym wypadku nie ma wątpliwości, że faworytem są gospodarze. To oni w ostatnich tygodniach prezentują niezmiennie wysoką formę i plasują się na trzecim miejscu w ligowej hierarchii. Poza tym, dowodzeni przez doświadczonego rozgrywającego, Roberta Skibniewskiego imponują zespołowym stylem gry. Gdy dodamy do tego jeszcze dwie wyróżniające się postaci, zawsze groźnego z obwodu Michaela Hicksa i silnego Kirka Archibeque’a, atuty włocławian maleją w oczach. Wbrew pozorom jednak, Anwil tanio skóry nie sprzeda. Po dokonaniu kilku wzmocnień i szczęśliwym zwycięstwie nad Kotwicą, podopieczni Emira Mutapcicia będą chcieli powtórzyć wyczyn sprzed tygodnia. Ewentualne zdobycie kompletu punktów w starciu z „Farmaceutami” będzie, bowiem oznaczać dla nich dodatkowy prestiż, ze względu na aktualną pozycję przeciwnika. Czy wicemistrzowie Polski, za sprawą wysokich graczy, Nikoli Jovanovicia i Paula Millera udowodnią swoją wyższość? Przekonamy się w sobotę o godzinie 15.

Nieco odmieniony Asseco Prokom Gdynia w najbliższej kolejce zmierzy się z chimerycznym PBG Basketem Poznań. Gospodarze w ostatnim czasie pożegnali się z aż sześcioma zawodnikami, w związku z czym po dwudziestoosobowej kadrze z początku sezonu nie ma już śladu. Ponadto, z ekipą Mistrza Polski pożegnał się Mike Wilks, który nie sprawdzał się w rozegraniu. W zamian, do Trójmiasta powrócił wyczekiwany od dawna Qyntel Woods, oraz Tommy Adams, który w przeszłości występował już na polskich parkietach. Czy gdy dodamy do tego coraz lepiej prezentujących się zawodników pierwszego zespołu, to mamy szansę zobaczyć lepszy pod względem jakości obraz Mistrzów Polski? Najbliższy pojedynek nie będzie tego najlepszym wymiernikiem. Wszystko dlatego, że podopieczni Tomasa Pacesasa z pewnością odczuwają jeszcze dwutygodniowy okres treningowy, w którym pracowali ciężej niż zwykle. Ponadto, sam przeciwnik, nie reprezentuje zbyt wysokiego poziomu. Poznaniacy w tym sezonie zaliczyli, bowiem raptem kilka występów godnych uwagi. Należy jednak, pamiętać, że w sporcie wiele może się zdarzyć. Czy lider poznaniaków Eddie Miller poprowadzi swój team do sensacyjnego zwycięstwa w Gdyni? Początek meczu w sobotę o 18.

W niedalekim Koszalinie z kolei, miejscowy AZS zmierzy się z PGE Turowem Zgorzelec. Jeszcze kilka tygodni temu oceniłbym ten mecz jako jeden z ciekawszych, ale wobec tego, że „Akademicy” ostatnio obniżyli loty, trudno o optymizm wobec nich. Chociaż po porażce w kiepskim stylu z warszawską Polonią, podopieczni Mariusza Karola będą chcieli zmazać plamę i odegrać się na wyżej notowanym rywalu. Tyle, że to nie będzie łatwe. Zgorzelczanie od pewnego czasu nie zawodzą i właściwie w każdym tygodniu udowadniają swoją przydatność do ligowej czołówki. W minionej serii gier pewnie pokonali Mistrzów Polski i z pewnością nie zamierzają wypracowanego dorobku zniweczyć. Koszalinianom pozostaje w takim wypadku liczyć na duet Winsome Frazier – George Reese, który kilkakrotnie już przesądzał o losach meczu. W tym miejscu jednak, doskonale widać różnice pomiędzy obiema drużynami. Zgorzelczanie bazują, bowiem przede wszystkim na grze zespołowej w związku z czym ich atuty znacznie bardziej przemawiają do wyobraźni. Jak potoczą się losy tej konfrontacji? Okaże się w sobotę o godzinie 18.

Na przeciwległym biegunie Polski, w Tarnobrzegu, kolejne trudne zadanie czeka Siarkę. Beniaminek TBL zmierzy się, bowiem z czwartym w ligowej hierarchii Treflem Sopot. Nie da się ukryć, że zdecydowanym faworytem tej rywalizacji są goście, którzy choć wypadli poza pierwszą trójkę tabeli, nadal uchodzą za jedną z lepszych drużyn. Na ich korzyść przemawia też powrót do zdrowia Slobodana Ljubotiny. Kibice z pewnością pamiętają, jak ważnym ogniwem był ten zawodnik przed odniesieniem kontuzji i liczą na jego rychły powrót do optymalnej dyspozycji. Były gracz Turowa, wspierany przez doświadczonego Filipa Dylewicza może okazać się kluczowym argumentem w walce o komplet punktów. Gospodarze nie mają, bowiem w swoich szeregach gracza, który umiejętnościami dorównywałby tej dwójce. Zresztą jeśli popatrzeć na cały zespół Siarki, to właśnie wśród zawodników podkoszowych zauważalne są największe braki. W związku z tym, trener Bogdan Pamuła stara się ułożyć taktykę pod graczy obwodowych, ale w starciu z wyżej notowanym Treflem może to nie wystarczyć. Czy sopocianie odniosą łatwe zwycięstwo? Zobaczymy w niedzielę o godzinie 16.30

W ostatnim meczu tej kolejki spotkają się zespoły Zastalu Zielona Góra i Energi Czarnych Słupsk. Nie da się okryć, że ta konfrontacja nie ma już takiego blasku jak wcześniej. Po spektakularnych zwycięstwach beniaminka Tauron Basket Ligi nie ma już śladu, a lider ekstraklasy, w drugiej rundzie sezonu zdecydowanie spuścił z tonu. Teraz, oba zespoły walczą o przerwanie złej passy i nawiązanie do wyników, jakie osiągały przed kilkoma miesiącami. Faworyta trudno jednak, wskazać. Za gospodarzami przemawia fakt, że oprócz Chrisa Burgessa i Waltera Hodge’a, mają w swoim składzie kilku graczy, którzy w każdej chwili mogą eksplodować z formą, w tym Jamesa Maye. Ponadto, w ostatnich tygodniach ciężko pracowali, by znów nawiązać do ligowej czołówki. Czy uda im się pokonać będących w kryzysie Czarnych? W Słupsku nie dopuszczają nawet do siebie takich myśli. Zarówno włodarze, jak i kibice mają już dość porażek swojego zespołu i znów chcą cieszyć się zwycięstwami. Nie ulega jednak, wątpliwości, że aby osiągnąć założony cel podopieczni Dainiusa Adomaitisa muszą zagrać z takim samym polotem, jak w poprzedniej rundzie, kiedy to każdego rywala odprawiali z kwitkiem. Czy wbrew krytykom, „Czarne Pantery” zdobędą komplet punktów? Początek spotkania w niedzielę o 18.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp