Celej kończy karierę
Jeden z najbardziej doświadczonych graczy występujących w obecnym sezonie na parkietach Tauron Basket Ligi odchodzi na sportową emeryturę. Tomasz Celej, bo o nim mowa, choć w ostatnich tygodniach miał okazję bronić barw Anwilu Włocławek, zdecydował się na taki krok z powodów zdrowotnych.
W ekipie wicemistrza Polski, 33 letni zawodnik rozegrał 12 spotkań.
Tomasz Celej jest wychowankiem Startu Lublin. To właśnie w tym klubie uczył się wszystkich podstaw basketu oraz wypłynął na szerokie wody. Jeszcze w latach 90-tych zadebiutował w ekstraklasie, stając się z czasem czołową postacią ówczesnego Startu.
W późniejszych latach, związał się z tarnowską Unią, którą reprezentował przez dwa sezony. W tym okresie czasu, dał się poznać jako wszechstronny zawodnik o nieprzeciętnych umiejętnościach strzeleckich, lecz jego przyszłość w małopolskim zespole stanęła pod znakiem zapytania ze względu na problemy organizacyjne klubu. Ponadto, dalszą karierę zawodnika zahamowała kontuzja kręgosłupa, przez którą koszykarz stracił kilka miesięcy. Po wyleczeniu urazu zdecydował się wyjechać do Niemiec. W kraju naszych sąsiadów podpisał kontrakt z występującym w Bundeslidze TBB Trier.
W Trewirze jednak, długo miejsca nie zagrzał, czego powodem były problemy osobiste. Wobec tego, Polak zdecydował się na przenosiny do węgierskiej ekstraklasy. Tam, w barwach Kecskemeti Univer SE stał się jednym z najlepszych zawodników ligi, a także ulubieńcem kibiców.
Do Polski, wychowanek Startu powrócił w 2007 roku, kiedy to związał się z pierwszoligowym Zniczem Jarosław. Podkarpacki klub, był wtedy na etapie odbudowy zespołu i za wszelką cenę chciał powrócić do elity. Z pomocą Celeja, cel został zrealizowany a sam gracz, okazał się najlepszym strzelcem zaplecza ekstraklasy. W kolejnym roku, wszechstronny skrzydłowy wywalczył razem z jarosławską drużyną utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywkowej, lecz mimo to, nie zdecydował się na pozostanie w Zniczu.
Po powrocie do rodzinnego Lublina najpierw grał w miejscowym Starcie, a potem drugoligowym Novum. Gdy wydawało się, że jego przygoda z koszykówką dobiega końca, z nieoczekiwaną propozycją wystąpił Anwil. Właśnie w ten sposób, na początku listopada Celej powrócił na koszykarskie salony.
Jak się jednak, później okazało, doświadczony gracz był często pomijany w szerokiej rotacji zarówno przez trenera Griszczuka, jak i Mutapcicia. Dodatkowo, negatywne znaczenie miała też kontuzja stopy, która uniemożliwiała mu grę na sto procent możliwości. W związku z tym, obie strony podjęły decyzję o rozstaniu. Jak się potoczą dalsze losy lubelskiego zawodnika? Na chwilę obecną niemal pewnym jest, że do profesjonalnej koszykówki już nie powróci.