Dyskusja: Kto na rezerwy w All-Star Game?
To ta część roku, w której mówimy już o All-Star Weekend. Właśnie poznaliśmy pierwsze piątki zespołów Wschodu i Zachodu. A kogo widzielibyście wśród rezerwowych? Zapraszamy do dyskusji!
O ile poza wyborem Yao Minga wszyscy gracze, którzy znaleźli się w pierwszych piątkach obu zespołów zdecydowanie należą do samego topu NBA i są jej największymi gwiazdami, o tyle ławek rezerwowych jeszcze nie znamy. Składy (poza wciąż nieobsadzoną pozycją centra na Zachodzie - dokona tego David Stern) wydają się najbardziej wyrównane od wielu lat, co może świadczyć o upragnionej już przez ekonomicznych klasyków idealnej równowadze, może nie pomiędzy globalnymi popytem a podażą, a pomiędzy Konferencjami, ale kibiców NBA powinno to zadowolić. Szkoda, że światowa gospodarka aż tak dobrze się nie miewa, no ale przynajmniej możemy mieć pewne powody do radości.
Oto moje, z góry zaznaczam, subiektywny typy graczy, którzy moim zdaniem zasłużyli na występ w All-Star Game. Was zapraszam do przedstawiania swoich typów i polemiki, krótkie uzasadnienia wyborów mile widziane. Wybór graczy rezerwowych jest w tym roku chyba trudniejszy i bardziej problematyczny, niż starterów.
KONFERENCJA WSCHODNIA:
Rajon Rondo - dyrygent najlepszej drużyny w Konferencji, niesamowity atleta ze świetnymi zwodami, nie może go zabraknąć.
Ray Allen - najładniej rzucający za 3 punkty gracz w historii NBA jest wyborem oczywistym.
Joe Johnson - chcę zobaczyć jego umiejętności strzeleckie w ASG, poza tym musi być tam reprezentant Atlanta Hawks.
Kevin Garnett - ciągle jądro defensywy Boston Celtics, ciągle oddaje całe serce grze, chociaż czasem przesadza (tak jak ubiegłej nocy).
Raymond Felton - W nagrodę za wielki postęp i za to, że w końcu sprostował oczekiwaniom, jakie stawiano przed nim po grze dla North Caroliny. MIP nie dostanie, więc należy mu się występ w ASG.
Shaquille O'Neal - Jego forma absolutnie nie predysponuje go do gry w ASG, ale to przecież Shaq, bez niego ten weekend jest inny. Hej, co może dać nam Al Horford, czego nie da "Big Shamrock"?
Chris Bosh - Liga chyba ostatnio lekko o nim zapomniała, ale to przecież wieloletni lider Toronto Raptors, a wzrost jego formy zbiegł się z niesamowitą serią zwycięstw Miami Heat w grudniu.
Rozważałem też Carlosa Boozera, ale i tak pewnie dopadnie go w międzyczasie jakaś kontuzja, a także Paula Pierce'a, ale "Celtowie" mają u mnie aż czterech reprezentatów. Nie zazdroszczę jednak dylematu trenerom.
KONFERENCJA ZACHODNIA:
Deron Williams - Automatyczna reakcja po zobaczeniu Chrisa Paula w pierwszej piątce. Obaj wybitni rozgrywający z klasy 2005 muszą prowadzić Zachód.
Manu Ginobili - Argentyńczyk nie przestaje zadziwiać, tak samo jak San Antonio Spurs. Choć nie mówimy o nich wiele, to najlepszy team ligi i to z dużym zapasem, a Manu jest ich liderem. Pytania?
Tim Duncan - On także jest liderem Spurs, a ponadto przeżywa renesans formy, notuje triple-double i nadal ośmiesza młodych gniewnych w całej NBA. Szacunek dla "TD21" i miejsce w pierwszej piątce zamiast Yao Minga.
Pau Gasol - MVP pierwszych trzech tygodni, później znacznie spuścił z tonu, ale to wciąż lider tych samych Los Angeles Lakers.
Dirk Nowitzki - Dallas Mavericks ciągle wygrywają, "Wunderdirk" wciąż jest wunderbar, nie wyobrażam sobie, aby Niemiec nie wystąpił w Staples Center.
Blake Griffin - Potrzeba tu jakiegoś wyjaśnienia? Debiutant notuje double-double jak chce, a Ron Artest marzy, aby Bad Blake nad nim zapakował. Fenomen.
Kevin Love - Nie pamiętam, jaki jest rekord zbiórek w ASG, ale bestia z Minnesoty na pewno go pobije. Byłby pierwszym All-Starem z Timberwolves od czasów Kevina Garnetta.
Blisko byli też Eric Gordon, Russell Westbrook, i David West, w takiej właśnie kolejności. Jako, że Duncan zastąpi Yao, automatycznie Gordon wskakuje u mnie do składu.