Zapowiedź 15 kolejki TBL

Dodano: 28 stycznia 2011 12:25
Zapowiedź 15 kolejki TBL
Adam Popek, Informacja własna
MediaWiki

Tauron Basket Liga nie daje o sobie zapomnieć. Dopiero co, zakończyła się poprzednia kolejka, w której wielkimi wygranymi okazały się drużyny Kotwicy Kołobrzeg i Polpharmy, a już w sobotę rozpocznie się kolejna seria zmagań. Tym razem, możemy się spodziewać wielkich emocji od początku do końca, bowiem zestaw par jest niezwykle wyrównany.

I tak, już na wejściu czeka nas prawdziwy szlagier, czyli pojedynek PGE Turowa Zgorzelec z Asseco Prokomem Gdynia.

Za podopiecznymi Jacka Winnickiego przemawia atut własnego parkietu. Jak powszechnie wiadomo, ten aspekt ma niebagatelne znaczenie przy meczach na szycie i zgorzelczanie z pewnością będą chcieli go wykorzystać. Tyle że, goście łatwo kompletu punktów nie oddadzą. Po bardzo słabym początku sezonu, kompromitacji w europejskich pucharach i wreszcie zmianach kadrowych, jakie nastąpiły w okresie noworocznym, gdynianie w końcu wychodzą na prostą. Ich gra może się podobać kibicom i co najważniejsze, przynosi efekty w postaci kolejnych zwycięstw. Ponadto, na korzyść Mistrzów Polski działa jeszcze postawa Filipa Widenowa. Bułgar, choć początkowo zawodził jak cała drużyna, odnalazł się w Trójmieście i razem z Danielem Ewingiem, stanowią zabójczy duet. Czy Turów będzie w stanie ich powstrzymać? W dużej mierze będzie to zależne od postawy jego graczy w defensywie. Piąta ekipa poprzedniego sezonu prezentuje się, bowiem w tej formacji nieco chimerycznie, a w sobotni wieczór, nie będzie mogła sobie pozwolić choćby na najmniejszy przestój. Dolnośląscy kibice wiele obiecują sobie także po formie Marko Brkicia. Koszykarz ten, z racji swojego wzrostu jest niezwykle trudny do zatrzymania przy rzutach z dystansu i z pewnością przysporzy wielu kłopotów przyjezdnym. Smaczku tej konfrontacji dodaje fakt, że w ostatnim czasie oba zespoły były na fali wznoszącej. Teraz jednak, któraś z ekip będzie musiała przełknąć gorycz porażki. Jak zatem, zakończy się ta rywalizacja? Początek meczu w sobotę o godzinie 18.

W Warszawie, miejscowa Polonia podejmie AZS Koszalin. Pozornie mogłoby się wydawać, że gospodarze są niekwestionowanym faworytem, bowiem „Akademicy” plasują się w dolnej części tabeli i do osiągnięć ekipy prowadzonej przez trenera Wojciecha Kamińskiego wiele im brakuje. Prawdą jest jednak, że koszalinianie są bardzo niewygodnym rywalem, a ich pozycja w ligowej hierarchii nie oddaje w pełni poziomu gry, jaki prezentują. Podopieczni Mariusza Karola musieli ostatnio, co prawda uznać wyższość Anwilu Włocławek, ale nie zmienia to faktu, że nadal trzeba się z nimi liczyć. Ich siła koncentruje się przede wszystkim na duecie Winsome Frazier – George Reese. Choć na łamach naszego portalu wspominaliśmy o tym już wielokrotnie, to wobec ich ostatnich wyczynów, nie sposób pominąć tej dwójki. Ponadto, wiele zależeć będzie od prawdziwego lidera zespołu Igora Milicicia. Ten doświadczony rozgrywający, choć nie zdobywa tylu punktów, co wspomniani wcześniej zawodnicy, okazuje się nieoceniony w trudnych momentach, kiedy to bierze ciężar gry na swoje barki i kieruje poczynaniami całego teamu. Czy podobnie będzie i tym razem? Trudno to jednoznacznie stwierdzić. Wszystko dlatego, że naprzeciwko siebie będzie miał nieobliczalnych Polonistów, którzy w obecnej edycji rozgrywek już niejednokrotnie pokonywali lepszych od siebie. Ich atutem z pewnością będzie młodość. Wśród zawodników Czarnych Koszul jest, bowiem wielu takich, którzy ledwo przekroczyli 20 rok życia, a mimo to, imponują opanowaniem. Dodatkowo, kibice w hali „Koło” z pewnością będą też świadkami ciekawych pojedynków z udziałem podkoszowych graczy. Kapitan Polonii, Harding Nana, razem z niezwykle szybkim Tonym Easley’em świetnie się uzupełniają i dzięki temu, królują pod dwoma koszami. Czy uda im się poprowadzić swoją drużynę do kolejnego zwycięstwa na własnym parkiecie? Przekonamy się już w sobotę o godzinie 18.

Seria niedzielnych gier, zapoczątkowana zostanie w Słupsku. Trzymający się resztkami sił pozycji lidera, Energa Czarni Słupsk będą chcieli za wszelką cenę przerwać złą passę i nawiązać do pierwszej części sezonu, kiedy to nie mieli sobie równych. Wykonanie tego założenia, jednak będzie chciała utrudnić Polpharma. Starogardzianie w poprzedniej kolejce pewnie pokonali na własnym parkiecie Trefl Sopot, czym dobitnie udowodnili, że rywale z górnej półki nie są im straszni. Poza tym, trudno się oprzeć wrażeniu, że podopieczni Zorana Sretenovicia mierzą jeszcze wyżej niż tylko w miejsce na podium. Choć w posezonowej fazie play-off wiele może się jeszcze zmienić, to wobec trudniejszego okresu aktualnych mistrzów, Polpharma przejęła rolę czołowej ekipy i konfrontacja z drużyną prowadzoną przez Dainiusa Adomaitisa będzie dla niej szansą na zademonstrowanie własnej siły. Ważnym punktem zespołu będzie z pewnością Michael Hicks. Amerykanin dzięki swoim umiejętnościom strzeleckim, wielokrotnie przesądzał o losach meczów z udziałem swojego teamu, więc defensorzy Czarnych będą musieli mieć go cały czas na oku. Sympatyków klubu ze stolicy Kociewia cieszy też zwyżkująca forma Kirka Archibeque’a. 26 letni center, świetnie radził sobie w konfrontacji z Treflem, więc nic nie stoi na przeszkodzie, by wspiął się na wyżyny swoich umiejętności również w najbliższy weekend. Jeśli tak by się stało, to słupszczanie będą mieć wielkie problemy ze zdobyciem kompletu punktów. Na ich niekorzyść przemawia fakt, że kilku zawodników z ich zespołu jest kontuzjowanych, więc trener Adomaitis nie ma już tak dużego pola manewru. Mimo to, „Czarne Pantery”” muszą zmierzyć się z przeciwnościami i na parkiecie walczyć do ostatnich minut. Ewentualna porażka sprawi, że ich przewaga nad kolejną drużyną stopnieje do jednego punktu. Jak potoczą się losy tej rywalizacji? Okaże się w niedzielę o godzinie 15.

Próbujący nieskutecznie nawiązać do ligowej czołówki Anwil, podejmie na własnym parkiecie Kotwicę Kołobrzeg. Choć podopieczni Dariusza Szczubiała pokonali niedawno lidera Tauron Basket Ligi, Energę Czarnych, to za faworyta trzeba jednak uznać gospodarzy. Włocławianie, mimo że są dalecy od swojej optymalnej dyspozycji, przed tygodniem zrobili krok, ku zmianie całej sytuacji na lepsze. Pokonując AZS Koszalin udowodnili przede wszystkim sobie, że potrafią wygrywać i zagrać na równym poziomie do końcowej syreny. W najbliższym starciu powinni mieć nieco łatwiej. Wszystko dlatego, że gra Kotwicy w dalszym ciągu opiera się właściwie na jednym zawodniku. Ted Scott, bo o nim mowa, w każdej ligowej kolejce tylko śrubuje swoje statystyki, oddając przy tym niezliczoną ilość rzutów. Jeśli jednak, obrońcy rywala odpowiednio go przypilnują, Amerykanin jest bezproduktywny. To wydaje się być kluczem do sukcesu wicemistrzów Polski. Zawodnicy z Kujaw muszą zagrać w obronie tak, jak do tego przyzwyczaili w ostatnich kilku sezonach i zneutralizować lidera „Czarodziejów z Wydm”. Włocławianie nie mogą jednak, zapominać przy tym o ofensywie. Tam, mają dwóch świetnych graczy, którzy generalnie nie zawodzą. Zarówno Paul Miller, jak i Nikola Jovanović zaliczają się do absolutnej czołówki, jeśli chodzi o ranking wysokich zawodników i w starciu z Kotwicą, jeśli otrzymają wystarczającą ilość podań, mogą być naprawdę groźni. Tyle, że drużyny prowadzone przez trenera Dariusza Szczubiała zawsze potrafiły skutecznie wyłączyć z gry podkoszowych, co niejednokrotnie zapewniało im komplet punktów. Czy Kotwicy uda się wygrać w hali Mistrzów? Przekonamy się w niedzielę o godzinie 17.

Nieco mniej pracy powinien mieć PBG Basket Poznań. Do stolicy Wielkopolski przyjedzie, bowiem Siarka Tarnobrzeg, która delikatnie mówiąc, wielkiego zagrożenia dla ekstraklasowiczów nie sprawia. Tarnobrzeżanie w tej edycji rozgrywek pokonali, co prawda m in. Zastal Zielona Góra, ale ogólnie rzecz biorąc, tych sukcesów nie zanotowali zbyt wiele. W porównaniu do Basketu, zespół z Podkarpacia prezentuje się zdecydowanie bardziej ubogo. Personalnie, nie dorównuje bowiem poznaniakom, którzy mają w swojej kadrze wielu równorzędnych zawodników. Inną kwestią jest to, że wielkopolski klub nie wykorzystuje w pełni swojego potencjału. Tutaj właśnie tworzy się furtka dla gości, którzy z pewnością postarają się to wykorzystać. Wszelkie nadzieje na pomyślny rezultat pokładane są w zagranicznych graczach. To oni przede wszystkim muszą zagrać na sto procent swoich możliwości. Ponadto, Siarka musi zrobić wszystko, by powstrzymać lidera Basketu, Eddiego Millera. To właśnie ze strony byłego koszykarza Polonii tarnobrzeżanie mogą spodziewać się największego zagrożenia. Czy uda im się zneutralizować podopiecznych Miliji Bogicevicia? Zobaczymy w niedzielę o godzinie 18.

Ostatni mecz kolejki rozegrany zostanie nietypowo, bo w środę. Wtedy to na parkiet ERGO Areny wybiegną ekipy Trefla Sopot i Zastalu Zielona Góra. Mając na uwadze formę z ostatnich tygodni, bliżej zwycięstwa wydają się być gospodarze. To oni, mimo przegranej w Starogardzie Gdańskim, prezentują w miarę równą formę czego dowodem jest druga pozycja w ligowej hierarchii jaką zajmują. Dodatkowo, na ich korzyść przemawia fakt, że do pełnej sprawności powraca Slobodan Ljubotina, a wiadomo, jak ważnym ogniwem w układance trenera Karlisa Muiznieksa jest były gracz PGE Turowa Zgorzelec. Wspierany przez kapitana zespołu, Filipa Dylewicza może niepodzielnie rządzić w strefie podkoszowej i jeśli przyjezdni myślą o nawiązaniu równorzędnej walki, muszą znaleźć sposób na ich powstrzymanie. W zielonogórskim zespole co prawda, nie ma tak głośnych nazwisk, ale podopieczni Tomasza Herkta jeśli mają swój dzień, to potrafią być nie do zatrzymania. Ciekawe też, jak Zastal zaprezentuje się po, nieco dłuższej przerwie. W poprzedniej kolejce, beniaminek TBL pauzował z racji imprezy jaka odbyła się w jego hali, więc czasu na regenerację sił jego gracze mieli pod dostatkiem. Kto zatem zdobędzie komplet punktów? Zobaczymy w najbliższą środę o godzinie 19.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp