Anwil Włocławek przerwał fatalną passę

Dodano: 23 stycznia 2011 08:40
Anwil Włocławek przerwał fatalną passę
Adam Więckowski, Informacja własna
WikiMedia

Anwil Włocławek pokonał w Koszalinie miejscowy AZS 85:78. Autorem sukcesu podopiecznych Emira Mutapcicia był Paul Miller, zdobywca 17 punktów.

Już na godzinę przed rozpoczęciem meczu atmosfera w hali była gorąca. Do Koszalina przyjechali kibice z Włocławka i rozpoczęli swój doping na długo przed spotkaniem. Wsparcie fanów pomogło koszykarzom Anwilu w przerwaniu fatalnej serii pięciu porażek z rzędu.

Pierwsza kwarta meczu była bardzo wyrównana (22:23). Koszykarze obydwu drużyn prowadzili zaciekłą walkę, co podgrzewało atmosferę na trybunach. W AZSie niespodziewanie w pierwszej piątce pojawił się Mirosław Łopatka. Niestety, koszykarz na pewno nie będzie dobrze wspominał swojego występu. Był najsłabszym zawodnikiem na parkiecie, notorycznie pudłował i, pomimo 213cm, bardzo słabo walczył pod tablicami.

Grę AZSu napędzał duet Reese-Bogavac. W sumie zdobyli 42 punkty i zebrali 14 piłek. Niestety dla miejscowych, było to zbyt mało na przechylenie szali zwycięstwa na swoją stronę. Druga kwarta była całkowicie zdominowana przez graczy Anwilu. Akademicy nie mogli się przełamać i regularnie nie trafiali za 3 punkty (3/17 w całym meczu). Ich braki na pozycji nr 5 były aż nadto widoczne, szczególnie podczas przebywania na boisku Erica Hicksa. Amerykanin nie miał godnego rywala, co kończyło się łatwymi punktami dla przyjezdnych. Do przerwy koszykarze Mariusza Karola przegrywali 36:48.- Druga kwarta była kluczowa. Pudłowaliśmy z kluczowych pozycji i daliśmy zbyt dużo szans gościom na odskoczenie. - skomentował trener Karol.

Na trzecią odsłonę meczu Akademicy wychodzili zdeterminowani i, pomimo słabej skuteczności, wynik pozostawał sprawą otwartą. Niestety dla koszalińskich kibiców, jeden z ważniejszych rezerwowych AZSu, Grzegorz Arabas, złapał pięć fauli i opuścił parkiet na 15 minut przed zakończeniem spotkania. Sprawy w swoje ręce wziął Geogre Reese (11 punktów w trzeciej kwarcie) i niesiony dopingiem starał się odrabiać straty w pojedynkę. Tego dnia było to za mało na Włocławian. Doskonale dysponowany Paul Miller regularnie punktował i nękał dziurawą obronę AZSu. Akademicy zdołali odrobić dwa "oczka" i na ostatnią kwartę wychodzili z dziesięciopunktową stratą.

Ostatnia część spotkania rozpoczęła się fantastycznie dla aktualnych obrońców Pucharu Polski. Gracze z Koszalina zredukowali stratę do pięciu punktów, co spowodowało ogromną euforię w lokalnej hali. Czas w tej sytuacji wziął trener Anwilu, Emir Mutapcić. Jak się później okazało, był to strzał w dziesiątkę. Pomimo wrzawy na trybunach, Włocławianie wykorzystali 23 sekundy do skonstruowania kluczowej akcji. Były gwiazdor koszalińskiej drużyny, D.J. Thompson, uciszył wszystkich miejscowych kibiców. W ostatniej sekundzie w/w akcji Amerykanin trafił zza linii 6.75m. Dzięki temu rzutowi, Włocławianie odskoczyli na 8 punktów i już do końca spotkania nie oddali prowadzenia. Nie pomogła nawet spontaniczna "trójka" kapitana AZSu, Igora Milicicia. Kibice koszalińskiej drużyny musieli opuścić halę przy euforii fanów przyjezdnej drużyny.

Wydaje się, że drużyna AZSu musi przetrwać do otwarcia okienka transferowego. Do gry będzie już gotowy najnowszy nabytek Akademików, Grady Raynolds. Jednak najwięcej problemów Koszalinianie mają na pozycji nr 5. Obecny skład nie daje zbyt dużych możliwości pod koszem i sprowadzenie odpowiedniego zawodnika na tę pozycje jest nieuniknione. Najbliżej przenosin do AZSu jest Rafał Bigus, który aktualnie występuje w Rumunii.

AZS Koszalin - Anwil Włocławek 78:85 (22:23, 14:25, 21:19, 21:18)

AZS: George Reese 24, Slavisa Bogavac 18, Winsome Frazier 15, Igor Milicić 12 (9 asyst), Mirosław Łopatka 5, Tomasz Śnieg 4, Grzegorz Arabas 0, Robert Gibaszek 0.

Anwil: Paul Miller 17, Łukasz Majewski 15, Eric Hicks 9, Chris Thomas 8, D.J. Thompson 8, Stipe Modrić 7, Andrzej Pluta 6, Dardan Berisha 5, Nikola Jovanović 5, Tomasz Celej 5.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp