Pogrom Hawks na ich terenie

Dodano: 22 stycznia 2011 08:50
Pogrom Hawks na ich terenie
Hubert Krzywda, Informacja własna/nba.com
WikiMedia

Do zaskakującego wyniku doszło dzisiejszej nocy w Phillips Arena w Atlancie, gdzie miejscowi Hawks zostali zmiażdżeni przez "Szerszenie" z Nowego Orleanu aż 59:100.

Kilka dni temu pastwiliśmy się nad Cavaliers, którzy przeciwko Lakers zdobyli zaledwie 57 punktów. Jednak to był przypadek odosobniony. Wynik zespołu, który został osierocony przez LeBrona Jamesa jeszcze nie może się jak widać po tym porzuceniu otrząsnąć, na dodatek jest zdziesiątkowany różnego rodzaju kontuzjami.

Inaczej sprawa się ma z Hawks, czyli drużyną która od paru sezonów aspiruje do gry o najwyższe cele na wschodzie. Jak wiele w tej drużynie zależy już od obecności Al’a Horforda pokazał właśnie mecz z Hornets. Gospodarze nie istnieli w ogóle pod tablicami, przegrywając walkę o zbiórki aż 55:32.

To było jedno z takich spotkań, w których jednym wychodzi wszystko, natomiast drugim kompletnie nic. Jeśli przyjrzymy się temu, co grali Hawks w tym meczu, to będzie to obraz bardzo żenujący. Liczba asyst -11 (26 Hornets). A najgorsza w całej grze Hawks była skuteczność. Ledwo 29% z gry i zaledwie 20% zza łuku to wynik bardzo kiepski.  Tylko dwóch zawodników gospodarzy osiągnęło podwójny wynik zdobyczy punktowych (Crawford 14, Smith 13) i jak widać nie jest to wynik powalający na kolana.

Jeśli przegywasz różnicą 40 punktów to musisz przez to przejść. Na szczęście, to nie futbol, gdzie trzeba czekać tydzień na kolejny mecz. Tutaj mamy szansę odegrać się szybciej - powiedział załamany Jamal Crawford.

A Hornets? Swoje zrobił Chris Paul, który napędzał grę swojej ekipy zdobywając 16 punktów i dodając 8 asyst. Po 15 punktów dołożyli West i Belinelli, a Okafor zebrał 12 piłek. Warto podkreślić, że Hornets wygrali już siódmy raz z rzędu. 

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp