Czwarta porażka z rzędu Miami Heat
Po tym meczu nie ma już wątpliwości, aby Miami Heat mogli myśleć o ewentualnej walce o playoff cała "Wielka Trójka" musi być zdowa.
Tym razem zabrakło Chrisa Bosha, który ma problemy z kostką i Heat po raz kolejny nie byli w stanie wygrać spotkania mimo, iż na parkiecie pojawili się Dwyane Wade i LeBron James. Hawks wygrali z Heat 93:89 po meczu pełnym emocji, w którym do wyłonienia zwycięzcy potrzebna był dogrywka.
Joe Johnson i Jamal Crawford poprowadzli Hawks do zwycięstwa. Obaj gracze zanotowali po 19 punktów. Poza nimi kolejnych trzech graczy popisało się podwójną zdobyczą punktową, w tym Josh Smith i Mike Bibby, którzy zdobyli po 15 punktów. Ta zbilansowana gra w ataku była głównym, choć nie jedynym, powodem zwycięstwa nad faworyzowanymi Heat.
Drugim była fatalna postawa Heat w pierwszej kwarcie, w której zawodnicy w Florydy byli w stanie zdobyć tylko 11 punktów. Co prawda w kolejnej odsłonie zniwelowali całą przewagę przeciwników, ale pogoń niewątpliwie kosztował Heat dużo sił i być może tych sił zabrakło w końcówce czwartej kwarty i dogrywce, aby przerwać serię trzech kolejnych porażek.
Najskuteczniejszymi graczami Heat byli LeBron James (34 punkty) i Dwyane Wade (27 punktów i sześć zbiórek). Jednak postawa Jamesa w końcówce czwartej kwarty, kiedy oddał kompletnie nieudany rzut za trzy, który miał dać Heat zwycięstwo i kolejny taki nieprzemyślany rzut w końcówce dogrywki, całkowicie zdewaluowały jego postawę w tym spotkaniu.
Heat znowu wyglądają jak drużyna, którą widzieliśmy na początku sezonu. Są kompletnie wybici z rytmu. James i Wade ponownie wyglądają jak ludzie, którzy nigdy wcześniej nie mieli okazji grać w jednej drużynie. Jednak tak naprawdę jest to dużo gorsza sytuacja, gdyż gracze Heat rozegrali już wspólnie 43 gry i taka sytuacja nie ma prawa się już zdarzać.
Na usprawiedliwienie można tylko powiedzieć, że cała trójka gwiazd Heat ma ostatnio problemy zdrowotne i być może to powoduje słabszą postawę zespołu i jej, miejmy nadzieję, chwilowy kryzys.