NCAA: Super Wtorek i niespodzianki
Po niesamowitym poniedziałku fani NCAA zaliczyli tzw. „Super Wtorek”, na który w stacji ESPN złożyły się w sumie dwa spotkania z cyklu doubleheader. Kentucky Wildcats wybrali się do Alabamy, zaś gracze Michigan State pojechali do Champaign, by zmierzyć się tam z ekipą Illinois.
Ogólnie wtorkowa kolejka nie wysypała ogromnej ilości spotkań. Mieliśmy dosłownie kilka niespodzianek, ale nie obyło się bez emocji w Georgii, gdzie Tennessee Volunteers wygrali dopiero na samym finiszu. Wyniki innych spotkań także do wglądu. Zapraszam do streszczenia – Super Tuesday!
TENNESSEE VOLUNTEERS @ GEORGIA BULLDOGS 59:57
Faworytem tego spotkania byli miejscowi Bulldogs, którzy w Konferencji SEC radzą sobie nadzwyczaj dobrze. Całe spotkanie przebiegało raczej w ustatkowanym tonie i żadna z ekip nie przekraczała 6-7 oczek, jeśli chodzi o prowadzenie.
Scotty Hopson rzucił dla Vols 15 punktów i był po raz kolejny aktywny przy penetracjach. Podobnie jak w sobotę, pudłował rzuty z dystansu, więc musiał przestawić się na wjazdy pod kosz. Pomagał mu jak mógł Tobias Harris (15 pkt., 4 ast., 5 blk.), który był bardzo aktywny w defensywie (3 przechwyty) i oddał aż 8 rzutów zza łuku (trafił 3).
Lider zespołu z GU nie miał zbyt udanego dnia. Trey Thompkins, bo o nim mowa, miał tylko 4-14 z gry i głównie za sprawą Tobiasa Harrisa z Vols męczył się nieco pod koszami. Uzbierał jednak 13 punktów i 2 razy blokował rzuty rywali.
Pod koniec drugiej połowy zrobiło się gorąco i na kilka sekund przed końcem (przy stanie po 57) z rogu oddawał rzut Tobias Harris. Niestety przestrzelił, ale na szczęście dla Volunteers center Brian Williams (10 pkt.) jakimś cudem zebrał piłkę (pomimo zastawienia) i dobił ją z końcowa syreną. Williams po raz kolejny zaliczył bardzo ważną zbiórkę w ataku. Podobnie było w sobotę, kiedy w ciągu ostatniej minuty zebrał 3 piłki na atakowanej tablicy przeciwko Vanderbilt.
Dla Vols była to druga wygrana z rzędu pod nieobecność trenera Bruce’a Pearla. Po raz kolejny Tennessee wygrali ten mecz w samej końcówce i co może napawać optymizmem, będą mieć teraz nieco korzystniejszy terminarz w Konferencji SEC (LSU, Mississippi, Auburn), ale już 22 stycznia zmierzą się z gorącą ekipą Connecticut w spotkaniu poza konferencjami. Bruce Pearl będzie mógł prowadzić zespół z racji tego, że został zawieszony tylko na mecze dotyczące South Eastern Conference.
__________________________________________________________
(12)KENTUCKY WILDCATS @ ALABAMA CRIMSON TIDE 66:68
Ku zaskoczeniu wielu ekspertów gracze Alabamy pokazali swoją nieobliczalnośc w meczu z Kentucky. Zacznę od tego, że popularna ‘Bama wygrała walkę na deskach 37-29. Dzięki stabilnie grze na dystansie i pod koszem doszło do nie lada niespodzianki.
Po pierwszej połowie Crimson Tide prowadzili 37:30 i na początku drugiej zanotowali szybki run 15-2. Wygrywali już różnicą 20 oczek (52:32) i nic nie zapowiadało nerwowej końcówki.
Terrence Jones (17 pkt., 9 zb., 3 blk.) był nieco niemrawy na dystansie (5-13 z gry), ale Wildcats w tym spotkaniu wrócili do gry dzięki dwójce obrońców. Brandon Knight (14 pkt.) i Doron Lamb (16 pkt.) trafiali zza łuku i KU przyjechali z dalekiej podróży.
W końcówce przy stanie 67:66 dla Alabamy piłkę zgubił Darius Miller (12 pkt.) i Crimson Tide wykorzystali jeden rzut wolny. Z końcową syrena zza połowy boiska rzucał jeszcze Terrence Jones, ale piłka nie znalazła drogi do kosza.
Kapitalnie spotkania dla Alabamy rozegrali JaMychal Green (18 pkt., 11 zb.) i Tony Mitchell (15 pkt., 7 zb.). Szczególnie ten drugi miał oprócz tego dwa ważne przechwyty i w duzej mierze dzieki niemu Alabama wygrała to spotkanie.
Wildcats zajmują dopiero trzecie miejsce w dywizji wschodniej Konferencji SEC, zaś gracze Alabamy prowadzą w dywizji zachodniej z bilansem 3-1 (ogólnie 11-7).
__________________________________________________________
(17)MICHIGAN STATE SPARTANS @ (24)ILLINOIS FIGHTING ILLINI 62:71
Gracz Illinois po dwóch porażakach z rzedu (Penn State, Wisconsin) potrzebowali bardzo zwycięstwa w tej kolejce. Rywalem był nie lada przeciwnik, bo ekipa Toma Izzo zawitała na kampus w Champaign.
Fighting Illini do przerwy prowadzili 41-37 i w ciągu 7 minut drugiej połowy zaliczyli serial 12-6. Pomimo problemów wewnątrz drużyny Jereme Richmond rzucił dla Illini 14 punktów. Co ciekawe, w sobotę zażądał transferu na inny uniwersytet, po tym jak opuścił trening i udał się do domu przed mecze z Wisconsin, który Illinois przegrali.
Wczoraj Richmond był bardzo ważnym elementem układanki, zaś z ławki wtórował mu Brandon Paul (20 pkt., 4-6 za 3).
Spartans odrobili straty i przegrywali tylko dwoma punktami (59:57). W tym fragmencie nieźle spisywał się Durrel Summers, który mimo słabej dyspozycji 94-13 z gry) uzbierał na swoje konto 13 oczek.
Illini zanotowali szybki run 6-0 i w zasadzie było po meczu. Demetri McCamey (15 pkt., 11 ast.) zaliczył trzecie double-double w tym sezonie. Lider IU doskonale zdawał sobie sprawę ze swojej słabszej dyspozycji rzutowej (4-11), więc w drugiej połowie zaczął obsługiwać Richmonda i Paula.
Dla Spartans „coś tam” próbowali ugrać Draymond Green (12-6-4) i Kalin Lucas (15 pkt.), ale cała ekipa MSU fatalnie spisywała się na dystansie (7-26 za 3).
Illinois przerwali passę dwóch porażek z rzędu w Konferencji Big Ten i z bilansem 4-2 (14-5) zajmują trzecią lokatę. Spartans są na miejscu czwartym z wynikiem 4-2 (12-6).
__________________________________________________________
WTOREK (18.01.2011):
TCU @ (9)Brigham Young 67:83(Moss 27 – Fredette 21)
(23)Georgetown @ Seton Hall 80:75(Freeman 28 – Robinson 21)
Colorado @ Nebraska 67:79(Burks 22 – McCray 18)
Maine @ Vermont 72:58(Barnies, McLemore i Singleton po 14 – Fjeld 18)
Clemson @ North Carolina 65:75(Booker, Stitt i Young po 11 – Bullock 18)
Texas Tech @ Oklahoma 74:83(Roberson 21 – Davis 25)
DePaul @ Marquette 64:94(Melvin 20 – Johnson-Odom i Butler po 20)