Czy Marcin Gortat spełnia pokładane w nim nadzieje?
Marcin Gortat (214cm), czyli jedyny nasz reprezentant w NBA. Jak sam mówi, rozpoczął drugie życie po zmianie barw klubu. Jest przekonany, że nareszcie będzie mógł się wykazać i wyjdzie z cienia Howarda. Czy jednak gra na tyle dobrze żeby być z siebie w pełni zadowolonym?
18. grudnia 2010 roku. Marcin Gortat budzi się z drzemki i odbiera telefon od swojego agenta, Guy'a Zuckera. The Polish Hummer dowiaduje się, że został przetransferowany do Phoenix Suns. Myśli, że lepiej nie mógł trafić i nareszcie przyszły lepsze czasy dla jego, do tej pory, niemrawej kariery.
Do Phoenix powędrował wraz z Vincem Carterem i Mickael'em Pietrus'em. Mówiło się, że Marcin jest najważniejszym ogniwem wymiany, bo jest graczem przyszłościowym, który będzie stanowił o sile drużyny przez najbliższe kilka lat. Gortat chwalił się, że jest świetny w obronie i pozostali w zespole powinni się od niego uczyć. " Inni gracze mogą mnie naśladować, podpatrywać w jaki sposób bronię, w jaki sposób wykonuję rotację, albo w jaki sposób porozumiewam się na parkiecie." MG4 chciałby być również najlepszym zbierającym zespołu. "Przede wszystkim chciałbym być najlepiej zbierającym w zespole, ponieważ tego się ode mnie oczekuje i to jest najważniejsze." Gortat był bardzo pewny siebie i poczuł się prawdziwą gwiazdą (czwarta pensja w zespole). Co z tych obietnic wyszło?
Marcin Gortat zadebiutował w barwach Phoenix Suns 23. grudnia 2010 roku podczas spotkania z Miami Heat. Polak przebywał na boisku 18 minut. Wykorzystał dwa z pięciu rzutów za 2pkt., zaliczył cztery zbiórki oraz zanotował dwa faule. Nie był to wymarzony debiut dla Marcina, jednak wyraźnie brakowało jeszcze zgrania z drużyną. Za drugim razem było o wiele lepiej. Gortat w pojedynku przeciwko Los Angeles Clippers spędził na parkiecie 27 minut. W tym czasie zdobył 11pkt., miał 5 zbiórek i jeden blok. Po tym meczu, apetyty kibiców wzrosły i wydawało się, że wszystko jest na najlepszej drodze do występów w pierwszej piątce "Słońc".
Niestety, nie było tak kolorowo. Pomimo nie najlepszej dyspozycji Lopeza, Alvin Gentry regularnie wystawiał go w s5. Marcin tylko raz wybiegł już od początku meczu. Nie uzyskał jednak kredytu zaufania i w każdym spotkaniu wchodzi na parkiet w ławki. Oczywiście, pierwsza piątka nie jest wymiarem przydatności w drużynie, jednak s5, to s5.
Phoenix Suns po wymianie z Orlando Magic mają bardzo słaby bilans 4-7. Dzisiaj po raz pierwszy pokonali drużynę z większą ilością zwycięstw niż porażek (115-111z Portland Trail Blazers). Nie świadczy to najlepiej o nowo-przybyłych koszykarzach, którzy nie potrafią poprowadzić swojej drużyny do tryumfu. Aktualnie, Słońca muszą prowadzić walkę o awans do play-offów. W poprzednim sezonie taka postawa była nie do pomyślenia.
Marcin zapowiadał, że będzie królem zbiórek. Niestety, trudno jest się z nim zgodzić. Oczywiście, postawa całej drużyny wcale mu w tym nie pomaga, jednak pewną normę powinien wyrobić. Gortat po przyjściu do "Słońc" notuje 5.5 zbiórki na mecz. Jak na gracza podkoszowego jest to raczej średni wynik. Najlepiej grającym graczem pod tablicami jest Channing Frye (6.1 zbiórki na mecz).
Oczywiście, nie można odmówić Gortatowi postępu. Grając w Orlando notował 4.7 zbiórki na mecz. Jednak statystyki te nie są zbyt obiektywne, ponieważ w Magic spędzał o wiele mniej czasu na parkiecie. Trzeba też zaznaczyć, że Marcin jeszcze ani razu, podczas swoich występów w Phoenix, nie uzyskał dodatniego stosunku punktów traconych i zdobytych przez Suns podczas swojego angażu na boisku. Za każdym razem, gdy Polak przebywa na parkiecie, Nash i spółka notorycznie są gorsi od rywali.
Ostatnimi czasy, MG4 coraz mniej przebywa na parkiecie. Początkowo totalnie zdominował Lopeza i był pewnym ogniwem w układance Alvina Gentry'iego. Niestety, sprawy diametralnie się zmieniły. Marcin gra tylko samo co Robin, a nawet mniej. Amerykanin wyraźnie poczuł presję i zaczął grać o wiele lepiej. Bardzo się stara i nie chce za darmo oddawać miejsca Gortatowi. Mówi się, że trener "Słońc" chciałby powrócić do ofensywnej taktyki. Defensywne poczynania nie doprowadzały do niczego dobrego, koszykarze Phoenix regularnie przegrywali. Marcin w ofensywnym ustawieniu nie jest w stanie zbyt dużo zdziałać. Jak sam mówi, jest graczem typowo defensywnym i umiejętność dobrej obrony jest jego głównym atutem.
Jeżeli Marcin chce być kluczową postacią Suns musi się jeszcze bardziej postarać. Gdy powiększy ilość zebranych piłek w meczu, może być pewien, że otrzyma więcej czasu na boisku, a może nawet awansuje do s5. Zdobycze punktowe Gortata nie są tak istotne jak jego zdolności w obronie (zbiórki, bloki). Jestem pewien, że Gentry byłby bardziej zadowolony, gdyby Marcin notował 15 zbiórek i 0 punktów, niż odwrotnie.
Póki co, Marcin występuje trochę poniżej oczekiwań. Myślę, że prawie każdy z nas myślał o regularnym double-double. Niestety, będziemy musieli jeszcze trochę poczekać na taki obrót spraw. Miejmy nadzieję, że już niedługo Gortat pokaże na co go tak naprawdę stać.
MG4 w PHX notuje średnio 7.7 ppg., 5.5rpg. oraz 1.1 bpg.