Trzecia porażka Heat z rzędu
Kto zarwał noc po to by oglądać szlagier na Wschodzie, ten z pewnością nie żałuje. Jego decyzji nie zmąci nawet fakt, że mecz odbył się bez dwóch ważnych postaci - z jednej strony nie zagrał Noah, z drugiej James, którzy nadal leczą kontuzje.
Jedyne czego nie wiemy, to tylko tego jaką siłą wobec siebie mogą dysponować obie ekipy w pełnych składach. Bo brak Noaha jest polem do popisu dla Chrisa Bosha, który dzisiaj niemiłosiernie ogrywał Boozera, dopóki nie skręcił kostki i nie opuścił placu gry. Brak Jamesa jest widoczny w fakcie jakim jest kolejna porażka Miami bez niego w składzie.Całość wynagrodzili nam za to Dwyane Wade oraz Derrick Rose. Pierwszy z nich zakończył spotkanie z 33 punktami, 6 zbiorkami, 5 blokami i 4 asystami, a drugi zaliczył 34 punkty, 8 asyst, 4 zbiórki i 3 bloki. Obaj robili niesamowite rzeczy w ataku. Wade „jeździł” po Dengu w taki sposób, że ten na długo to zapamięta, z kolei Rose niczym nóż w masło wchodził w obronę graczy z Florydy.Mecz miał falowy przebieg. Po pierwszej kwarcie Bulls prowadzili 28:19, by na koniec pierwszej połowy schodzić z 5 punktowym deficytem. Na początku trzeciej kwarty Bulls mieli „run” 17:0 (65:53) by stracić prowadzenie po kolejnej serii Heat – 14:2 (67:67). Fantastyczne rzeczy działy się natomiast w hali Chicago, gdy zegar pokazywał 1:33 do końca meczu. Od tego momentu nastąpił pokaz fantastycznej gry w ataku wymienionej wcześniej dwójki bohaterów swoich drużyn. Przy stanie 92:87 dla Bulls „trójkę” trafił Wade, by po chwili Rose odpowiedział akcją 2+1. Wade nie zastanawiał się długo i wypalił kolejną „trójkę” (93:95). Następnie Rose stracił piłkę na rzecz Chalmersa i gdy na zegarze pozostało 37 sekund do końca czwartej kwarty Wade trafił z dystansu po raz trzeci z rzędu wyprowadzając Miami na prowadzenie 96:95. Kilka sekund później po zamieszaniu pod koszem piłka szczęśliwie trafiła na obwód do Kyle Korvera, który z dystansu zazwyczaj trafi i tym razem się nie pomylił (98:96) doprowadzając kibiców zgromadzonych w United Center do szału radości. Następnie próby odpowiedzi tego samego podjął się Chalmers i niestety dla Heat piłka po jego rzucie nie znalazła drogi do celu, wobec czego na 6 sekund przed końcem Heat musieli faulować. Brewer wykorzystał tylko jeden rzut wolny i na twarzach graczy Miami pojawił się cień szansy. Wtedy jednak Chalmers ponownie nie trafił, a rzut rozpaczy Wade’a jedynie takim już pozostał…
Chicago - Miami 99:96