Szlagier dla Asseco Prokomu

Dodano: 15 stycznia 2011 20:31
Szlagier dla Asseco Prokomu
Adam Popek, Informacja własna
MediaWiki

Mistrzowie Polski w pojedynku z Anwilem Włocławek nie dali się zaskoczyć. Już w pierwszej połowie gdynianie dobitnie pokazali swoją wyższość, w związku z czym, w kolejnych minutach jedynie utrzymywali wypracowaną przewagę. Autorem sukcesu bez wątpienia można uznać duet Ewing – Widenow.

Ci dwaj zawodnicy zdobyli razem ponad połowę punktów swojej drużyny i byli nie do zatrzymania dla defensorów gości

Na początku spotkania jednak, kibice przeżyli małe rozczarowanie. Obie ekipy grały nieskutecznie, a co za tym idzie, żadna ze stron nie potrafiła wypracować sobie przewagi punktowej. Sytuacja uległa zmianie mniej więcej w połowie kwarty, kiedy to sygnał do ataku dał Daniel Ewing. Amerykanin wcielił się w rolę prawdziwego lidera i za sprawą kilku celnych rzutów pod rząd odmienił bieg meczu. Od tego momentu gospodarze zaczęli, bowiem prezentować się o wiele lepiej niż na początku i bez problemów dystansowali rywala. Włocławianie na ich poczynania nie byli w stanie skutecznie odpowiedzieć. Słabo grali obwodowi, wśród których byli Andrzej Pluta i Dardan Berisha. Trener Emir Mutapcić widząc taką sytuację, próbował co prawda rotować składem, ale i to niewiele pomagało. Wszystko dlatego, że jego vis’a’vis, Tomas Pacesas desygnował do gry Filipa Widenowa. Bułgar w mgnieniu oka udowodnił swoją przydatność, popisując się celnymi rzutami z dystansu. Już wtedy można było przypuszczać, kto tego wieczoru zgarnie komplet punktów.

Wicemistrzowie Polski jednak wykrzesali z siebie trochę sił i po zmianie stron zaatakowali odważniej. Nie mając nic do stracenia robili wszystko, by przynajmniej wyrównać stan gry, lecz jak się później okazało, ta sztuka im się nie udała. Wszystko za sprawą czujnej postawy miejscowych, którzy dzięki konsekwentnej postawie w każdym z sektorów boiska, kontrolowali sytuację.

Na nic zdały się chęci Paula Millera oraz Nikoli Jovanovicia. Liderzy Anwilu, choć zaprezentowali się przyzwoicie nie byli w stanie poprowadzić swojego teamu do triumfu. Tym samym, klub z Kujaw zaliczył kolejną z rzędu porażkę w lidze i jego sytuacja robi się naprawdę nie do pozazdroszczenia. Asseco Prokom natomiast, takich powodów do zmartwień nie ma. Choć w europejskich pucharach mu się nie poszczęściło, to na krajowym podwórku od jakiegoś czasu nie zawodzi i po raz kolejny przysporzył swoim kibicom sporo radości.

Asseco Prokom Gdynia – Anwil Włocławek 80:71 (22:16, 20:14, 19:23, 19:18)

Asseco Prokom: Daniel Ewing 29, Filip Videnov 20, Courtney Eldridge 11, Ratko Varda 6, Mike Wilks 4, Piotr Szczotka 3, Ronnie Burrell 2, Adam Łapeta 2, Robert Witka 2, Adam Hrycaniuk 1, Mateusz Kostrzewski 0

Anwil: Nikola Jovanović 15, Paul Miller 11, Eric Hicks 10, Dardan Berisha 9, D.J. Thompson 9, Łukasz Majewski 8, Stipe Modrić 4, Andrzej Pluta 3, Chris Thomas 2, Tomasz Celej 0, Kamil Maciejewski 0

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp