Spurs królują w Teksasie
Derby Teksasu to dla Dallas Mavericks i San Antonio Spurs spotkania o podwyższonym ciśnieniu. Nic dziwnego, skoro spotykają się dwie czołowe drużyny Konferencji Zachodniej, mające siedzibę w jednym stanie.
Tym razem to Mavs musieli uznać wyższość rywali.
San Antonio Spurs wygrali na własnym parkiecie 101:89, a spotkanie nie miało za bardzo historii. Gospodarze od samego początku narzucili swój styl gry, rozciągali obronę, przez co Tony Parker i George Hill mogli wjeżdżać pod kosz i grać spokojnie pick-n-rolle. Ofensywa wyglądała wszechstronnie i świeżo, nawet Tim Duncan dwa razy zapakował, jakby to były lata 90'. Podopieczni Gregga Popovicha kontrolowali przebieg spotkania od pierwszej do ostatniej minuty.
W ekipie gości zabrakło kontuzjowanego Dirka Nowitzkiego i była to ich 4. porażka z rzędu.
"Nie mieli Dirka, więc wykorzystaliśmy to, ale to nic nie znaczy, bo bez niego to nie ten sam team" - mówił Parker.
Najlepszymi graczami Spurs byli autorzy 18 punktów - Tony Parker i DeJuan Blair (dołożył 13 zbiórek). Timmy miał ich odpowiednio 16 i 12. Wśród Mavs 14 i 10 zanotował Shawn Marion.