Efektowny mecz w Utah - kolejna porażka Cavs

Dodano: 15 stycznia 2011 07:14
Efektowny mecz w Utah - kolejna porażka Cavs
Cezary Szwarc, Informacja własna
WikiMedia

Cleveland Cavaliers grając zaledwie 8-osobową rotacją zawodników, nie zdołali przeciwstawić się Utah Jazz i przegrali 99-121. Spotkanie z obu stron nastawione było na efektowną ofensywę i kompletnie nieskuteczną defensywę, dzięki czemu tylko z tego jednego starcia można by stworzyć dziś osobne Top 10.

Już na samym starcie potyczki serce podeszło do gardła kibicom Cavs. Jazz zaliczali lepsze otwarcie od swoich rywali, a jakby tego było mało, niefortunny upadek zaliczył Mo Williams. Rozgrywający ekipy gości wstał szybko z parkietu, jednak trzymał się za lewą dłoń, która najwyraźniej nieco ucierpiała. Williams grał dalej, a dłoń może być dla niego świetnym wytłumaczeniem formy rzutowej, jaką zaprezentował w Salt Lake City - 5/16 z gry. Popularny Mo-Gotti w całym meczu zanotował jednak double-double na poziomie 14 oczek i 10 asyst. Po pierwszej odsłonie Jazz prowadzili 31-25 i nic nie zapowiadało tego, co miało się stać po przerwie... W drugiej dwunastce "Jazzmani" trafiali praktycznie wszystko. Gospodarze zdobyli w niej 39 punktów i po pierwszej połowie mieli ich już łącznie na swoim koncie 70 (!). Wynik 70-50, skuteczność Jazz na poziomie 61% i szalejący w pierwszych dwóch kwartach Deron Williams - to wszystko mówiło samo za siebie. Obie drużyny nie grzeszyły obroną, jednak to Cavs nie potrafili tego wykorzystać w ataku, jak podopieczni Jerry'ego Sloana i pudłowali często rzuty z praktycznie czystych pozycji lub gubili piłkę w biegu do kontrataku. Kiedy spotkanie wydawało się już przesądzone, ekipa z C-Town wróciła po przerwie na parkiet bardzo zmotywowana do tego, aby powalczyć jeszcze o zwycięstwo. Dużo lepsza selekcja rzutów, spokojniejsza gra i minimalne chociaż zaangażowanie w obronie, poskutkowało tym, że miejscowi nie kończyli już co drugiej akcji wsadem, lub trójką z wolnej pozycji, a byli zmuszani do trudniejszych rzutów, które pudłowali. W połowie trzeciej "ćwiartki" podopieczni Byrona Scotta doszli już ekipę ze stanu Utah na 10 punktów i dowieźli ten wynik do ostatniej części meczu (83-93 dla Jazz na końcu 3 kwarty.). W ostatnich dwunastu minutach oba zespoły wróciły do stylu gry z drugiej odsłony. Znów mieliśmy istny konkurs wsadów i finezyjnych kontrataków, przeplatany z obroną, przy której ta z Phoenix wydaje się być na mistrzowskim poziomie. Również tak, jak w drugiej kwarcie, Jazz spisali się tutaj lepiej i to Oni powiększyli swoją przewagę i wygrali 121-99. Najwięcej punktów w dzisiejszym starciu, bo po 26 zdobyli Antawn Jamison i Deron Williams. A.J. do swojego dorobku dołożył jeszcze 11 zbiórek, natomiast lider gospodarzy - 9 asyst. Wszechstronnie i efektywnie zagrał też Andrei Kirilenko, który zanotował 15 punktów, 6 zbiórek i  4 asysty. Po stronie gości 21 oczek i 14 zbiórek zapisał jeszcze J.J. Hickson, jednak dołożył do tego aż 9 (!) strat.
Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp