Życiowa noc Nicka Younga
Tę noc Nick Young na pewno zapamięta na długo.
Obrońca Washington Wizards rzucił rekord kariery, a jego drużyna pokonała po emocjonującym meczu Sacramento Kings 136:133.
Nick Young zdobył aż 43 punkty i tym samym potwierdził swoją znakomitą dyspozycję w tym sezonie. 14/22 z gry, świetne 7/10 zza łuku i 8/9 z wolnych. Brawo Nick!
Sam mecz również był bardzo emocjonujący i zakończył się dogrywkę. Była to prawdziwa strzelanina - łącznie aż 269 punktów. "Czarodzieje" prowadzili w pierwszej kwarcie już nawet 20 punktami, ale roztrwonili przewagę. Do wyłonienia zwycięscy potrzebna była dogrywka. "Piętnaście lat trenowania i nigdy czegoś takiego nie widziałem. Frustracja, a może chęć, by mecz był ciekawszy. Wy decydujcie" - mówił zdenerwowany Flip Saunders.
"Oj, teraz będzie dużo trash-talking do moich kolegów z drużyny. Zadzwonię nawet do Gilberta Arenasa i mu nagadam!" - żartował pewny siebie bohater dnia po meczu. "Obręcz wyglądała jak hula-hop."
Nie wolno zapominać o 22 "oczkach" Johna Walla. Z drugiej strony wśród Kings warto wyróżnić Beno Udriha, Francisco Garcię (26) i Carla Landry'ego (23 z ławki).