W pogoni za MVP - część 3 (2010/11)

Dodano: 10 stycznia 2011 22:12
W pogoni za MVP - część 3 (2010/11)
Hubert Krzywda, Ranking własny
Obraz własny

Obecny sezon jest bardzo dziwny, ale i ciekawy zarazem. Szczególnie trudno jest bowiem wytypować  jednego kandydata do MVP.

Sam początek sezonu jasno wskazywał, że będzie to któryś z rozgrywających, bo zarówno Paul, Rondo jak i Williams grali jak natchnieni.Po kilku tygodniach wszyscy trzej zeszli jakby trochę do podziemia. Paul nie rozgrywa przecież wcale najlepszego ze swoich sezonów, a Hornets wrócili do przeciętności. Williams też nie zawsze wygrywa ze swoimi Jazz i zaczyna powoli narzekać na brak zaangażowania ze strony kolegów, co miało miejsce już w poprzednich sezonach. Rajon natomiast nie jest jeszcze w optymalnej formie po urazie, a na dodatek Celtów rozbiła trochę kontuzja Garnetta.Kto zatem? W poprzednich zestawieniach prowadzili Europejczycy. Umieścić teraz Gasola lub Nowitzkiego na pierwszym miejscu byłoby jednak dużym nietaktem i wariactwem. Hiszpan miewa zachwiania formy a Lakers nie dominują tak, jak na początku sezonu. Niemca z kolei nie oglądamy już od kilku spotkań, więc do gry o MVP włączy się dopiero jak wyzdrowieje.

A więc kto? Póki co klasyfikacja nie może wyglądać inaczej.1.    LeBron James 30:9 25.3pkt, 7.0zb, 7.2as2.    Dwyane Wade 30:9 24.9pkt, 6.6zb, 4.2asObaj Panowie z Miami są na szczycie dzięki swojej koncertowej ostatnio grze i za bilans 21:1 w ostatnich 22 spotkaniach. Jeśli nadal będą trzymać takie tempo, to wybór MVP będzie musiał być przyznany im obu. Dlaczego? Pewnie z tego powodu, że ich statystyki są bardzo zbliżone, ale i dlatego iż takiej płynności w ich grze nie byłoby w działaniu pojedynczym. Poza tym może wystąpić „efekt zmęczenia LeBronem”, czyli wyborcy nie będą chcieli wybrać go samego po raz trzeci z rzędu.

3.    Amar’e Stoudemire 21:15 26.3pkt, 9.1zb, 2.6asAmar’e jest tak wysoko z kilku powodów. Po pierwsze przywrócił nadzieję na lepsze jutro w Nowym Jorku. Po drugie udowodnił, że da radę obejść się bez pewnego rozczochranego Kanadyjczyka. A po trzecie gra jak z nut.

4.    Derrick Rose 24:12 24.2pkt, 4.5zb, 8.1asChicago także ma swojego Wade’a i ta wersja (być może nawet ulepszona) również mocno napiera dając do zrozumienia, że Bulls będą  liczyć się w ostatecznej rozgrywce na Wschodzie.

5.    Kobe Bryant  27:11 25.2pkt, 5.0zb, 4.5asNiby w cieniu, ale jest. I będzie wyżej.

6.    Kevin  Durant 25:13 28.2pkt, 6.3zb, 3.0asPrzed sezonem był murowanym kandydatem do pierwszego miejsca w tym rankingu wg wielu fachowców. Ale kto mógł przewidzieć, że konkurencja będzie większa niż na MŚ w Turcji?

7.    Dwight Howard 25:12 21.2pkr, 13.1zb, 1.2asPo rotacjach w Orlando gra zdecydowanie lepiej, ale to jeszcze nie jest to, czego byśmy wszyscy od niego oczekiwali.

8.    Dirk Nowitzki 26:10 24.1pkt, 7.4zb, 2.4asTak jak wspomniałem wyżej, póki go nie ma, póty nie można o nim dyskutować.

9.    Rajon Rondo 28:8 10.7pkt, 4.6zb,13.4asWyraźny spadek, ale nie może  być inaczej wobec zaistniałej sytuacji w Celtics jak i całej lidze. Osobiście uważam też, że oglądanie go na dłuższą metę wydaje się być męczące. A to dlatego, że jego gra opiera się na próbie usilnego dążenia do asysty w każdej dosłownie akcji z jego udziałem. I że nie zawsze kończy się to dobrze, a świadczy o tym liderowanie nie tylko w liczbie skutecznych ostatnich podań, ale i w liczbie strat.

10.    Manu Ginobili 31:6 19.0pkt, 3.8zb, 4.7asOK. Spurs grają nudną koszykówkę. A Manu to dożarta wesz. Czy nie taką właśnie mantrę wypowiada wielu z Was Drodzy Czytelnicy? Bilans 31:6 ekipy z San Antonio mówi, że to chyba dobrze dla nich, że są nudni (wcale nie są) oraz, że taką „wesz” właśnie w drużynie mają. Bo kto nie chciałby mieć? Wyobraźcie sobie, że jesteście GM któregokolwiek klubu NBA. I jaka byłaby Wasza pierwsza myśl o zatrudnieniu szóstego gracza do Waszej drużyny? 

Inni wyróżnieni:

Miejsc w tym zestawieniu jest tylko 10, ale warto wiedzieć też, że jest wielu innych świetnych graczy, którzy w każdej chwili mogą wskoczyć do dziesiątki. O Gasolu, Deronie czy CP3 już wspominałem, ale pamiętajmy iż wiele radości pod względem efektownej grydają nam tacy gracze jak Blake Griffin czy pod względem ciekawych wykręcanych liczb jakimi raczą nas Kevin Love czy Andrew Bogut. Tych Panów dyskwalifikuje jednak kiepski bilans ich teamów.Do walki włączyć się może również Melo o ile w końcu zakończy się historia z jego udziałem żywcem wyciągnięta z "Mody na sukces".

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp