Kolejna porażka Cavs - Suns wygrywają we własnej hali

Dodano: 10 stycznia 2011 11:36
Kolejna porażka Cavs - Suns wygrywają we własnej hali
Cezary Szwarc, Informacja własna
MediaWiki

Cleveland Cavaliers grając zaledwie ośmioosobową rotacją nie zdołali wywalczyć zwycięstwa w Phoenix i przegrali z miejscowymi Suns 100-108. Wielką niespodziankę sprawił jednak pierwszoroczniak - Manny Harris, który prowadził Cavs w zaciętej końcówce.

Początek starcia nie wróżył jednak takiego zakończenia. Już po kilku minutach Cavaliers prowadzili 21-15, a w zespole "Słońc" parkiet zmuszony był opuścić Grant Hill. Weteran najlepszej ligi świata wybrał chyba na wczorajsze spotkanie zły rodzaj obuwia i w ciągu pierwszych czterech minuty gry przewrócił się aż cztery razy. Ostatni upadek okazał się na tyle niefortunny, że Grant nadwyrężył kolano. Ekipie z Phoenix udało się przyśpieszyć pod koniec dwunastki i na przerwę drużyny schodziły już z remisowym wynikiem 26-26. Wraz z początkiem drugiej odsłony na korcie pojawił się Marcin Gortat. Polak kompletnie zawodził w ataku, gdzie nie trafił dwóch rzutów z praktycznie czystych pozycji. Poza pięcioma zbiórkami i dwoma asystami, nasz rodzynek w NBA nie popisał się niczym szczególnym i po kilku minutach wrócił na ławkę. Po drugiej stronie boiska, dużo agresywniej od naszego rodaka, swoje akcje kończył Ramon Sessions, który bez wahania wsadzał piłkę do kosza nad głowami o wiele wyższych rywali. "Kawalerzyści" już drugi raz z rzędu, przez 8 minut kwarty ciężko wypracowywali prowadzenie, aby w głupi sposób stracić je na koniec "ćwiartki" i do szatni schodzić z zaledwie jednopunktową przewagą - 52-51. W szatni swoich podopiecznych wyraźnie zmotywować musiał coach - Alvin Gentry, ponieważ Suns po powrocie na parkiet zaczęli szukać wolnych pozycji na dystansie, gdzie nie zawodził zeszłoroczny uczestnik Konkursu Trójek - Channing Frey i Jared Dudley. Przy wyniku 79-71 dla gospodarzy, na 2.30 do końca kwarty, szkoleniowiec teamu z C-Town poprosił o czas. Reprymenda słowna dotycząca głównie obrony Cavs i wykonywania jego poleceń w ataku przyniosła pożądany skutek i "Winno-Złoci" po powrocie do gry, zdołali dogonić rywali i po raz kolejny doprowadzić do remisowego wyniku po 81, przed decydującą partią potyczki. W ostatnich dwunastu minutach ekipa z Arizony kontynuowała swoje zasypywanie przeciwników rzutami zza linii 7.24m., a wśród przeciwników tylko Manny Harris sprawiał wrażenie zawodnika, który może się pokusić o przechylenie szali zwycięstwa na korzyść swojej drużyny. w ekipie Cavaliers kompletnie zawiodła skuteczność rzutowa w końcówce, natomiast kolejne trafienia zaliczali Nash, Carter i Dudley. Na trzy minuty przed końcową syreną Suns wyszli na prowadzenie, którego już nie oddali. Najlepszymi zawodnikami w zespole zwycięzców byli Steve Nash, który zdobył 20 punktów i rozdał 17 (!) asyst i Channing Frey, który zapisał na swoim koncie 16 oczek i 12 zbiórek. Z ławki rezerwowych 21 punktów dorzucił też Jared Dudley. W drużynie pokonanych najlepiej spisał się Manny Harris, który zanotował 27 punktów, 8 zbiórek i 2 asysty. Świetnie na pozycji centra sprawdził się J.J. Hickson, który zdobył 23 oczka i zebrał 17 (!) piłek, w tym aż 9 na atakowanej desce. 23 punkty, to też dorobek Antawna Jamisona, jednak On zagrał bardzo słabo w ostatnich minutach i to właśnie jego niecelne rzuty mogły przesądzić o porażce Cavs.
Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp