Pacers przestali opierać przyszłość na Grangerze?

Dodano: 7 stycznia 2011 23:11
Pacers przestali opierać przyszłość na Grangerze?
Bartłomiej Berbeć, Informacja własna
Obraz własny

Kiedy w 2005 roku Indiana Pacers wybierali Danny Grangera w Drafcie, byli drużyną z mistrzowskimi aspiracjami oraz jednym z głównych kandydatów do tytułu. Być może przekreśliły tę szansę kilka ciosów Rona Artesta w Palace at Auburn Hills za dużo.

Ten niski skrzydłowy został więc wybrany z 17. numerem i miał być początkowo tylko uzupełnieniem składu. W 2011 roku jest jednak największą gwiazdą Pacers.

Jak to się stało? Granger okazał się jednym z bardziej efektownych "steali", czyli draftowych przechwytów ostatnich kilku lat, a trzon drużyny, która miała powalczyć o Mistrzostwo NBA już dawno rozpierzchnął się po całej lidze. Przed Dannym wybierano np. Joey'a Grahama, Yaroslava Koroleva czy Antoine'a Wrighta.

Granger z roku na rok notował drastyczny progres i obecnie jest już jednym z czołowych strzelców NBA. Do niedawna klub nie chciał słuchać propozycji wymian z jego udziałem. Ostatnio zmienił jednak zdanie.

Powód? Zniżka formy. Danny rzuca z gry ze skutecznością tylko 41%, ale przede wszystkim wędruje na linię wolnych tylko 5 razy w meczu, za często decydując się na rzuty z półdystansu i dystansu. Jednym słowem Larry Bird życzyłby sobie więcej agresji w jego grze. Nie zmienia to jednak faktu, że wciąż chcieliby w zamian złote góry.

Co ciekawe, nietykalnym graczem Pacers jest tylko...Roy Hibbert. Dla odmiany klub chętnie pozbyłby się wygasających kontraktów Mike'a Dunleavy'ego i TJ Forda.

Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp