Dieta cud napędziła Tyreke'a
Tyreke Evans wszedł w ten sezon na zwolnionych obrotach. Nie był już tak oszołamiająco szybki, jak w zeszłym roku i ekscytacja obrońcą Sacramento Kings nieco spadła.
Od kilku meczów jego forma wyraźnie wzrosła. Co jest tego powodem?
Kuchnia ukochanej mamy. Nie inaczej. Mama Tyreke'a Evansa przeprowadziła się do Sacramento na świąteczny okres i gotowała dla swojego syna, z pomocą babci. Efekt? Reke' biega o wiele szybciej.
"Straciłem trochę na wadze. Jem porządnie, odkąd mama jest w mieście. Nabieram szybkości i rytmu, w końcówce ostatniego meczu czułem się już naprawdę nieźle." - mówił Evans.
Warto pamiętać, że dokucza mu także kontuzja "plantar fascitiis", czyli niezwykle bolesna kontuzja stopy (także Yao, Rodrigeu Beaubois).
"Wiemy, że Tyreke póki co nie jest sobą w tym sezonie" - mówił trener Paul Westphal. "Jeżeli zacznie nabierać znów tej szybkości co kiedyś, zobaczymy na co naprawdę go stać. Pomoże to nie tylko jemu, ale i nam".
Warto zapamiętać - kuchnię mamy doceniają nawet gwiazdy NBA. Ja idę na kolację.