Zapowiedź 13 kolejki Tauron Basket Ligi
Najbliższa kolejka Tauron Basket Ligi będzie z pewnością okazją dla czołowych drużyn do rehabilitacji za ostatnie wpadki. Nie trzeba, bowiem przypominać upokorzeń, jakich przed tygodniem doznał chociażby Anwil, czy Energa Czarni Słupsk.
Teraz na podobne niespodzianki raczej nie ma co liczyć. Nie zmienia to jednak, faktu, że przez najbliższy weekend na ekstraklasowych parkietach sportowej walki na pewno nie zabraknie.
Spośród sobotnich spotkań najciekawiej zapowiada się konfrontacja Anwilu z PGE Turowem. Włocławianie doznali ostatnio przykrej porażki z Polonią i to w ostatniej sekundzie meczu. Tym samym, była to już ich druga przegrana pod wodzą trenera Mutapcicia. Teraz nikt nie dopuszcza myśli o powtórce z „rozrywki”. Tyle, że osiągnąć satysfakcjonujący rezultat w starciu z piątą ekipą poprzedniego sezonu nie będzie łatwe, zwłaszcza, że Anwil ewidentnie znajduje się w kryzysie. Ponadto, pod znakiem zapytania stoi występ Chrisa Thomasa, który bądź, co bądź jest podstawowym zawodnikiem wicemistrzów Polski. Czy wobec tego mają oni w ogóle jakiekolwiek szanse? Takowe są zawsze, lecz trzeba pamiętać z kolei, że zgorzelczanie znajdują się w zupełnie odwrotnej sytuacji niż klub z Kujaw. W ostatnich tygodniach musieli uznać wyższość jedynie Trefla Sopot, a w zeszłym tygodni z kwitkiem odprawili samą Energę Czarnych Słupsk. Podobać się może to, że w zespole prowadzonym przez trenera Jacka Winnickiego coraz więcej zawodników zaczyna odgrywać czołowe role. Podczas gdy, większość nastawiona jest na popisy Marko Brkicia, z szeregu wynurzają się inni, jak choćby Ivan Koljević, który w ostatnim meczu zapisał na swoim koncie aż 21 punktów. Taka sytuacja sprawia, że rywal w żadnym wypadku nie może być nastawiony na krycie konkretnego zawodnika. Przy okazji tej konfrontacji powinienem wspomnieć jeszcze o jednym z ważnych elementów gry. Mianowicie, obronie. Jeszcze jakiś czas temu obie ekipy specjalizowały się właśnie w defensywie, a ich spotkania elektryzowały koszykarską Polskę. Teraz jednak, podopieczni Emira Mutapcicia w najmniejszym stopniu nie przypominają już tego Anwilu sprzed lat. Czy Turów wykorzysta słabość rywala? Okaże się w sobotę o godzinie 18.
Do Warszawy natomiast, zawita Mistrz Polski, Asseco Prokom Gdynia. Powszechnie wiadomym jest, że podopiecznym Tomasa Pacesasa nie wiedzie się w obecnym sezonie najlepiej. Dotyczy to zarówno rozgrywek europejskich, jak i naszej ekstraklasy, choć jeśli chodzi o ten ostatni przydział to sytuacja jest już lepsza niż na początku. W poprzedniej kolejce, Prokom nie dał szans Zastalowi, ale trzeba obiektywnie przyznać, że zielonogórska drużyna to już nie ta sama ekipa, co przed trzema miesiącami. W związku z tym, odniesione zwycięstwo trudno traktować jako sukces. Pod nieobecność Jana Jagli i J.R. Giddensa, którzy nie tak dawno pożegnali się z zespołem, rolę lidera przejmie Ratko Varda. Doświadczony Serb jest bez wątpienia czołową postacią ligi i stołeczni kibice z niecierpliwością czekają na jego pojedynki z Hardingiem Naną i Tonym Easleyem. Ostateczny wynik spotkania, w dużej mierze będzie zależał właśnie od tej rywalizacji. Polonia, w spotkaniu z Anwilem zdobyła komplet punktów właśnie dzięki świetnej postawie wspomnianego Easleya. Zresztą warszawianie, w obecnej edycji rozgrywek w dużej mierze bazują na swoich wysokich zawodnikach. Oprócz nich, należy wymienić jeszcze Darnell’a Hinsona i Marcina Nowakowskiego. Zarówno Amerykanin, jak i Polak w każdym z meczów wykonują sporo pożytecznej pracy i tym razem nie powinno być inaczej. Tyle, że tym razem naprzeciwko nich stanie bądź, co bądź Mistrz Polski, więc o wygraną będzie niezwykle trudno. Czy Czarne Koszule znowu pokuszą się o sprawienie sensacji? Zobaczymy w sobotę o godzinie 18.
Do ciekawej konfrontacji dojdzie także w Poznaniu. Do stolicy Wielkopolski przyjedzie, bowiem będąca na fali Polpharma Starogard Gdański. W związku z ostatnimi wynikami obu zespołów, jako faworyta należy uznać gości. Starogardzianie stali się już nie tylko solidnym, ale po prostu dobrym ligowcem i nie schodzą poniżej pewnego poziomu. Na ich korzyść przemawia fakt, że coraz więcej zawodników zaczyna zdobywać sporą liczbę punktów. Obsługiwani celnymi podaniami Roberta Skibniewskiego raz za razem nękają przeciwnika, co ma duży wpływ na końcowy rezultat. Ponadto, trener Zoran Sretenović zawsze może liczyć na Michaela Hicks’a, który w trudnych momentach nie boi się brać ciężaru gry na swoje barki. Amerykanin już nieraz udowodnił swoje nieprzeciętne umiejętności strzeleckie, więc poznaniacy przez pełne 40 minut muszą mieć się na baczności. To jednak, wielkopolskiej drużynie nie wychodzi najlepiej. W poprzednim starciu tych zespołów minimalnie lepsi okazali się poznaniacy, ale wtedy jeszcze, szkoleniowcem Polpharmy był Paweł Turkiewicz, który jak wiemy z ekipą ze stolicy Kociewia nie wygrał ani jednego spotkania. W związku z tym, „Farmaceutów” trzeba uznać za faworytów tego spotkania. Co prawda trener Milija Bogicević będzie robił wszystko aby ponownie pokonać swój były klub, ale wobec ostatniej formy PBG Basketu trudno przypuszczać, by tak się stało. Ostatnio formą błysnął jedynie Cliff Hawkins, więc można przypuszczać, że poznańscy fani liczą na jego kolejny występ. Nie można zapominać o Patricku Okaforze, który pod obiema tablicami sprawia rywalom spore kłopoty. Pytanie tylko, czy wystarczy to na czwartą drużynę w ligowej hierarchii? Dowiemy się w sobotę o 19.
Nieco dalej na Północ, w Sopocie, miejscowy Trefl podejmie Kotwicę Kołobrzeg. Gospodarze z pewnością pałają chęcią rewanżu na ekipie prowadzonej przez trenera Dariusza Szczubiała z racji niechlubnej porażki w poprzedniej rundzie. Wtedy, większość zawodników Trefla miała problem z dojściem do właściwej formy, w związku z czym jego gra opierała się zaledwie na pojedynczych jednostkach. Teraz, po tamtym kryzysie nie ma już śladu. W dobrej dyspozycji są ci, którzy na początku zawodzili, czyli Adam Waczyński i Paweł Kikowski, a ponadto spodziewany jest powrót na parkiet Filipa Dylewicza, którego przed ostatnią kolejką… pogryzł pies. Warto dodać, że podopieczni Karlisa Muiznieksa będą dodatkowo zmotywowani, ze względu na chęć rekompensaty ostatniej przegranej z AZS-em. Wobec tego, kołobrzeżanom będzie niezwykle trudno wywieźć z Trójmiasta komplet punktów. Kotwica w ostatniej kolejce, podobnie jak Trefl musiała uznać wyższość swojego rywala. To jednak wszystko, co łączy ją z sopockim zespołem. „Czarodzieje z Wydm” plasują się, bowiem na przedostatniej pozycji w ligowej hierarchii i mają tyle samo punktów, co ostatnia Siarka Tarnobrzeg. Powodem do radości to oczywiście nie jest, ale tak niekomfortowa sytuacja może być bodźcem do osiągania lepszych wyników. Tyle, że ich postawa jest daleka od ideału. Światełkiem w tunelu jest dobra forma powracającego po kontuzji Michała Wołoszyna, ale w starciu z wiceliderem może okazać się to niewystarczające. Czy kołobrzeżanom uda się w końcu wyjść z dołka i po raz drugi w tym sezonie pokonać Trefla? Zobaczymy w niedzielę o 18.
Na Podkarpaciu natomiast, swoich szans w starciu z Zastalem będzie szukała Siarka. Podopieczni Bogdana Pamuły są obecnie najsłabszą drużyną Tauron Basket Ligi i aby to zmienić, muszą jak najszybciej zacząć zwyciężać. W starciu z lubuskim zespołem nie są bez szans. Zielonogórzanie w ostatnim czasie ewidentnie są bez formy i nie wygrywają już z taką częstotliwością, jak na początku sezonu. Tydzień temu ulegli Asseco Prokomowi, nawiązując z nim walkę jedynie w pierwszej połowie. Taka postawa z pewnością nie zaspokaja oczekiwań zarówno włodarzy klubów, jak i jego fanów, w związku z czym w Winnym Grodzie oczekują rychłej poprawy. Tyle, że na takową się nie zanosi. Zastal nadal opiera się jedynie na popisach Waltera Hodge’a i Chrisa Burgess’a, a wsparcia ze strony pozostałych graczy nie widać. Taka sytuacja wiele dobrego nie wróży. Pozostałe zespoły TBL wiedzą już, z jakim nastawieniem wychodzić na parkiet przeciwko beniaminkowi ekstraklasy, a ten nie jest w stanie niczym zaskoczyć. Czy Siarka odrobiła lekcję domową i należycie przygotowała się do niedzielnej konfrontacji? Znając ambicję prezesa Pyszniaka i jego zespołu, nie mogło być inaczej. Zwłaszcza, że komplet punktów dla Siarki jest na wagę złota. Tarnobrzeżanie z pewnością mają nadzieję, że nie zawiodą zagraniczni gracze. To właśnie oni liderują we wszystkich statystykach całego zespołu i mają największy wpływ na osiągane wyniki przez drużynę. Czy poprowadzą Siarkę do pierwszej wygranej w 2011 roku? Przekonamy się w niedzielę o 18.
Ostatni pojedynek kolejki rozegrany zostanie nietypowo, bo w poniedziałek. Wtedy to, do rywalizacji przystąpi lider, Energa Czarni Słupsk, który na własnym parkiecie zmierzy się z AZS-em Koszalin. Faworytem spotkania niewątpliwie są gospodarze. Choć słupszczanie przed tygodniem doznali bolesnej porażki z PGE Turowem, to znając ich charakter można przypuszczać, że niepowodzenie podziała na nich mobilizująco. „Akademicy” nie będą jednak, łatwym rywalem. Na poparcie tych słów wystarczy przytoczyć ich ostatnie zwycięstwo z Treflem Sopot, kiedy to najpierw we wspaniałym stylu odrobili straty z pierwszej połowy, a w ostatnich minutach zadali decydujący cios. Wtedy, bardzo dobre zawody rozegrał George Reese i trener Mariusz Karol liczy, że Amerykanin ponownie nie zawiedzie. Ponadto, Czarni powinni mieć na uwadze, takich zawodników jak Winsome Frazier czy Marcin Sroka, którzy w każdej chwili mogą odpalić z formą. Tyle, że „Czarne Pantery” zdają sobie sprawę z wszelkich zagrożeń. Opiekun zespołu, Dainius Adomaitis z pewnością odpowiednio zmotywował swoich podopiecznych do tego meczu i można śmiało rzec, że ich ewentualna klęska będzie sporą niespodzianką. Jednak, by do tego doszło, jest daleka droga, a na chwilę obecną to właśnie słupszczanie mają po swojej stronie więcej atutów. Czy umiejętnie je wykorzystają i udowodnią na parkiecie swoją wyższość? Zobaczymy w poniedziałek o godzinie 18 15.