Gortat w pierwszej piątce - Suns przegrywają z Lakers

Dodano: 6 stycznia 2011 11:46
Gortat w pierwszej piątce - Suns przegrywają z Lakers
Cezary Szwarc, Informacja własna
Obraz własny

Los Angeles Lakers po zaciętej końcówce wygrali w Phoenix z miejscowymi Suns 99-95. Katem gospodarzy okazał się Ron Artest, który w najważniejszym momencie z małym zawahaniem trafił rzut za trzy punkty z rogu boiska. Marcin Gortat wyszedł w pierwszej piątce i po raz kolejny zagrał przyzwoite zawody.

"Jeziorowcy” mimo gorszej skuteczności w każdej ze statystyk rzutowych zagrali dużo lepiej w ostatnich minutach i nie pozwolili „Słońcom” odebrać im zwycięstwa. Może właśnie wtedy zawodnicy przypomnieli sobie motywującą mowę sprzed meczu swojego lidera – Kobe Bryanta, o której wspominałem w zapowiedzi. Dla podopiecznych Alvina Gentry’ego była to druga porażka z rzędu i piąta w sześciu ostatnich meczach, czyli od czasu wymiany z Orlando Magic. Ekipa z Miasta Aniołów zaliczyła z kolei drugie zwycięstwo z rzędu i wydaje się wychodzić z dołka, w którym była jeszcze w grudniu. Cała potyczka rozgrywała się w zbliżonym do siebie wyniku obu drużyn, a szalę zwycięstwa na korzyśc mistrzów NBA przechylił wspomniany już wyżej Artest. Na 11 sekund przed syreną końcową Vince Carter miał jeszcze szansę zmniejszyć prowadzenie do zaledwie jednego oczka, jednak jego rzut zablokował Pau Gasol i o zwycięstwie nie było już co marzyć. Teraz o naszym rodaku… Marcin znowu zagrał nieźle i widać, że już coraz lepiej odnajduje się w ataku Suns. Wczoraj pisałem o możliwości gry Gortata razem z Robinem Lopezem przeciwko silnym podkoszowym Lakers. Trener Gentry poszedł jednak jeszcze o krok dalej i wstawił MG4 do pierwszej piątki na pozycję silnego skrzydłowego, obok Lopeza. Taki ruch nie pomógł jednak Suns pod tablicami, gdzie goście wywalczyli aż 47 piłek, a gospodarze zaledwie 31. „The Polish Finisher” – jak to ostatnio okrzyknęły wychowanka łódzkiego ŁKS-u media z Arizony, minimalnie minął się z double double zdobywając 12 punktów i 9 zbiórek. Dla kibiców naszego rodzynka w najlepszej lidze świata ważne powinno być jednak to ile przebywał na boisku. Marcin spędził na nim bowiem najwięcej czasu spośród wszystkich zawodników Suns – prawie 35 minut (!). „Myślę, że nie przekazywaliśmy odpowiednio piłki, ale mimo to potrafiliśmy zdobyć kilka ważnych punktów w końcówce i zmienić bieg gry na naszą korzyść. Jeśli zespół wygrywa, grając jak my dziś, to możemy tu mówić o potędze.” – rozważał po meczu szkoleniowiec Lakers- Phil Jackson. 
Udostępnij: FacebookXInstagramMessengerWhatsApp