Mecz na szczycie dla Celtics
Boston Celtics pokonali przed własną publicznością San Antonio Spurs w meczu na szczycie ligi NBA, bowiem spotkały się ze sobą drużyny z najlepszym obecnie bilansem w lidze.
Spotkanie było zacięte przez cały mecz. Wszystko rozstrzygnęło się w ostatniej ćwiartce, kiedy na minutę przed końcem Boston po "runie" 9:0 wyszedł na prowadzenie 105:96 i wydawać by się mogło, że jest już po zawodach. Nic jednak bardziej mylnego, gdyż wtedy dał o sobie znać Manu (20 punktów w czwartej kwarcie), który najpierw trafił "trójkę" by potem wspólnie z Tony Parkerem odebrał piłkę Piercowi i Francuz zdobył łatwe punkty. Następnie błąd w kolejnej akcji popełnił Robinson i po rzutach wolnych Jeffersona zrobiło się tylko 105:103 dla gospodarzy.
Wtedy na linii rzutów wolnych stanął Allen, który ku zdziewieniu wszystkich zromadzonych w TD Garden spudłował oba wolne. Na 7 sekund przed końcem meczu Spurs wzięli czas i Ginobili stanął przed szansą przechylenia szali na swoją korzyść. Wtedy jednak do głosu doszedł Pierce, który udanie zablokował Argentyńczyka i gospodarze mogli cieszyć się z prestiżowego zwycięstwa.
Bohaterem wśród zwycięzców był Rajon Rondo, który uzyskał niesamowite triple-double. Rozgrywający Celtów zanotował w sumie 12 punktów, 10 zbiórek i aż 22 asysty.
Wśród gości z Teksasu najskuteczniejszy był Ginobili, który rzucił 24 "oczka".