Pechowa kontuzja Dylewicza
Reprezentant Polski i jeden z najbardziej doświadczonych zawodników Trefla nie wystąpił w ostatnim przegranym meczu swojej drużyny z AZS-em Koszalin. Powodem tego, były rany… po ugryzieniu przez psa.
Do całego zdarzenia doszło kilka dni temu, kiedy pies koszykarza zaczął gryźć innego z czworonogów.
Dylewicz, próbując rozdzielić rozwścieczone zwierzęta sam ucierpiał i w efekcie tego nie zobaczyliśmy go na parkiecie w ostatniej kolejce. Choć rana nie jest groźna, to jednak długo się goi, w związku z czym, sztab szkoleniowy nie podejmował ryzyka i nie desygnował Polaka do gry.
Jego brak w wielu momentach był bardzo widoczny. Sopocianie często nie radzili sobie z naporem podopiecznych Mariusza Karola, a nie ulega wątpliwości, że w takich chwilach doświadczony gracz jest niezbędny. Istnieje szansa, że Dylewicz powróci do gry już w najbliższy weekend, ale na chwilę obecną nie jest to przesądzone.